sobota, 16 kwietnia 2011

"Cień wiatru" Carlos Ruiz Zafón

"Niewiele rzeczy ma na człowieka taki wielki wpływ jak pierwsza książka, która od razu trafia do serca". A jeszcze mniej jest takich książek, które mogą zmienić całe życie człowieka.   

To moje drugie spotkanie z Zafonem, po "Księciu mgły".  Oczekiwania miałam bardzo duże. Początek świetny, od razu mnie zauroczył, wręcz oczarował. 10-letni Daniel Sempere podąża za ojcem - księgarzem i antykwariuszem - w tajemnicze miejsce, ukryte w samym sercu powojennej Barcelony, na Cmentarz Zapomnianych Książek. Tam spośród wielu tysięcy woluminów, wiedziony przeczuciem i sercem, wybiera "Cienia wiatru" nieznanego autora - Juliana Caraxa. Musi ją teraz ocalić od zapomnienia. Lata mijają, a zauroczony Daniel próbuje odnaleźć pozostałe książki Caraxa i dowiedzieć się czegoś o autorze. Okazuje się, że komuś zależy na spaleniu egzemplarza posiadanego przez Daniela. Wplątuje się on w kryminalno-sensacyjną intrygę. I tu jakby czar pryska. Cały wątek prowadzący do rozwiązania zagadki jest dla mnie kiepski i banalny. Magia, która była do tej pory rozpływa się, a tajemnica staje się męcząca. Bardzie intrygowało mnie obecne życie Daniela, niż rozkopywanie przeszłości. Właśnie wątki z Klarą i Beą były najbardziej fascynujące. I jeszcze jedna postać, o której nie sposób nie wspomnieć.

Chodzi oczywiście o Fermína. Kreacja tej postaci wyszła Zafonowi po  mistrzowsku. Jest on  ilustracją maksymy: "Nie szata zdobi człowieka”. Sponiewierany żebrak? filozof? uliczny heros? rzezimieszek i oszust? niepoprawny marzyciel? realista o wielkim sercu? Każdą z tych ról potrafi zagrać równie dobrze. Po porostu najzwyklejszy pod słońcem poczciwy człowiek. I takich właśnie trzeba uchronić  od zapomnienia!

Podsumowując, wątek sensacyjno-kryminalny i po części romantyczny - to kicz, panorama hiszpańskiego społeczeństwa również, ale magia krętych uliczek Barcelony, budynków pogrążonych w mroku, podziemnych krypt, korytarzy, galerii oraz nieskończone ilości schodów - mistrzostwo w budowaniu atmosfery grozy i tajemnicy.

Jest to niewątpliwe powieść, którą można czytać wiele razy. Ale (pewnie będę w mniejszości) moje pierwsze spotkanie z Zafonem i "Księciem mgły", było dla  mnie bardziej fascynujące i magiczne.   

12 komentarzy:

  1. Ja jestem oczarowana tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam "Księcia mgły", ale zaskoczyłaś mnie porównaniem, które wyszło na jego korzyść ;).
    Ja "Cień wiatru" czytałam chyba 5-6 lat temu, więc można rzec, że za czasów nastoletnich i bardzo, bardzo mi się podobał. Ciekawe jak byłoby teraz?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zaczęłam spotkanie z autorem od tej właśnie pozycji i chociaż wielu wydarzeń już nie pamiętam, jej czar trwa. Co jeszcze? - jedna z niewielu książek, które przeczytali wszyscy w rodzinie i każdemu się podobała. To ewenement. Oby więcej takich odkryć. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam tę książkę jako pierwszą Zafona i może dlatego nie mając porównania z innymi dziełami tego pisarza, bardzo mi się spodobała:).
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. ja zabierałam się za jego książki już kilka razy, ale jakoś się nie przekonałam póki co. Ale jak będę miała więcej czasu to pewnie jeszcze raz się za niego wezmę, bo mnie kusi;)
    http://mojportret.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam tę książkę !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie ta książka urzekła zupełnie. Żaden wątek nie wydał mi się kiczowaty, ale oczywiście każdy ma swoje własne odczucia :) Czekam na nową powieść Zafona, "nową" w sensie dla dorosłych, nie dla młodzieży.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię tą powieść, choć muszę przyznać, że ciężko było mi przez nią przebrnąć :)

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja jeszcze nie czytałam, ale na pewno przeczytam, szczególnie zachęca mnie Barcelona w tle :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla mnie "Cień wiatru" to arcydzieło ;) Dla tej książki żadnej krytyki nie przyjmuję :D
    Spróbuj może jeszcze "Grę anioła". Polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. A zatem ja dołączam do mniejszości. Nie czytałam Księcia Mgły, ale Cień wiatru mnie nie oczarował. Nie powiem, aby książka mi się nie podobała, ale moje oczekiwania były dużo wyższe, po pełnych zachwytu opiniach i okrzyknięciu powieści bestselerem. Guciamal

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja Zafona przeczytałam na razie jedynie "Grę anioła", ale od razu w jakiś sposób pokochałam tę książkę. Dawno mi się tak dobrze nic nie czytało, jak właśnie "Grę..." i teraz przymierzam się do przeczytania "Cienia wiatru" chociaż boję się trochę, że mnie rozczaruje. Po tylu pozytywnych opiniach, które czytałam, po własnym zachwycie wywołanym "Grą..." obawiam się, że mogę mieć co do tej pozycji nieco nazbyt wygórowane oczekiwania. Ale zobaczymy:)

    OdpowiedzUsuń