czwartek, 28 lipca 2011

Wspomnienie - Zbigniew Herbert - 13.rocznica śmierci


Sylwetki przedstawiać chyba nie trzeba. Nie przepadam za poezją, ale Herberta ubóstwiam. Poniżej dwa moje ulubione wiersze.  


 "Dwie krople"

Lasy płonęły -
a oni
na szyjach splatali ręce
jak bukiety róż

ludzie zbiegali się do schronów -
on mówił że żona ma włosy
w których się można ukryć

okryci jednym kocem
szeptali słowa bezwstydne
litanię zakochanych

Gdy było bardzo źle
skakali w oczy naprzeciw
i zamykali je mocno

tak mocno że nie poczuł ognia
który dochodził do rzęs
do końca byli mężni
do końca byli wierni
do końca byli podobni
jak dwie krople
zatrzymane na skraju twarzy


"Prośba" 

Naucz nas także palce zwijać
i drzwi podpierać z tamtej strony
pokojów próżnej już miłości

niech kiedy trzeba będzie pięścią
to co marzyło tak o szczęściu
i osłaniało chudy płomyk

a potem po skończonej walce
pozwól nam rozprostować palce
choćby już była tylko pustka

gdy w dłoń otwartą przyjmiesz klęskę
gdy czaszkę w czułe palce weźmiesz
zacznie się wtedy jeszcze raz
  
otwartych dłoni wielka sprawa
po strunach podroż po zabawach
ostatnie ziarno ocalenia























































































































































































































































18 komentarzy:

  1. Herbert Człowiekiem wielkim był...

    OdpowiedzUsuń
  2. Po przeczytaniu "Pana od poezji" Joanny Siedleckiej zmieniłem zdanie o Herbercie. Poezje pisał piękną, ale ile w niej hipokryzji. Herbert był strasznie zakompleksionym pozerem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozerem ?? W poezji Herberta istnieje doskonała, krystaliczna zgodność wszystkich jego słów i dzieł - od pierwszego do ostatniego. Czego niestety brakuje większości polskim poetom, bo wraz ze zmianą ustroju zmieniali upodobania i poglądy. A pani Siedlecka ? - trzeba jej przyznać, że partia nauczyła ją rozumu, ale jak to się mówi: Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle.

    "Jeśli zatem Siedlecka nie może wytrzymać, by nie ocalać od zapomnienia, to niechże zainteresuje się spiżowymi postaciami, których ci u nas dostatek. Niech pokaże, jak dla zachowania ciągłości życia kulturalnego twórcy ci ofiarnie skakali przed sekretarzami z gałęzi na gałąź, słowem - niech ocala od zapomnienia dorobek głównego nurtu PRL, bo jak tak dalej pójdzie, pogrąży się on w mrokach na dobre i nowe życie kulturalne nie będzie miało do czego nawiązywać." Rzeczpospolita, 30-31 sierpnia 2003

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale nie istnieje zgodność poezji z biografią. Nie interesuje mnie przeszłość Pani Siedleckiej, liczy się dla mnie fakt, że kłamstwa Herberta zostały w jej książce pieczołowicie udokumentowane. Wieszać psy na ludziach żyjących w okresie PRL-u jest bardzo łatwo. Herbert jednak kłamał o sprawach, o których kłamać nie musiał. Był mitomanem, nie mógł znieść faktu że nigdy nie miał karabinu w ręce, więc tworzył niezwykłe historie jak to był w jakiś tajemniczych oddziałach AK. Co ciekawe do rzekomego uczestnictwa w AK przyznał się dopiero wówczas, gdy nie ponosiło się za ten fakt żadnych konsekwencji. Przed wojną i w trakcie niej był nieśmiałym, kuśtykającym i pokornie słuchającym rodziców młodzieńcem, a w latach 80 tych kreował się na wojennego bohatera. Mimo że nikt z tamtego okresu nie pamięta o żołnierzu Zbigniewie Herbercie. Nie ma ludzi idealnych. Herbert podobnie jak masa innych polskich pisarzy miał wile za uszami, więc nie można się oburzać, że ktoś miał odwagę znaleźć skazy na pomniku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeszłość pani Siedleckiej ma tu istotne znaczenie,inaczej w tak bezczelny sposób nie przedstawiłaby Poety. A Herbert nigdy nie miał karabinu w ręce,ponieważ nie pozwoliła mu na to choroba. I trudno mieć do niego o to pretensje i wytykać to jako błąd. A ta sama pani Siedlecka wyrządziła kiedyś podobną krzywdę Jerzemu Kosińskiemu.

    Czy były błędy, czy ich nie było, niech to rozstrzygnie Historia, ewentualnie historycy.

