sobota, 8 stycznia 2011

"Gringo wśród dzikich plemion" Wojciech Cejrowski

Jest to opowieść o tropikalnej puszczy. A także o ostatnich wolnych Indianach. I o pewnym białym człowieku, który zamieszkał pośród nich. 

Gringo (lm. gringos) znaczy tyle co Biały. Potoczne określenie każdego cudzoziemca, dla którego hiszpański nie jest językiem ojczystym. Popularne w całej Ameryce Łacińskiej - nawet w krajach, gdzie nie mówi się po hiszpańsku (Brazylia, Belize, Gujany). Wyjątek stanowi Meksyk, skąd to słowo pochodzi - tam gringo jest określeniem pogardliwym i stosuje się wyłącznie do osób przybyłych z USA.    

Wojciech Cejrowski zabiera czytelnika na wyprawę do ostatnich dzikich plemion. Sprawia, że zaczynamy się głośno śmiać. Ale to co urzekło mnie najbardziej to to, że autor przedstawia dżunglę taką, jak jest naprawdę. Co tam się znajduje, kąsa, gryzie, łaskocze, żądli, pachnie, śmierdzi... Właśnie to sprawia, że książkę można "odebrać" prawie wszystkimi zmysłami. Cejrowski opisuje wszystko tak,  że to widzimy, czujemy, słyszymy, prawie dotykamy. Ponadto jest to album niezwykłych fotografii z wyprawy. Poza tym "Gringo" jest szczery do bólu, szczodry w krytyce i oszczędny w pochwałach, niczego nie owija w przysłowiową bawełnę. Niektóre jego wypowiedzi już urosły do rangi przysłów (bynajmniej dla mnie):

"Dwoje ludzi patrzy na to samo, a widzi dwie różne rzeczy - oto niezgłębiona tajemnica ludzkiej duszy."  

"Sprzedaj lodówkę i jedź!"  

Można nie lubić Cejrowskiego, można nie zgadzać się z jego poglądami,  wydawać się może złośliwy i zarozumiały, ale jego książki warto przeczytać. Ja osobiście uwielbiam Wojciecha Cejrowskiego, uwielbiam jego poczucie humoru, ironię, podziwiam inteligencję, nawet podoba mi się jego zarozumiałość (jeszcze tutaj delikatna i kontrolna). Chociaż momentami pewnie podkoloryzował swoje przeżycia, to i tak... Panie Cejrowski, chylę czoła, podziwiam, szanuję, po prostu mucha nie siada :)  

A zazdroszczę Cejrowskiemu jeszcze jednego, tej chwili ciszy, spokoju, który można odnaleźć w amazońskiej dżungli...

"Słuchajcie ciszy...
Usłyszycie Mądrość.
Odnajdziecie Spokój.
Właściwy dystans do spraw,
ludzi i przedmiotów.
Znajdziecie czas,
którego Wam brakowało.
Słuchajcie ciszy.
I mówcie ciszej.
Ciii...
Sza!"

recenzja również na reporterskim okiem

7 komentarzy:

  1. Jego książki też uwielbiam, są świetne, niewątpliwie ma talent do opowiadania swoich przygód ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. ja nie lubię na Niego patrzeć, ale lubię Go słuchać. Książki nie miałam przymilności czytać, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka czeka cierpliwie na mojej długaśnej liście ;) Ale na pewno przeczytam tę książkę, choćby z ciekawości i sympatii do Cejrowskiego ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też chylę czoła, książka genialna, bardzo podobał mi się zabieg z Heleną Trojańską ;P

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, zabieg z Heleną Trojańską był niezły, ale mnie najbardziej podobał się opis pasterki karaibskiej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś nie mogę się do niego przekonać. Czytałam jedną jego książkę, ale jakoś... Ostatnimi czasy irytuje mnie on tak, że nie mogę się przemóc po prostu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak, ta książka to perełeczka! mnie też wzruszył opis karaibskiej pasterki (nie podejrzewałam siebie o to) Książkę przeczytałam przed chwilą niemalże:)Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń