sobota, 10 grudnia 2011

O szmerach duszy Edgara Allana Poe

Jest mroczny, głuchy i smętny dzień jesienny. Posępny nastrój miesza się z bezgranicznym przygnębieniem. Na niebie pod ciężką posową obłoków, co wloką się nisko, nie widać najmniejszego przebłysku słońca. Na świat opadła zasłona szarości wywołująca rozstrój duchowy. W taki klimat wprowadził mnie wczoraj Edgar Allan Poe. Przeczytałam tylko dwie nowele, a cały wieczór przechodziły mnie dreszcze.  
"Zagłada domu Usherów"
Fabuła jest dość prosta. Nieznany nam bohater, przyjeżdża do domu Usherów, na prośbę swojego starego znajomego - Rodericka Ushera. Sama już doroga i widok zamku odbijającego się w jeziorze wprowadza go w posępny nastrój - "skierowałem mego konia na urwiste wybrzeże czarnej, zasępionej topieli, co roztaczała wokół domu zastygłe w bezruchu zwierciadło, i z dotkliwszym jeszcze niż poprzednio drżeniem spoglądałem na odbite w niej, przeinaczone obrazy szarego sitowia, upiornych pni drzewnych tudzież zgasłych niby źrenice okien". 

Roderick Usher napisał do narratora bardzo niepokojący list o gnębiącym go rozstroju umysłowym i o żarliwej chęi widzenia się z przyjacielem. I rzeczywiście docierając na  miejsce, zastał zupełnie odmienionego człowieka. W Rodryku, od ostatniego spotkania zaszły diametralne zmiany. Stał się zimny i chłodny, bez uczuć. Symptomy Ushera zdradzają dziwne przypadłości - wyjątkową wrażliwość na światło, dźwięki, zapachy, zmysł smaku oraz ostre lęki. Madeline, bliźniacza siostra właściciela domu, też zapadła na dziwne schorzenia - transy przypominające śmierć. Usher informuje następnie narratora, że jego siostra zmarła i domaga się, aby została ona złożona w rodzinnej krypcie. Przez następny tydzień zarówno Usher, jak i narrator są świadomi narastającego zdenerwowania bez jakiegoś wyraźnego powodu. Nadchodzi burza i... no właśnie - będzie jeszcze słychać ryk umierającego smoka, pusty i metaliczny pogłos upadającej tarczy, krzyki, szmer, a bagno wokół budynku zaczynie błyszczeć w ciemności, pomimo faktu, że nie ma oznak błyskawic.

"Zdradzieckie serce" (lub "Serce oskarżycielem")  
I znowu wyostrzenie zmysłów! I też nieznajomy narrator, który opowiada swoją historię z perspektywy czasu. Starszy człowiek, z którym mieszka, ma niewyraźne, sępie, bladoniebieskie oko, które do tego stopnia dręczy narratora, że ten postanawia go zabić. Parę nocy z rzędu zakrada się do pokoju starca, aby dokonać zbrodni. 

Poe w sposób mistrzowski aranżuje sytuację, w której zbliża się moment zabójstwa. Pokój, w którym sypia starzec jest pogrążony w całkowitych ciemnościach. Ciemność i oczekiwanie konsekwentnie budują grozę sytuacji, zwłaszcza, że ofiara przez bardzo długi czas jest świadoma zbliżającego się niebezpieczeństwa – starzec nie śpi już od samego początku. Sparaliżowany strachem nie jest jednak w stanie zapobiec nadchodzącym zdarzeniom. Do końca również oszukuje sam siebie, że tajemnicze odgłosy dobiegające z ciemności zalegającej pokój są jedynie odgłosami wiatru i nie niosą ze sobą zagrożenia. Fabuła opowiadania cechuje się nieustannym napięciem emocjonalnym. Pojedynczy promień światła z lampionu ląduje dokładnie w oku starca, a narrator dostrzega, że jest ono szeroko otwarte. Słysząc jak jego serce bije z przerażenia w niezwykły i groźnie szybki sposób, decyduje się na atak, skacząc w kierunku starego człowieka, krzycząc głośno, co powoduje u starca atak serca. Po czym zaciera ślady, odrywa deski w podłodze, ćwiartuje ciało, a na zabitą podłogę kładzie dywan i ustawia krzesła. Następnie sprowadza policjantów, ci zadają pytania, a narrator beztrosko sobie z nim gawędzi. Niedługo jednak. Nagle zaczyna blednąc, czuje ostry ból głowy, a dziwny szmer w jego uszach wzmagał się niemiłosiernie. Cichy, spokojny szelest przerodził się w dziki i szybki odgłos, podobny tykaniu zegarka. Szmer ciągle rósł. Zagłuszał wszystko, głośniej, coraz głośniej. Szmer jego duszy, wyrzuty czy odgłos serca bijącego pod podłogą? Narrator nie wytrzymuje.

Edgar Allan Poe mnie zafascynował do tego stopnia, że sama słyszę jeszcze szelesty, szmery, szumy.

13 komentarzy:

  1. Bardzo interesująca recenzja, którą zachęciłaś mnie do książki. Muszę ją przeczytać:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Poego i mroczny, przygnębiający klimat jego opowiadań! Polecam jego biografię autorstwa Alicii Misrahi:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tomik poezji Poego leży od dłuższego czasu na nocnym stoliku towarzysząc w bezsenne noce, porywając w zamglone światy wyobraźni, w bezgwiezdne miejsca pełne czarów. Żadnego opowiadania nie czytałam i jestem ciekawa czy Poe uwodzi i prozą?

    OdpowiedzUsuń
  4. Straszne mroczne historie. Lubiłam je czytać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie muszę to przeczytać, wstyd że jako fanka literatury grozy oraz kryminałów jeszcze nie zna, twórczości Poego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Isadora - dzięki za info :) Już dopisałam do listy lektur.

    Dosiak - mnie też trochę wstyd, ze dopiero teraz odkrywam jego twórczość. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale logopedycznie mi się zrobiło - szmery, szumy i szelesty... Widać, czym człek pracy żyje.
    Gdzieś mi tam zakamuflował się na półce "Cień Poego" M.Pearla o śmierci mistrza literatury grozy, spokojnie czeka. Kiedyś nadejdzie jego czas.:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Poe ma w sobie coś takiego, że potrafi schwytać czytelnika w pułapkę, której głównym atrybutem jest właśnie atmosfera grozy, tajemnicy, nierealności. Zaciera granicę między fikcją, a rzeczywistością.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. Przerabiałam jego twórczość na zajęciach na anglistyce, ale szczerze mówiąc, nie zachwycił mnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Skoro ten autor potrafi wywołać w czytelniku takie uczucia, to z chęcią sięgnę po jego dzieła.

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę się z Poem zapoznać, bo kuuuusi mnie jego twórczość :).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam ten mroczny świat jaki jawi mi się zawsze czytając utwory tego pisarza.

    OdpowiedzUsuń