    I wcale się nie oburzam, bo na szczęście wiersze nie przeminą tylko będą wieczne.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja osobiście sięgam chętniej po poezję Herberta niż na przykład Miłosza :) A tak się składa, że wiersze, które przedstawiłaś, nalezą również do moich ulubionych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytaj ze zrozumieniem. Ja nie mam pretensji do Herberta, że nie miał karabinu w ręce, tylko do tego, że upierał się iż walczył w AK i brał udział w akcji "Burza". Choć fakty temu zaprzeczają ponieważ Herbert na kilka dni przed jej rozpoczęciem uciekł wraz z rodziną z Lwowa. To tak jakby Baczyński uciekł przed rozpoczęciem Powstania Warszawskiego. Co do jego choroby, nabawił się jej sam. Zaliczył glebę gdy zjeżdżał na nartach i złamał nogę, później źle mu ją nastawili i ponownie musieli łamać. Przykra sprawa, ale wykluczyła go z udziałów w akcjach wojennych. Herbert jak wspomniałem był mitomanem, wymyślał na swój temat szereg niesamowitych historii, w które później już chyba sam wierzył. Siedlecka nie zrobiła nikomu krzywdy, jej książka to nie paszkwil, tylko kawał dobrej reporterskiej roboty. Pisać o kimś dobrze i pomijać niewygodne fakty tylko dlatego, że był wielkim pisarzem (bo Herbert mimo wszystko był i będzie wielkim poetą) jest oznaką albo ograniczenia umysłowego, albo jakiejś chorej gloryfikacji autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja cenię sobie również jego eseje "Barbarzyńcę...", "Martwą natura..". Zachwyca. Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam wiele Jego wierszy, ostatnio bardzo często chodzą mi po głowie "Domysły na temat Barabasza" http://www.youtube.com/watch?v=u9qzZ_WCdB4

    OdpowiedzUsuń
  10. dr Kohoutek - ograniczeniem umysłowym jest raczej opierać się na jednym źródle, tak jak w Twoim wypadku na książce pani Siedleckiej i święcie w to wierzyć. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Za to lubię Twój blog. Piszesz o wspaniałych ludziach, przypominasz tych, których już nie ma, a zostawili po sobie piękno i dobro.
    Nie przepadam za poezją, nigdy nie umiałam jej do końca zrozumieć, ale wiersze Herberta są wyjątkowe i naprawdę do mnie przemawiają. "Prośbę" umiałam kiedyś na pamięć, bo recytowałam ją w konkursie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jednym źródle? Oj bardzo nisko mnie cenisz.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyjemnostki - :) dzięki

    Dr Kohoutek - Wcale nie cenię. Nie mnie tu oceniać. Wracając do Herberta to nie ma ludzi bez skazy, a oskarżać kogoś i wytykać mu błędy (lub doszukiwać się ich) niektórym ludziom zbyt prosto przychodzi. Ty zachwycasz się Miłoszem, ja Herbertem. I cenię Go nie tylko za dorobek jaki po sobie zostawił, ale również za postawę jaką prezentował, że był wierny swoim ideałom do końca i nie miał się czego wstydzić u kresu życia. Gdzie pozostali polscy poeci, cóż niestety, opiewali w pieśniach i wierszach "róże osobistości" oraz skakali z gałęzi na gałąź, za co potem przepraszali i wstydzili się tego, a czego Herbert nie czynił.

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdyby ci, co pisali wiernopoddańcze teksty, umieli się przyznać czy przeprosić, byłoby dobrze. Ale ilu z nich przeprosiło?
    Zastanawiałam się, czy dyskusja dotyczy Herberta czy Siedleckiej. Herberta cenię i to rzecz bezdyskusyjna. Co do Siedleckiej - mam rządek jej książek, wnikliwie przeczytałam i cenię za solidność i pokazanie nam wielu źródeł. Z tego samego powodu kupiłam nawet "Lawinę i kamienie", chociaż wyznaję odmienne poglądy niż autorki, ale ujrzałam zdjęcia czy kopie dokumentów, do których bym sama nie dotarła. Chyba trzeba sięgać do różnych źródeł i wyciągać wnioski. Po prostu myśleć, czasem błądzić (sama często nie wiem, po czyjej stronie stanąć). To trudne dla amatora. Trzeba czasu, pieniędzy, same chęci to mało. Ciekawie jest.:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mało znam poezję, tak jak ktoś tu napisał, chyba nie do końca ją rozumiem, niewiele znam Herberta, ale te wiersze są piękne.
    W kwestii zgodności poezji z biografią, czy też jej niezgodności nie mogę się wypowiadać, bo daleko mi do znajomości tematu, jednak podoba mi się żarliwość, z jaką bronisz swoich przekonań. I podoba mi się twój bloog, zawsze znajduję tu coś ciekawego. Tak trzymaj

    OdpowiedzUsuń