czwartek, 27 października 2011

Sumienie nigdy nie zasypia... "Bezsenność" reż. Christopher Nolan

Żeby nie było, że tylko książki. Czasami jeszcze coś oglądam. Film z 2002 roku widziałam już wcześniej, ale wczoraj nie mogąc zasnąć, obejrzałam go jeszcze raz.  .

Rzecz się dzieje na Alasce, w okresie, gdy nie zachodzi tam słońce. Do niewielkiego miasteczka, położonego w środku lasów, przyjeżdża doświadczony policjant Will Dormer (Al Pacino). Ma pomóc miejscowej policji w schwytaniu brutalnego mordercy młodych dziewcząt. Towarzyszy mu stały współpracownik i od początku między policjantami wyczuwa się napięcie. Szybko to się wyjaśnia - przeciwko Domerowi prowadzone jest wewnętrzne śledztwo, a jego partner ma złożyć obciążające go zeznania. 

Po przybyciu na miejsce policjanci przygotowują, przy pomocy lokalnej policjantki Ellie (Hilary Swank), zasadzkę na domniemanego zabójcę. Akcja kończy się jednak fatalnie - Dormer strzela do uciekającej w gęstej mgle postaci, którą okazuje się jego partner. Świadkiem tego jest domniemany morderca-Walter (Robin Williams), który zaczyna z detektywem wyrafinowaną grę. 

W tym krystalicznie czystym powietrzu widać każdy czyn. Pojawia się tu też pewien motyw i powtarza się jak refren w piosence. Pojedyncza kropla krwi spada na biały materiał i rozszerza się. Wyjaśnia to się na koniec: jeden, nawet najdrobniejszy, fałszywy czyn może stać się początkiem katastrofy. Dormer walczy z bezsennością, jest jednak sprytny i wyrafinowany w swojej sztuce - zupełnie jak morderca, są do siebie niepokojąco podobni. 

I ta gra światła. To bezlitosne światło, przed, którym nie ma ucieczki. Słońce świeci tu przez 24 godziny, nigdy nie zachodzi, nie zasypia - tak jak sumienie. Podobał mi się Pacino w tej roli, chociaż nie jest taki młody i uroczy jak w "Ojcu chrzestnym" - jednak  tego typu mężczyźni nigdy nie tracą uroku. Podobała mi się ta dwuznaczność moralna. Wreszcie podobało mi się miejsce, świetnie przeniesione, jako metafora ludzkich słabości lub siły charakteru, walki z samym sobą, aby uśpić sumienie.    

Kiedy pierwszy raz oglądałam ten film, też nie mogłam zasnąć. Wczoraj okazał się lekarstwem na bezsenność, czyżby moje sumienie też zasnęło?  
   
 

12 komentarzy:

  1. Sumienia chyba nie da się uśpić...

    Wydaje mi się, że kiedyś to widziałam, teraz sama już nie wiem :)
    Czytając Twoją recenzję chętnie zobaczę tak czy owak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam. Tzn. tytuł kojarzę, ale samego filmu nie widziałam.

    Za to zgadzam się z Twoimi słowami, dotyczącymi Pacino - urok tego człowieka nigdy nie przeminie. Jest fenomenalny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Eeee tam, po prostu Cię zmogło. Zaciekawiłaś mnie tą kroplą krwi. Teraz nie da mi to spokoju i będę musiała obejrzeć film.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam go jakiś czas temu. Zakończenie było zaskakujące jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie widziałam tego filmu, ale zaciekawił mnie. Postaram się w niedalekiej przyszłości urządzić sobie seans. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja wczoraj - lecząc bezsenność - po raz enty obejrzałam "Truman show". W jakim spektaklu my uczestniczymy?
    A Pacino - z wiekiem mu uroku przybywa.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Various - pod warunkiem, że ma się sumienie ;)

    Edyta - też teraz tak myślę - po prostu mnie zmogło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie skończyłam oglądać. Film dobry, ale mroczny i przygnębiający. Poza tym dobroduszny i poczciwy Robin Williams nie pasuje mi do mordercy. No ale może właśnie o takiego poczciwca chodziło.

    OdpowiedzUsuń
  9. Seryjny mordercy zwykle są dobroduszni i poczciwy, że nie widać co kryją w głębi duszy, zgodnie z powiedzeniem "Strzeż się furii człowieka spokojnego", ale mnie i tak najbardziej podobał się Pacino :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też lubię Al Pacino. Tytuł gdzieś mi przemknął. Zwrócę uwagę w wypożyczalni, jak już kiedyś do niej dotrę. Dziś śpimy godzinę dłużej- o ironio losu- obudziłam się jak co dzień o 5 i nie mogę usnąć, może powinnam obejrzeć Bezsenność?

    OdpowiedzUsuń
  11. Film strawny, gra aktorska także, choć gdy pierwszy raz zobaczyłam Robina w takiej roli, no cóż... wychowana na komediach z jego udziałem, przeszedł mnie lekki dreszcz. Ale potem stwierdziłam, że tylko po tym da się poznać dobrego aktora, że jak Majewski z tv potrafi wcielić się w każdą rolę ;] Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też lubię takie thrillery, gdzie zakończenie potrafi zaskoczyć, a sumienie przysypia. No i tak bardzo czuło się zmęczenie Pacino... Oby nigdy nie przytrafiła mi się bezsenna noc;) Nolan to magik.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń