niedziela, 30 stycznia 2011

"Wichrowe wzgórza" Emily Brontë

Styczeń ciężkim miesiącem jest!

Praca, praca, i praca, nie ma na nic czasu,  a szczególnie, aby pochłaniać książkowe nowości. Dlatego, żeby nie wypaść  z rytmu ;) coś starego, ale nieśmiertelnego! KLASYKA. Czytałam to pierwszy i jedyny raz w liceum, ale do dziś pamiętam każdy szczegół.
Czytając "Wichrowe wzgórza" staniecie się świadkiem gry niezwykle silnych ludzkich namiętności. Chociaż opisana tu historia miłości rozegrała się przeszło sto lat temu, natura naszych uczuć, niezależnie od zmieniającej się mody i obyczajów, ciągle pozostaje taka sama. Są takie dylematy i niepokoje, które zawsze będą towarzyszyć nam w najważniejszych życiowych wyborach.  

Kim są bohaterowie "Wichrowych wzgórz"?
Heathliff, podrzutek znaleziony w Liverpolu przez pana Earnshawa i przywieziony do jego posiadłości, budzi w dzieciach gospodarza skrajnie odmienne uczucia. Córka Katarzyna (Kate) traktuje go jak brata. Z biegiem czasu, tych dwoje będzie łączyć  silne i gorące uczucie. Hindley, brat Kate od początku nie  kryje swej niechęci do przybłędy. Po śmierci ojca przeradza się ona w prawdziwą nienawiść. Jej ofiarą pada również zakochana w Heathliffie, Kate. Losy bohaterów komplikują się dodatkowo, gdy pod wpływem presji otoczenia i własnej słabości wychodzi ona za dobrze urodzonego i zamożnego sąsiada Edgara Lintona. Boleśnie zraniony Heathliff, biorąc odwet za niespełnioną miłość rzuca wyzwanie światu i jego obłudnej moralności. Z graniczącą z obłędem pasją sieje wokół siebie zniszczenie i zło. Aby ukarać Edgara za odebranie mu ukochanej, w cyniczny sposób rozkochuje w sobie jego siostrę Izabelę i żeni się z nią tylko po to, aby cierpieniami doprowadzić ją do rychłej śmierci. Zanim to jednak nastąpi wydaje ona na świat syna, Lintona Heathliffa. Chociaż w powieści nie ma o tym mowy bezpośrednio, bohaterowie zastanawiają się czy Heathliff nie ma kontaktów z siłami nadprzyrodzonymi. Zadawanie cierpień innym wydaje się być jego życiowym powołaniem. "Jam jest bez litości! Bez litości! Im bardziej robaki się wiją, tym więcej korci mnie, by je rozdeptać".


I przez Heathliffa cierpią prawie wszyscy, paradoks - cierpią przez to, że go kochają, szczególne Izabela i Kate. Gdy ukochana piastunka Nelly, pyta Kate, dlaczego nie jest pewna słuszności małżeństwa z Edgarem, odpowiada: "...położyła jedną rękę na czole, drugą zaś na sercu. Tu  i tu - gdziekolwiek kryje się dusza. Całym sercem, całą moją duszą czuję, że źle czynię". Jakże to piękne i tragiczne, i dla mnie osobiście prawdziwe.

Mieszkańcy Wichrowych Wzgórz są jak dzieci burzy - dzicy, gwałtowni i nieokiełzani w swoich uczuciach. Przemawiają do czytelnika właśnie swoją naturalności i szybko zjednują sobie sympatię. I jeszcze jeden bohater - wiatr. Jest tu dominującym żywiołem, stąd też nagromadzenie w powieści kojarzących się z nim czasowników, skupionych wokół Kate, która nie chodzi, lecz  pędzi, mknie i cała wydaje się być dzieckiem wiatru. Poza tym wyprawom Heathliffa  i Kate często towarzyszą burze, deszcz i wiatr.

Pisarka umiejętnie stopniuje napięcie, co pozwala na utrzymanie uwagi czytelnika i podsyca jego ciekawość. I sam finał jest tajemniczy, i pełen niedopowiedzeń: nie dowiadujemy się dokładnie, w jaki sposób skończył życie główny bohater (popełnił samobójstwo? jako wysłannik szatana pochłonęło go piekło?). Prawda, że ostatecznie triumfuje dobro, ale... o tragicznych losach pary kochanków, autorka nie pozwala zapomnieć. 
Właśnie parę słów o Emily Brontë. Aż trudno uwierzyć, że "Wichrowe wzgórza" stanowią pierwszą i jedyną jej powieść! Zdumiewa tu precyzja, dojrzałość i wyczucie. Tę książkę naprawdę czyta się z przyjemnością,  mimo, że losy kochanków były tak tragiczne. Bo przecież każdy z nas marzy o miłości, ale o miłości spełnionej...        

 

16 komentarzy:

  1. Uwielbiam tę książkę :) Klasyka RULES! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O, moja ulubiona!
    ... A w Heathcliffie potajemnie się podkochuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. wielka szkoda, że siostry B. napisały tak mało...
    Nie wiem czy bardziej podobają mi się "Wichrowe Wzgórza" Emily czy "Jane Erye" Charlotty.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam i po recenzji bardzo tego żałuję:)). Już dodałam do listy. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Femme - ja też, tak skrycie, to taki trochę Bohun z "Ogniem i mieczem" :)

    Anek7 - tak wielka szkoda, chociaż ja czytałam tylko Emily

    Kasandro - dzięki bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowna książka.
    Magicznie opowiedziana historia dwójki bohaterów :)
    Zaczytywałam się i zaczytywać będę nadal :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj czytałam czytałam :) I wspominam bardzo miło!

    OdpowiedzUsuń
  8. Jedna z najpiękniejszych książek, jakie czytałam. Chyba muszę sobie przypomnieć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. kiedyś podeszłam do tej książki, ale nie przeczytałam całej, a od niedawna strasznie mnie korci żeby ponownie po nią sięgnąć. przy następnej wizycie w bibliotece biorę bez gadania :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ją lubię sobie przypominać...choć czytałam ją bardzo dawno temu...może czas aby do niej powrócić.Dziękuję za odwiedzinki na blogu,bardzo mi miło:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Podobała mi się ta książka, chociaż (nie linczujcie mnie :P) Heathcliff nie przypadł mi do gustu zupełnie. A powieść ma niesamowity klimat grozy.

    OdpowiedzUsuń
  12. O tak wichrowe wzgórza mają to coś, bohaterów ciężko polubić ponieważ ich wady są aż nazbyt przerysowane, ale ten klimat - cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale fajnie, że postanowiłaś sięgnąć po klasykę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam bardzo dawno temu, ale do tej pory pamiętam jak wielkie wrażenie na mnie zrobiła.
    Jedna z moich ulubionych klasycznych książek.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo lubię tę książkę :)
    A ekranizacja z Juliette Binoche i Ralphem Fiennesem bardzo udana- oddaje klimat, zwłaszcza muzyką :)

    OdpowiedzUsuń