niedziela, 30 stycznia 2011

"Wichrowe wzgórza" Emily Brontë

Styczeń ciężkim miesiącem jest!

Praca, praca, i praca, nie ma na nic czasu,  a szczególnie, aby pochłaniać książkowe nowości. Dlatego, żeby nie wypaść  z rytmu ;) coś starego, ale nieśmiertelnego! KLASYKA. Czytałam to pierwszy i jedyny raz w liceum, ale do dziś pamiętam każdy szczegół.
Czytając "Wichrowe wzgórza" staniecie się świadkiem gry niezwykle silnych ludzkich namiętności. Chociaż opisana tu historia miłości rozegrała się przeszło sto lat temu, natura naszych uczuć, niezależnie od zmieniającej się mody i obyczajów, ciągle pozostaje taka sama. Są takie dylematy i niepokoje, które zawsze będą towarzyszyć nam w najważniejszych życiowych wyborach.  

Kim są bohaterowie "Wichrowych wzgórz"?
Heathliff, podrzutek znaleziony w Liverpolu przez pana Earnshawa i przywieziony do jego posiadłości, budzi w dzieciach gospodarza skrajnie odmienne uczucia. Córka Katarzyna (Kate) traktuje go jak brata. Z biegiem czasu, tych dwoje będzie łączyć  silne i gorące uczucie. Hindley, brat Kate od początku nie  kryje swej niechęci do przybłędy. Po śmierci ojca przeradza się ona w prawdziwą nienawiść. Jej ofiarą pada również zakochana w Heathliffie, Kate. Losy bohaterów komplikują się dodatkowo, gdy pod wpływem presji otoczenia i własnej słabości wychodzi ona za dobrze urodzonego i zamożnego sąsiada Edgara Lintona. Boleśnie zraniony Heathliff, biorąc odwet za niespełnioną miłość rzuca wyzwanie światu i jego obłudnej moralności. Z graniczącą z obłędem pasją sieje wokół siebie zniszczenie i zło. Aby ukarać Edgara za odebranie mu ukochanej, w cyniczny sposób rozkochuje w sobie jego siostrę Izabelę i żeni się z nią tylko po to, aby cierpieniami doprowadzić ją do rychłej śmierci. Zanim to jednak nastąpi wydaje ona na świat syna, Lintona Heathliffa. Chociaż w powieści nie ma o tym mowy bezpośrednio, bohaterowie zastanawiają się czy Heathliff nie ma kontaktów z siłami nadprzyrodzonymi. Zadawanie cierpień innym wydaje się być jego życiowym powołaniem. "Jam jest bez litości! Bez litości! Im bardziej robaki się wiją, tym więcej korci mnie, by je rozdeptać".

niedziela, 23 stycznia 2011

"Dwanaście krzeseł" Jewgienij Pietrow, Ilja Ilf

Parę słów o autorach. Jewgienij Pietrow (właśc. Jewgienij Katajew) i Ilja Ilf (właśc. Jechiel-Lejb  Fajnzilberg 1897-1937) dzielą szpalty we wszystkich słownikach biograficznych. W świecie literatury nieczęsto zdarzają się tandemy, a jeszcze tak nierozłączne? Obaj autorzy przed swym „dwój-debiutem” w roku 1928, którym była właśnie powieść „Dwanaście krzeseł”, pisywali jedynie okazjonalnie do gazet, obaj odeszli na tyle młodo, że nie zdążyli opublikować nic znaczącego w pojedynkę: Ilf zmarł w roku 1937 (zważywszy datę roczną, natychmiast kojarzącą się z czystkami - dość nietuzinkowo, bo na gruźlicę), Pietrow zginął w 1942 w wypadku lotniczym, wracając z Kaukazu, gdzie służył jako korespondent wojenny. W pamięci czytelników polskich zapisali się jeszcze „Złotym cielęciem” (1931r.), rosyjskich – zbiorem opowiadań „1001 dni, czyli Nowa Szecherezada” (1929r.) i szkicami podróżnymi „Parterowa Ameryka” (1936r.)

