sobota, 11 grudnia 2010

"Ptaki ciernistych krzewów" Colleen McCullough

To była moja pierwsza poważniejsza, gruba powieść jaką przeczytałam. Pierwszy raz chyba jeszcze w podstawówce, potem powróciłam do niej w liceum, następnie po latach znowu natknęłam się na nią. Mam, więc do niej duży sentyment.

Powieść opowiada historię rodu Cleary'ch -  Meggie i jej rodziny – ośmiu braci, rodziców, a później także jej dzieci. Rodzina zamieszkuje ogromną farmę Droghedę, do której każdy może wrócić po tułaczce po świecie. Jest to zarówno dom rodzinny pełen miłości i ciepła, jak też przystań, do której każdy wraca z największą przyjemnością. Meggie poznaje tam księdza Ralpha, który staje się przyjacielem rodziny. Między dorastającą dziewczyną a kapłanem rodzi się miłość, która trwać będzie po grób.  "Słodka, szalona, piekielna miłość grzeszna. To moja miłość, wskroś potępiona, przegrana. Co tu kryć, to moja miłość, trochę wstydliwa, w  dodatku niebezpieczna...." - tak śpiewał Michał Bajor, słowa te idealnie określają miłość Meggie i Ralpha. To dopiero MIŁOŚĆ! Taka, która przełamie wszystkie bariery, złamie wcześniej dane postanowienia, zaburzy wybraną drogę. Lecz co tu kryć  miłość piękna, ale trudna i okuta ogromnym cierpieniem. W dzieciństwie zapisałam sobie pewien fragment z tej powieści, wisiał on nawet nad moim łóżkiem: 

"Pewna legenda opowiada o ptaku, który śpiewa jedynie raz w życiu, piękniej niż jakiekolwiek stworzenie na Ziemi. Z chwilą, gdy opuści rodzinne gniazdo, zaczyna szukać ciernistego drzewa i nie spocznie, dopóki go nie znajdzie. A wtedy, wyśpiewując pośród okrutnych gałęzi, nadziewa się na najdłuższy, najostrzejszy cierń. Konając wznosi się ponad swój ból, żeby prześcignąć w radosnym trelu słowika i skowronka. Jedna najświetniejsza pieśń, za cenę życia. Cały świat zamiera, aby go wysłuchać, uśmiecha się nawet Bóg w niebie. Bo TO CO NAJLEPSZE, TRZEBA OKUPIĆ OGROMNYM CIERPIENIEM. Przynajmniej tak głosi legenda..."

I Meggie niestety cierpi przez tą miłość najbardziej, to tak jakby kara za grzechy. Musiała się dzielić mężczyzną swojego życia, nie z inną kobietą, ale z Bogiem. Musiała oddać Mu i Ralpha, a potem i syna, to co najbardziej kochała. Ale godzi się ze swoim losem, ale na pewno nie żałuje żadnej chwili.  To jest właśnie cudowne i wzruszające. To również niesamowita opowieść o czekaniu, nadziei (przez wielkie N) i o spełnieniu marzeń....

serial się umywa do książki, choć muzyka piękna


Polecam gorąco. Poza tym jest w niej wiele pięknych, subtelnych i namiętnych scen erotycznych.;) WARTO!

2 komentarze:

  1. Hej miło mi być pierwszą obserwatorką:)
    Życzę Ci powodzenia w prowadzeniu bloga,i dziękuję za dodanie mojego do obserwowanych!:)
    Pozdrawiam serdecznie Iza;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Również mi miło i dziękuję, i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń