środa, 25 stycznia 2012

"Conan i pradawni bogowie" Robert E. Howard

Wydawnictwo: Rebis 
wydanie:  2011
przełożył: Marek Nowak 
liczba stron: 656
format: 150 x 225
oprawa: broszura szyta ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-7510-818-7

Na Croma! To był świetny pomysł Wydawnictwa Rebis, aby wskrzesić opowiadania Howarda. Utwory wydawane były po raz pierwszy w roku 1932 w magazynie '"Weird Tales" i od razu przyniosły autorowi prestiż. A 70 lat później bohater Howarda osiągnął międzynarodową sławę. Pojawiał się wszędzie w filmach fabularnych, komiksach, animacjach, serialach, grach i na półkach z zabawkami.

Ta pozycja, to pierwsze trzynaście opowiadań o Conanie w oryginalnych wersjach i ułożonych w takiej kolejności, w jakiej pisał je Howard. Pojawia się tu wszytko to, co zrodziło się w wyobraźni Howarda, bo niestety w przetworzonym obrazie, zostały rozmyte oryginale cechy barbarzyńcy. A Conan to nie tylko góra mięśni nabitych sterydami, przywdzianych w futro superbohatera. To pewien pierwowzór. Całość wydania uzupełniają ilustracje, idealnie powiązane z treścią, wstęp ilustratora Marka Schultza oraz dłuższe wprowadzenie Patricea Louineta, w którym wyjaśnione są okoliczności powstawania kolejnych utworów o Conanie. 

Ale przejdźmy do głównego bohatera. Przede wszystkim Conan zmienia się i dorasta z tekstu na tekst. W każdym opowiadaniu jest w innym okresie swojego życia, w innym miejscu i zajmuje inne stanowisko. W pierwszym opowiadaniu jest królem Aquilnii w średnim wieku, w drugim - młodym barbarzyńcą na obrzeżach świata, w trzecim - złodziejem w cywilizowanym mieście Numalii. I oczywiście prawie w każdym opowiadaniu występuje jakaś kobieta: Atala - córka mroźnego olbrzyma, Belit - królowa czarnego wybrzeża, Yasmela księżniczka. Jak nie trudno się domyślić, żadna nie potrafiła mu się oprzeć.

"Miał szerokie, krzepie bary,  masywną pierś, gibką talię, emanujące siłą ramiona. Jego skóra zbrązowiała pod słońcem odległych krain. Oczy miał niebieskie i błyszczące; zmierzwiona czupryna czarnych włosów wieńczyła szerokie czoło. U pasa zwisał miecz w wytartej skórzanej pochwie". Ponadto miał wytrzymałość i żywotność wilka, łączyły w sobie silę niedźwiedzia i szybkość pantery. A jego oczy zawsze płonęły dzikością. Posiadał wrodzoną inteligencję, jednak pod wieloma względami był naiwny jak dziecko, strzegł swoich praw, w gniewie bywał groźny jak tygrys, a serce tętniło mu ogniem płonącego drewna. Poznał wielu bogów, ale wzywał tylko jednego - Croma. 

Crom zamieszkuje na wielkiej górze, w królestwie lodu i chmur, jest ponury i pozbawiony ciepłych uczuć. Nie dba o to, czy ludzie żyją czy umierają, dlatego lepiej go nie wzywać. Ludzie sami zmagają się z cierpieniem, a przyjemność odnajdują jedynie w namiętnym szaleństwie bitwy. Po śmierci ich dusze błąkają się, bez pociechy, w szarych mgłach, przez całą wieczność. Dlatego Conan chce czerpać życie garściami:
"Daj mi żyć pełnią, póki żyję; nich posmakuję obfitych soków czerwonego mięsa i cierpkiego wina na mym podniebieniu, gorącego uścisku bielutkich ramion, szalonego uniesienia bitwy, kiedy ostrza płoną błękitem i spływają czerwienią, a będę zadowolony. Niech nauczyciele, kapłani i filozofowie łamią sobie głowy nad problemem realności i ułudy. (...) Żyję, promieniuję życiem, kocham, zabijam i jestem zadowolony". 

Jak wyznał kiedyś Howard: "W trakcie czytania opowieści o Conanie człowiek ma odczuć na nowo te barbarzyńskie impulsy w głębi swojego jestestwa". I rzeczywiście, zamierzenie autorowi wyszło jak najbardziej. Chociaż fantasy to zupełnie nie moja bajka, o przygodach Conana czytałam z zapartym tchem, co kartkę popadając w większą fascynację. Conan za każdym razem mierzy się z czymś mrocznym, potężnym, nadnaturalnym, wymykającym się ludzkiej wyobraźni, z "antropologicznym paskudztwem, groteskową parodią stworzenia".

To, co jeszcze wyróżnia utwory o Cimmeryjczyku, to wyraźnie poczucie, że zawarty w nich dreszczyk przygody stanowi tylko maskę przed przesłaniem. Można je odczytać jako zmierzenie się barbarzyństwa i cywilizacji, gdzie pisarz wyraźnie stoi po stronie barbarzyństwa. Pojawiają się tu - resztą najczęściej cytowane - zdania, które tylko to potwierdzają: "Barbarzyństwo jest naturalnym stanem gatunku ludzkiego. (...) Cywilizacja jest czymś nienaturalnym. To kaprys okoliczności. A barbaria musi zawsze ostatecznie zwyciężyć".

Gorąco polecam, poczytajcie! O Cimmeryjczyku, o barbarzyńcy z barbarzyńców, u którego w umyśle majaczyły okalające wszytko głębiny północnej nocy, u którego żywotność i wytrzymałość dziczy była wraz z nim, pozwalając mu przetrwać tam, gdzie cywilizowany człowiek, by zginął. Na Croma!


 Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.


8 komentarzy:

  1. Swego czasu czytałam opowieści o Conanie z wypiekami na twarzy, jednak teraz nie sądzę, żeby jakoś specjalnie przypadły mi do gustu:) Ale ja w ogóle nie przepadam za fantastyką:)
    Świetna recenzja:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Sam sięgnę, ale nie jest to ksiązka stojąca wysoko w moich literackich zapędach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba nie moje klimaty, także raczej odpuszczę, nigdy nie przepadałam za Conanem. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Conan w wersjach filmowych jest nieco przerysowany i wiadomo skupiony na tym, aby zapewnić większą oglądalność. Prawdziwy Conan jest tylko u Howarda, reszta to przeróżne interpretacje.

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko! W mlodosci jako buntownicy uwielbialiśmy Connana :) Aż się łezka w oku kreci :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam, ale przejrzałam ilustracje. Świetne!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanawiam się; czytać Twoje refleksje nad książkami czy je same - są świetne (ocz. twoje recenzje). Pewnie sama jesteś pisarką. Gratulacje!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Oho, ozwali się niektórzy z tych co lubują się w introwertycznych bohaterach i dylematach umysłowych, pokropionych ciężkim piórem.

    CONAN to coś więcej niż jakieś czarnoksięskie, nostalgiczne westchnienia, i tęsknota do dwuznaczności w każdym słowie :P. To także świetna rozrywka, ale niektórzy nie pojmą tego ducha... przygód i zdobywania.

    OdpowiedzUsuń