Hipolit Matwiejewicz jest pracownikiem Urzędu Stanu Cywilnego, w dziale rejestracji zgonów i ślubów, w miasteczku N. Życie jego płynie monotonnie, codziennie wypija kubek gorącego mleka, które podaje mu teściowa  - Kławdia Iwanowa, wychodzi do pracy, idzie taką samą drogą, następnie po wypełnieniu swoich obowiązków wraca do domu, spotyka nawet tych samych ludzi. I tak codziennie. Codziennie, aż do dnia, w którym Kławdia Iwanowa wyznaje mu, na łożu śmierci, że  przed laty (w obawie przed konfiskatą) ukryła w  krzesłach klejnoty rodzinne. I w ten sposób nudne życie urzędnika radykalnie się zmienia. Wyrusza on w podróż na poszukiwanie owych dwunastu krzeseł... Poznaje przypadkowego człowieka, któremu musi zdradzić swoją tajemnicę. To właśnie Ostap Bender. Stał się on symbolem hochsztaplera, rozpoznawalnym do dziś na całym obszarze poradzieckim, a jego okrzyk bojowy „Lody ruszyły” – wszedł na długie lata do potocznego języka rosyjskiego. Przeżyją oni wiele perypetii, zanim trafią na ślad krzeseł... 

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Wspomnienie - Czesław Niemen

Dziś mija 7 rocznica śmierci jednego z Wielkich.
Czesław Niemen (urodził się 16 lutego 1939 r.  - zmarł 17 stycznia 2004 r.)   


























"Kto z was chciałby rozweselić pechowego nosorożca?" Leszek Kołakowski

Tę bajkę Leszek Kołakowski napisał dla swej córki w 1966 roku. Wówczas jednak książeczka ze względu na nazwisko autora, rewizjonisty usuniętego z partii za nieprawomyślne poglądy, nie mogła być opublikowana. "Czujna cenzura naszej PRL-owskiej ojczyzny nie dopuściła do tego, by utwór, który groził tak złowrogimi skutkami dla całej ludzkości, został ogłoszony" - z właściwym sobie poczuciem humoru pisze Leszek Kołakowski.
Tekst został skonfiskowany. Po księgarni trafił dopiero parę lat temu.
 
Urocza bajka o nosorożcu, który popadł w przygnębienie dlatego, że nie umiał latać. To doskonała lektura zarówno dla dzieci, jak ich rodziców. Dla dzieci będzie to opowieść o tym, że warto siebie akceptować takim, jakim się jest, że istnienie każdej istoty, choćby tak nieporadnej jak nosorożec, ma sens i wartość. Dla dorosłych może to być opowieść o tym, że nie warto całe życie uganiać się za nieosiągalnym, że człowiek naprawdę mądry akceptuje swoje ograniczenia, wykorzystując w pełni talenty, które posiada i czerpie z tego radość.      

"Książka profesora – historyjka zakończona wierszykiem – zawiera naukę prostą i uniwersalną, równie szkodliwą, co nieszkodliwą dla wszystkich systemów politycznych i reżimów świata: zamiast zazdrościć innym umiejętności, których nie posiadamy, lepiej docenić piękno daru, który otrzymaliśmy sami. Nosorożec, zamiast płakać nad brakiem skrzydeł, mógłby na przykład docenić swój róg." (Gazeta Wyborcza,  środa 12 października 2005)

Jakie są uroki posiadania rogu? Przeczytajcie....


Wydawca: Muchomor, rok wydania: 2005, ilość stron: 36 stron, oprawa: twarda

niedziela, 16 stycznia 2011

"Wyspa zaginionych skarbów" Waldemar Łysiak



To tylko jedna z pozycji Tego genialnego pisarza, publicysty, napoleonisty i bibliofila. Mam do niej ogromny sentyment, ponieważ była to pierwsza książka Łysiaka, którą przeczytałam.
 
Jeżeli chcesz zwiedzić najciekawsze prywatne "muzeum" w Polsce, mające za przewodnika właściciela tego pałacu odnalezionych skarbów - książka Waldemara Łysiaka stwarza jedyną okazję. Warto, bo "o zbiorach Łysiaka krążą już legendy" ("Życie Warszawy" 1997)

Pisarz otwiera dostęp do swojej prywatnej wyspy-muzeum, odsłaniając przed nami "zaginione" perły kultury i sztuki. Ta wyspa to rodzinny dom pisarza, w którym pasja kolekcjonerska pozwoliła mu zgromadzić unikatowe malowidła, książki, pamiątki narodowe, wyroby rzemiosła artystycznego, dokumenty, manuskrypty etc. Historia skarbów opisana frapującym, niezwykłym stylem Autora podkreślającego, że ta jego wyspa nie jest "rzeczywistością wirtualną". A oto co znajdziemy w muzeum:

