wtorek, 15 lutego 2011

"Fizycy" Friedrich Dürrenmatt

Okładka i sama książka może zniechęcić, i odstraszać. Ale wytrwajcie. Wczoraj przy przeglądaniu papierów  i  wynoszeniu ich do garażu wpadła w moje ręce ta pozycja,  która trochę pokrzyżowała moje plany czytelnicze. Skupię się na drugim tytule, pierwszy czytałam w liceum (w oryginale, na niemieckim, o zgrozo! wtedy wydawało mi się to traumą). Ale co do "Fizyków". To to dwuaktowa komedia napisana w 1961 roku...

Dwunastego sierpnia zamordowano młodą pielęgniarkę Dorotę Monser. Po niespełna trzech miesiącach w tym samym miejscu pojawia się następna ofiara - siostra Irena. Ustalenie nazwisk zabójców nie sprawiło kłopotu, bo mordercy chociaż nie byli do końca przytomni - sami przyznali się do winy.

Usytuowana na skraju miasta willa, eufemistycznie zwana sanatorium, jest po prostu prywatnym szpitalem dla obłąkanych. Jego właścicielka Matylda von Zahnd - wiecznie przygarbiona stara panna, ma opinię psychiatry doskonałego. Lekarka dba do przesady o renomę zakładu, więc zabójstwa, policja, atmosfera skandalu i sensacji nie przysporzą szpitalowi dobrej sławy. Dlatego próbuje bezboleśnie zażegnać całą sprawę. Wysyła na rozmowę z policjantem najbardziej opanowaną i konkretną pielęgniarkę, sama zaś, jak przystało na humanitarnego lekarza, pozostaje w tym czasie przy obłąkanym zabójcy.

Natomiast w saloniku sanatotium najczęściej można zobaczyć trzech pacjentów: Herberta Beutlera, który uważa się za Newtona, Henryka Ernestiego, ten uważa się za Einsteina, i z zamiłowaniem gra na skrzypcach oraz Jana Möbiusa, który co prawda nie ma zaburzeń świadomości, ale za to twierdzi, że systematycznie odwiedza go biblijny król Salomon. Wszyscy trzej wyglądają na nieszkodliwych wariatów, żyjących we własnym wyizolowanym świecie i byliby wzorowymi pacjentami, gdyby nie fakt, że to wśród nich znajdują się mordercy pielęgniarek. Newton udusił siostrę Dorotę, zaś Einstein rzucił się na Irenę (po jej zamordowaniu grał spokojnie "Sonatę" Beethovena). Przerażająca historia, ale  znajdujemy się w końcu w szpitalu dla obłąkanych, gdzie zdarzają się takie przypadki. Dziwniejsze od samych morderstw wydaje się postępowanie lekarki. Czy dobry psychiatra może nie zdawać sobie sprawy, że pozornie spokojni chorzy są agresywni? Dlaczego - znając ich stan, nie odizolowała ich od otoczenia? Co powstrzymało ją od zatrudnienia pielęgniarzy? Na tym nie  koniec, pojawia się kolejna ofiara - siostra Monika, która miała się zająć i porozmawiać z Möbiusem.   
Czy domyślacie się już dlaczego zginęły Dorota i Irena? Podobnie jak Monika zorientowały się , że pacjenci zanim trafili do szpitala byli naukowcami i zajmowali się badaniem radioaktywności. Nie byli chorzy, a cała szopka z majakami, zwiadami  i skrzypcami Einsteina jest czymś na kształt przedstawienia. Jaki był tego cel? Co trzymało zdrowych mężczyzn w tym przytułku? Tego dowiecie się w trakcie lektury. Ale przy przy czytaniu,w pogoni za rozwiązaniem zagadki, nie może umknąć główne przesłanie utworu.

W założeniu komedia miała pełnić rolę ostrzeżenia. Miała uświadomić ludziom, jaki może być niekontrolowany rozwój nauki, pogoń za pieniądzem (przemysł zbrojeniowy) i spryt polityków sprawujących władzę na światem. Sanatorium jest doskonałą  metaforą świata. W dobie lawinowego rozwoju techniki, inżynierii genetycznej, dylematów moralnych wokół klonowania ludzi problematyka "Fizyków" jest aktualna. Każdy z bohaterów przedstawia odmienne poglądy i postawy wobec rozwoju nauki. Na koniec wykradzione zostały plany i badania Möbiusa, które mogą przyczynić się do zagłady świata. Jak żyć ze świadomością, że losy świata spoczywają w losach szaleńca??

Taka odskocznia przy czytaniu prozy. POLECAM. Chociaż, nie wiem dlaczego, ale może być problem z dostępem do książki. Nie znalazłam jej w księgarniach...

8 komentarzy:

  1. Również uważam, że od prozy czasami trzeba odpocząć i zaznajomić się z innymi pozycjami. Chętnie zajrzę, jak tylko będę miałą chwilkę wolnego:)

    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki bardzo Kasandro :) szablon też podoba mi się coraz bardziej, chociaż na początku miałam wątpliwości

    OdpowiedzUsuń
  3. szablon naprawdę miły dla oka :)
    A po książkę z chęcią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka genialna. Trochę byłam uprzedzona, bacząc na to, że dramat nachkriegszeit niewiele mnie interesował. Jednak mile się zaskoczyłam .. i naśmiałam. Sztukę przeczytałam w oryginale. Nie wiem, jak to wygląda w przekładzie, ale mimo wszystko polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj czytałam tę książkę jeszcze w liceum i to właśnie to wydanie. Stare troszkę pożółkłe:) Aż mi się ciepło na sercu zrobiło:) Pozdrawiam wiosennie:) Milutko tu u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń