środa, 6 lipca 2011

"Córka kata" Oliver Pötzsch


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Esprit za co bardzo dziękuję.

Tłumaczenie: Edyta Panek                                                        
Wydanie: Czerwiec 2011
Liczba stron: 478
Oprawa: miękka  
Wymiary:  140 x 200 mm
ISBN: 978-83-61989-63-9



Kat - hycel, dręczyciel, oprawca, prześladowania, sadysta - takie są synonimy do tego wyrazu. Słysząc to słowo większość z nas wyobraża sobie rosłego mężczyznę w kapturze, z siekierą lub mieczem. I z reguły wywołuje on odczucia strachu, przerażenia. W powieści Olivera Pötzscha mamy okazję poznać właśnie kata-Jakuba Kuisl. Jednak od samego początku książki kat wcale nie budzi uczucia strachu, a wręcz przeciwnie, budzi sympatię. Jakuba  poznajemy, gdy ma dwanaście lat i pomaga przygotować się ojcu, pełniącego też obowiązki kata, do wykonania egzekucji. Potem akcja przenosi się do momentu, gdy Jakub ma żonę, dzieci: córkę Magdalenę i bliźniaków- Georga i Barbarę, a w mieście Schongau pełni obowiązki oprawcy.  

A bawarskie miasteczko Schongau próbuje się podźwignąć po niedawnej wojnie trzydziestoletniej. Mieszkaniowcy powoli je odbudują.  Tutaj autorowi udało się oddać naprawdę barwny obraz społeczeństwa, prawa nim rządzące, jego mentalność, różnicowanie, wiarę, obawy i skrajności. A czasy były dość burzliwe. Kiedy to w Polsce kończył się  okres nazywanym Złotym Wiekiem, reszta Europa była uwikłana w kontrreformacje, płonęły stosy, na których palono czarownice. A wszelkie egzekucje albo palenia na stosie były wtedy widowiskiem, które przyciągało tłumy. Urządzano przy takiej okazji jarmark, ludzie plotkowali, jedli, kupowali trochę smakołyków, aby na koniec, jako punkt kulminacyjny, obejrzeć spektakl. Taka była średniowieczna Europa. Miasteczka pełne handlarzy, piekarzy, kuśnierzy, młynarzy, garncarzy, młynarzy, chłopów, służących, parobków, z rynkiem, ratuszem i karczmą.

Ale wróćmy do głównego bohatera kata-Jakuba. Jakub na co dzień wzbudza strach, ludzie odwracają od niego wzrok (bo to przynosi podobno pecha), nawet nie pozdrawiają go na ulicy, słynie również ze swojego okrucieństwa. Innym jego zadaniem jest "przesłuchiwanie" podejrzanych w obecności rajców i pisarza sadowego. Do tego służy specjalne pomieszczenie - sala tortur, gdzie kat ma odpowiednie narzędzie, aby z owego podejrzanego wyciągnąć prawdę, np. urządzenie do miażdżenia kciuków. Ale Jakub ma jeszcze inną pasję, zbiera i kolekcjonuje książki medyczne, dzięki czemu  zna się na przeróżnych ziołach, miksturach, które uśmierzają ból.  Swoją pasją zaraził córkę, nauczył ją czytać oraz rozpoznawać zioła.

Pewnego dnia, w tym miasteczku, zostaje znalezione ciało brutalnie zamordowanego chłopca, który ma dziwne znaki na ciele. Wkrótce zaczynają ginąć inne dzieci, a mieszkańcy chcąc szybko znaleźć winnego, zrzucają podejrzenie na akuszerkę-Martę, którą dodatkowo oskarżają  o konszachty z diabłem. Jedynie kat, który za pomocą tortur ma wymóc na niej zeznania, nie wierzy w winę kobiety. Jakubowi z pomocą przychodzi jednak miejski medyk-Simon i razem próbują rozwiązać zagadkę.    

Tutaj pora na tytułową bohaterkę, córkę kata-Magdalenę, która również postanawia pomóc ojcu. Mimo obecności jej w tytule, wcale główną bohaterką nie jest. Jest jakby tłem dopełniającym postać kata, tudzież własnego ojca. Nie chcę zdradzić nic więcej z fabuły, bo wtedy nie byłoby zaskoczenia.

Książkę czyta się bardzo szybko, autor umiejętnie dawkował napięcie, nie szczędząc przy tym barwnych opisów. Poza tym sam jest potomkiem Kuislów, którzy od XVI do XIX wieku byli najsłynniejszą dynastią katów w Bawarii. Wplótł więc do historii swojej rodziny trochę fikcji i okrasił to faktami historycznymi.
I świetnie mu to wszyło. 

Jedynie czym jestem zawiedziona, to za mało rozbudowany wątek miłosny, chodzi o Magdalenę i Simona. Niby coś się między nimi rodzi. Ona córka kata, on wędrowny medyk. Wiadomo, że w tamtych czasach miasto nie zaakceptowałoby ich związku. Katowska córka musiała wyjść na  syna jakiegoś innego kata.  A dla medyka taki związek mógłby być pośmiewiskiem. Ale czyż  miłość nie przełamuje wszelkich barier?  Ale to chyba  fabuła na kolejną książkę. Może kontynuacja losów rodziny Kuislów? 

I jeszcze  parę słów o okładce. Chociaż jest miękka, a ja wolę twarde, to zdjęcie na okładce mnie zauroczyło. Lubię takie barwy, trochę jesienne, złotawo-rudawe, z przebijającą się czerwienią.  Poza tym w portret wkomponowane są wizerunki czaszek, liści i plam krwi wykonane lakierem punktowym. Mnie to urzekło. Polecam.

10 komentarzy:

  1. Na tę książkę poluję od jakiegoś czasu i mam nadzieję, że wpadnie w końcu w moje łapki:). Recenzja jak zawsze kusząca:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również bardzo bym chciał przeczytać :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się w pełni z recenzją, książka faktycznie jest znakomita - też liczę na ciąg dalszy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. na książkę ochotę mam od dawna. możne kiedyś uda się ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba zaczynam chorować na kolejną książkę :) Kolejna pochwalna recenzja, więc zaczynam się za "Córka kata rozglądać"

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawi mnie ta książka i to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawi mnie, ale jednocześnie się jej obawiam ;) Zobaczymy, zobaczymy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejna dobra recka tej powieści więc chętnie przeczytam, choć po Twojej recenzji także ubolewam nad nierozbudowanym wątkiem uczuciowym :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Podobno ma być jednak kontynuacja, więc liczę na to, że wątek miłosny będzie tu rozbudowany :)

    OdpowiedzUsuń