I. Relikwia szwoleżerska
(album wklejkowy płk. Wieniawy-Długoszowskiego)

II. „Un Polonais passe partout!”
(Janusz Kossak, „Somosierra”)

III. Z zaświatów - zza „Światów”
(Julian Fałat, „Dwa światy”)

IV. Zeig - urealniona hipostaza
(Ludwig Zeig, „Portret dziewczyny”)

V. „Zły Żyd”
(Aleksander Gierymski, „Scena sądu z <Kupca weneckiego> Szekspira”)

VI. Jeszcze kilka obrazków...
1. Siła artylerii konnej (Jerzy Jełowicki, „Bateria konna w ogniu”)
2. „Jadzia” - świecka Madonna (Władysław Roguski, „Portret Jadwigi Smosarskiej”)
3. Dziecko zasłuchane (Franciszek Kostrzewski, „Opowieść o przeszłości”)
4. Dziecko zamyślone (Stanisław Wyspiański, „Błękitna dziewczynka”)
5. Dziecko zatrwożone (Artur Grottger, „Przed burzą”)
6. Dziecko zasmucone (Wlastimil Hofman, „Chłopczyś”)
7. Zaloty (Zofia Stryjeńska, „Zaloty”)
8. Trybun rzymskich legionów (Henryk Piątkowski, „Poufna rozmowa”)
9. Antyhuculska golizna Zuzanny (Kazimierz Sichulski. „Zuzanna i starcy”)
10. „L’artiste maudit”, czyli pożar mózgu (Eligiusz Niewiadomski, „Pożar mózgu”)
11. Jedyne arcydzieło (Stanisław Dawski, „Zbrodnia”)
12. Nostalgia pejzażu (Franciszek Ruśkiewicz, („Pejzaż romantyczny”)

VII. Dwie Wenery bez trzeciej
1. Wenus z Knidos (Józef Szymanowski, „Świątynia Wenery w Knidos”)
2. Wenus z Tulczyna (Stanisław Trembecki, „Sofijówka”)
3. Wenus z Willendorfu (tej nie mam)

VIII. Napoleoniana czyli w kręgu Czartoryskich i Sapiehów
1. „Ogrody” Czartoryskiej i Sapiehy
2. „Drogi” Sapiehy i Kossakowskiego
3. „Granice” Sapiehów i Czartoryskich

IX. Kanciaste orły dwóch królów

X. Koralowa rafa rękopisów
1. Metafizyka nieśmiertelnej poezji (Cyprian Kamil Norwid, Na zgon Poezji-Elegia) - jedna ze świętości domu W.Ł. - czytaj obok
2. „Tańcowali zbójnicy”
3. „Pamiętaj mnie”
4. Dobry Krzyżak
5. Kiszczakiada
6. Perypetie „dobrego” rękopisu

XI. „Treny” Jana Kochanowskiego
Andrzej Gelberg - Odnalezienie „Trenów”
Treny” poetyckie i bibliofilskie.
Reprint pierwodruku „Trenów” (pierwodruk z 1580 - pierwsze oryginalne dzieło literatury polskiej)

sobota, 15 stycznia 2011

"Opowiadania" Thomas Mann

PROZA, PROZA W MISTRZOWSKIM WYKONANIU!
"Opowiadania" to wybór 14 utworów, krótkich form w twórczości Manna.
1. Upadła
2. Młody pan Friedemann
3. Pajac
4. Luizka
5. Szafa. Historia pełna zagadek.
6. Tristan
7. Tonio Kroger
8. Z rodu Walsungów
9. Anegdota
10. Katastrofa kolejowa
11. Śmierć w Wenecji
12. Pan i pies
13. Nieład i wczesna udręka
14. Mario i czarodziej

