sobota, 17 września 2011

"Bóg zapłać” Wojciech Tochman

Wydawnictwo: Czarne
Wydanie: 2010
Ilość stron: 235
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-7536-178-0

"Bóg zapłać” to 14 opowiadań, reportaży czy nawet przypowieści. Wielu z nas zadawało sobie często takie pytania: Dlaczego Bóg pozwala na takie cierpienie? Dlaczego Bóg ich nie ocalił? Dlaczego tak chciał? Takie pytania pojawiają, wtedy kiedy dzieje się jakaś tragedia, gdy ktoś umiera. A gdzie jest w ogóle powiedziane, że Bóg ma sprawiedliwie ocalać? cuda sprawiedliwie rozdawać? czy cuda się nam należą? czy Bóg ma się nam tłumaczyć, że tak chciał?   

Bohaterowie opowiadań to zwykli ludzie, praktycznie anonimowi. 10-letnia Ania, która nigdy nie wróciła ze szkolnej dyskoteki ("Zażalenie”); ksiądz homoseksualista zakażony wirusem HIV ("Wściekły pies”); Aliny P. molestowana w dzieciństwie przez księdza proboszcza ("Atmosfera miłości”), chłopak z zespołem tourette'a ("Więzień”); Jan, który nie ma przeszłości ani tożsamości ("Człowiek, który powstał z torów”); bracia-bliźniacy, którzy odnajdują się po latach ("Nieobecność”); rodzice i nauczyciele dzieci, którzy zginęli w wypadku jadąc na pielgrzymkę do Częstochowy ("Mojżeszowy krzak"); siedmioro dzieci, które opieka społeczna próbowała zabrać z rodzinnego domu, bo rodzice nie potrafili właściwie się nimi zaopiekować ("Bracia i siostry").

Wszystkie te historie zdarzyły się naprawdę, choć trudno w to uwierzyć. Chociaż, kto wie czy jakaś historia nie wydarzyła się u kogoś tuż za ścianą. Ludzie czasami bywają ślepi  albo udają, że nie widzą. Opowiadania te są bardzo bolesne, trudne do zaakceptowania, czy zrozumienia, dla mnie osobiście przerażające i szokujące. 

Codzienne zmagania się z losem, strata najbliższych, jak z tym żyć, jak sobie radzić? "Twoje żyje" - tak mówili rodzicie, którzy stracili swoje dzieci wypadku, mówili tak to tych, których dzieci przeżyły. I komu ciężej było to wszystko znosić?  

Tochman nie daje tu odpowiedzi, nikogo nie oskarża, nie moralizuje, nie udziela żadnych rad, nikogo nie ocenia. Narracja jest tu przerażająco i chłodno obiektywna. Tak chłodna, że przeszywa do szpiku kości. Sam jednak fakt, że te historie zostały opisanie, świadczą o głębokim współczuciu autora, o chęci zwrócenia uwagi, że takie historie się dzieją, a my przechodzimy obojętnie, bo mnie to nie dotyczy.  

"Żyję w prawdzie. A prawda jest taka, ze nasze małżeństwo, nigdy nie zaistniało. Nie ma go. Tak naucza Kościół. Dziecko nie jest żadnym dowodem potwierdzającym małżeństwo. Ślub? Co co za przysięga w kłamstwie? Jak ja się dałem nabrać? Przysięgała, że jej życie należy do mnie, a nie należało nawet minutę. Podarowałem jej swoje, nie chciała go ani na moment." 


recenzja też nareporterskim okiem

8 komentarzy:

  1. Zapowiada się ciekawa lektura. Z pewnością sięgnę, kiedy nadarzy się ku temu okazja :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie najlepszym reportażem z tego tomu jest bez wątpienia "Wściekły pies". Zresztą wszystkie są bardzo dobre. Tochman piszę świetnie. Jeśli to twoje pierwsze spotkanie z tym autorem polecam "Dzisiaj narysujemy śmierć".
    Pozdrawiam Serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To są pytania, z którymi ludzie sobie nie najlepiej radzą. Z radością poznam tę lekturę, mam nadzieję, że nie raz mi się przyda:)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. The book - Mnie najbardziej podobał się "Mojżeszowy krzak", a po Tochmana na pewno jeszcze sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  5. Tochman...Tochman...To autor "Dzisiaj narysujemy śmierć"? Od tej książki zamierzam rozpocząć poznawanie jego twórczości. Na opowiadania przyjdzie czas.

    OdpowiedzUsuń
  6. Interesująca książka wynika z twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka zapowiada się interesująco. Nigdy nie czytałam nic tego autora. Czy zatem zaczynać od tego zbioru, czy raczej sięgnąć po coś innego? Być może nie ma to żadnego znaczenia. Jak sądzicie?

    OdpowiedzUsuń