Opowiadania w tłumaczeniu Marii Kureckiej Leopolda Staffa i Witolda Wirpsza. Powiem od razu, że lektura niełatwa, bo język Mistrza, w całej swej doskonałości, do przyjaznych czytelnikowi nie należy. Nie przebrnie przez opowiadania ktoś, kto poszukuje wartkiej akcji, zawiłej fabuły i napięcia. Nie na to postawił autor. Przedstawił  plejadę postaci targanych  wątpliwościami, namiętnościami. Bohaterowie Manna są postaciami tragicznymi, borykają się ze świadomością, że coś w życiu tracą, że przegrywają, ale wciąż poszukują. Nie ma tu prostych odpowiedzi ani nasuwających się rozwiązań. Nie ma też bezpośrednich pytań. Jest mnóstwo refleksji, filozofii, niepokoju umysłu i ducha. Szczególnie późniejsze opowiadania Manna wyrażają obawy, co do przyszłego oblicza świata - obawy, które okazały się zupełnie słuszne w obliczu mającej nastąpić II wojny światowej.  

wtorek, 11 stycznia 2011

„Mistrz i Małgorzata” Michaił Bułhakow


Wydawnictwo: MUZA S.A.
oprawa: twarda
ilość stron: 552




Ostatnio, przeglądając wiele recenzji, spotkałam się z opiniami mało pochlebnymi dotyczącymi tego dzieła. Dlatego postanowiłam napisać swoją recenzję, aby opinie te trochę się zrównoważyły, ponieważ dla mnie jest to ARCYDZIEŁO.

W teatrze z sufitu lecą pieniądze, moskwianki dostają od diabelskich przybyszy kreacje prosto od Diora i francuskie perfumy. Po pewnym czasie jednak forsa zamienia się w zwykły papier, a francuskie kreacje ulegają dematerializacji, panie zostają na ulicy niemal całkowicie nagie - to tylko jeden z szatańskich wybryków, o których można przeczytać w tej genialnej powieści.  

Akcja "Mistrza i Małgorzaty" rozgrywa się w Moskwie w latach 20. W mieście, które przeżyło Rewolucję Październikową i powoli przyzwyczaja się do zmian. Jest to dobry czas dla ludzi wolnych, artystów i tych, którzy są przeciwni są radzieckiej rzeczywistości. Nowa Moskwa to świat pełen absurdów, niekonsekwencji, zwykłej głupoty. Aby się w nim odnaleźć trzeba mieć albo stalowe nerwy, albo niezwykłe poczucie humoru - "normalny" człowiek traci zdrowy rozsądek.

Do takiej Moskwy przybywa Szatan wraz ze swoją barwną świtą złożoną z nieco dziwacznych osobników: Asasello, Korowiow, wiedźma Hela i kot Behemot. Sam Szatan, tajemniczy mężczyzna o imieniu Woland, podaje się za mistrza sztuki prestidigitatorskiej. Nieprzypadkowo wybiera Moskwę, jako miejsce realizacji swoich niecnych planów - właśnie tutaj neguje się istnienie Boga, a tym samym i obecność szatana. Woland ma do spełnienia konkretną misję: chce urządzić wielki bal szatański, ale przy okazji uratować od zniszczenia manuskrypt pewnej powieści. Od momentu przybycia tajemniczych gości w Moskwie dzieją się dziwne rzeczy. Jedyną osobą, która wierzy w Mistrza Wolanda jest zakochana w nim czarująca, inteligentna i piękna Małgorzata. Porzuca więc męża i godzi się zostać gospodynią szatańskiego balu.

Oprócz wątku realistycznego i fantastycznego, które kształtują  akcję, jest też bardzo ważny wątek dotyczący dziejów Chrystusa (zwanego tu Jeszua Ha-Nocri), czyli historii zapisanej na kartach Mistrza. Inaczej niż w Ewangeliach, męka Chrystusa ma tu charakter czysto ludzki, doczesny. Poznajemy Jeszuę jako człowieka skromnego, pełnego mądrej pokory, nie mającego świadomości swej boskiej siły. Jego spokój i dobroć wpływa kojąco na zmęczonego, cierpiącego na ból głowy prokuratora Poncjusza Piłata. Jednak to Barabasz zostaje ocalony, a Jeszua Ha-Noci ukrzyżowany...

W powieści Bułhakowa możemy odnaleźć trzy przestrzenie, w których osadzona jest fabuła książki - realistyczna (pejzaż Moskwy), fantastyczną (szatański bal, lot Małgorzaty na miotle), a także tę, która miała  miejsce prawie dwa tysiące lat temu (spotkanie Chrystusa z Piłatem). Aby w pełni odczytać powieść, należy  połączyć te przestrzenie w jeden świat. Właśnie wtedy utwór nabiera charakteru uniwersalnego.

Oryginalna kompozycja, interesująco prowadzona narracja, synkretyzm gatunkowy - wszystkie te elementy pozwalają snuć niezliczone interpretacje. "Mistrza i Małgorzatę" można traktować jako jedną wielką  metaforę życia,  miłości, śmierci, sztuki i poświęcenia. Podejmuje również problem ludzkiej odpowiedzialności w chwili, gdy musimy wybierać między fałszem a prawdą, złem a dobrem. U Bułhakowa to czyste oblicze zachowuje tylko Małgorzata i Jeszua. To właśnie oni do końca są wierni swoim ideałom i w sensie etycznym zwyciężają.

To jedna z powieści kultowych, literacki kamień milowy  - dzieło, które na tyle mocno wpisało się w naszą kulturę, aby ją przeobrazić, wywołać przemiany w myśleniu, nieustanie wzbudzać emocje i kontrowersje. Pozostaje zagadką, tajemnicą, dlatego zasługuje na miano ARCYDZIEŁA!   

No i oczywiście moje ulubione cytaty:


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów „ty”, choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu. - kot Behemot

–To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata.(...)

–Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus.

Któż to ci powiedział, że nie ma już na świecie prawdziwej, wiernej, wiecznej miłości? A niechże wyrwą temu kłamcy jego plugawy język!

Lubię siedzieć nisko (...) upadek nie jest wówczas tak niebezpieczny.


recenzja też na  Rosja w literaturze

sobota, 8 stycznia 2011

"Gringo wśród dzikich plemion" Wojciech Cejrowski

Jest to opowieść o tropikalnej puszczy. A także o ostatnich wolnych Indianach. I o pewnym białym człowieku, który zamieszkał pośród nich. 

Gringo (lm. gringos) znaczy tyle co Biały. Potoczne określenie każdego cudzoziemca, dla którego hiszpański nie jest językiem ojczystym. Popularne w całej Ameryce Łacińskiej - nawet w krajach, gdzie nie mówi się po hiszpańsku (Brazylia, Belize, Gujany). Wyjątek stanowi Meksyk, skąd to słowo pochodzi - tam gringo jest określeniem pogardliwym i stosuje się wyłącznie do osób przybyłych z USA.    

Wojciech Cejrowski zabiera czytelnika na wyprawę do ostatnich dzikich plemion. Sprawia, że zaczynamy się głośno śmiać. Ale to co urzekło mnie najbardziej to to, że autor przedstawia dżunglę taką, jak jest naprawdę. Co tam się znajduje, kąsa, gryzie, łaskocze, żądli, pachnie, śmierdzi... Właśnie to sprawia, że książkę można "odebrać" prawie wszystkimi zmysłami. Cejrowski opisuje wszystko tak,  że to widzimy, czujemy, słyszymy, prawie dotykamy. Ponadto jest to album niezwykłych fotografii z wyprawy. Poza tym "Gringo" jest szczery do bólu, szczodry w krytyce i oszczędny w pochwałach, niczego nie owija w przysłowiową bawełnę. Niektóre jego wypowiedzi już urosły do rangi przysłów (bynajmniej dla mnie):

"Dwoje ludzi patrzy na to samo, a widzi dwie różne rzeczy - oto niezgłębiona tajemnica ludzkiej duszy."  

"Sprzedaj lodówkę i jedź!"  

Można nie lubić Cejrowskiego, można nie zgadzać się z jego poglądami,  wydawać się może złośliwy i zarozumiały, ale jego książki warto przeczytać. Ja osobiście uwielbiam Wojciecha Cejrowskiego, uwielbiam jego poczucie humoru, ironię, podziwiam inteligencję, nawet podoba mi się jego zarozumiałość (jeszcze tutaj delikatna i kontrolna). Chociaż momentami pewnie podkoloryzował swoje przeżycia, to i tak... Panie Cejrowski, chylę czoła, podziwiam, szanuję, po prostu mucha nie siada :)  

A zazdroszczę Cejrowskiemu jeszcze jednego, tej chwili ciszy, spokoju, który można odnaleźć w amazońskiej dżungli...

"Słuchajcie ciszy...
Usłyszycie Mądrość.
Odnajdziecie Spokój.
Właściwy dystans do spraw,
ludzi i przedmiotów.
Znajdziecie czas,
którego Wam brakowało.
Słuchajcie ciszy.
I mówcie ciszej.
Ciii...
Sza!"

recenzja również na reporterskim okiem

środa, 5 stycznia 2011

Wyzwanie czytelnicze

Nowy rok obfituje, jak na razie, w postanowienia i wyzwania.         Dopisuję kolejne Rosja w literaturze

Lew Tołstoj "Anna Karenina" 

Michaił Bułhakow "Biała gwardia" 

Ilia Ilf, Jewgienij Pietrow  "12 krzeseł"

Vladimir Nabokov  "Zaproszenie na egzekucję" 

 

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Wyzwanie czytelnicze

Lubię wyzwania! Lubię sprawdzać siłę charakteru, moc postanowień. Rzadko mam do tego okazję. Dlatego podejmuję się i deklaruję...  reporterskim okiem


  • Ryszard Kapuściński "Cesarz" 
  • Ryszard Kapuściński "Imperium"
  • Klaus Brinkbaumer "Afrykańska odyseja"
  • Peter Froberg Idling "Uśmiech Pol Pota"
  • Beata Pawlikowska  "Blondynka w dżungli
  • Wojciech Jagielski "Modlitwa o deszcz"
  • Wojciech Jagielski "Nocni wędrowcy"  
  • Wojciech Tochman  "Bóg zapłać" 
  • Wojciech Cejrowski  "Gringo wśród Dzikich Plemion"
  • Andrzej Stasiuk "Jadąc do Babadag"
  • Marcin Kydryński "Pod słońce"

niedziela, 2 stycznia 2011

"Książę mgły" Carlos Ruiz Zafon

Dużo już napisano o tej książce, jest wiele recenzji, opinii. Pierwsze co mogę o niej powiedzieć to to, że nie przeczytałam jej, a pochłonęłam. Nie mogłam się od niej oderwać i chciałam jak najszybciej doczytać do końca. Zawaliłam przez to papierkową robotę, że nie wiem, kiedy to nadrobię, będę teraz siedzieć po nocach. Ale to nieistotne, bo było warto! Książka wciąga już od pierwszych zdań. Pierwsze skojarzenie jakie miałam, to  skojarzenie ze "Sklepami cynamonowymi" Schulza, nie wiem dlaczego, ale chyba przez MAGIĘ. Właśnie ta magia przewija się od początku, aż do końca. Dlatego byłam od pierwszych kartek zaczarowana, oczarowana, wtopiona w magię. Nie będę opisywać fabuły, a jedynie napiszę parę cytatów, które w jakiś zaczarowany sposób wciągnęły mnie do wnętrza tej powieści.  
 

"Pewne obrazy z dzieciństwa zostają w albumie pamięci wyryte niczym  fotografie, niczym sceneria, do której człowiek wraca zawsze pamięcią, choćby upłynęło nie wiadomo jak wiele czasu."

"...zdołał dostrzec w jej oczach mgiełkę smutku i ów dziwny blask..." 

"Dziękuję za pokrzepiającą dawkę optymizmu"  

"Złych wspomnień nie musisz brać ze sobą. I bez tego będą cię prześladować"  
"Chłopak o przenikliwych zielonych oczach"

"Każda rzecz ma swoją dobrą stronę" 

"...w tle hipnotyzująca melodia z karuzeli, która zdawała się kręcić gdzieś daleko, bardzo daleko."

"Czas nie istnieje, dlatego nie należy go tracić."

"Każdy z nas  ma jakieś życzenie, i to nie jedno, a tysiące. A życie nader rzadko daje nam sposobność ich  urzeczywistnienia." 

"A nie ma potężniejszej siły niż obietnica..."

"Zrozumiał, że padł ofiarą jakiejś sztuczki, makabrycznej  manipulacji swymi własnymi lękami."

"...niczym antidotum racjonalności na wszystkie pojawiające się zagadki." 

To tylko namiastka, bo można wypisać o wiele więcej. A poza tym to uwielbiam mgłę i tak jak Max - deszcz. Uwielbiam wsłuchiwać się w bębniące o dach i szyby krople deszczu, lubię deszcz i szum spływającej rynnami wody. Uwielbiam... I nie będę też ukrywać, ale na koniec, przy czytaniu, uroniłam łezkę. I jeszcze jedno przerażają mnie czarne koty, a może intrygują? Sama już nie wiem....