czwartek, 26 stycznia 2012

"Smutek" Clive Staples Lewis

Wydawnictwo: Esprit
wydanie: 2009
tłumaczenie: Jadwiga Olędzka
liczba stron: 120
wymiary: 130 x 200
oprawa: miękka ze skrzydełkami
ISBN: 978-83-61989-01-1


"A gdzie tymczasem jest Bóg? (...) zwróć się do Niego w rozpaczliwej potrzebie, kiedy wszelka inna pomoc zawodzi - z czym się spotkasz? Z drzwiami zatrzaśniętymi przed nosem, zaryglowanymi od wewnątrz".

Wielu z nas, a może ktoś z naszych bliskich, był w podobnej sytuacji. Jak trwoga, to do Boga! - choroba, śmierć kogoś bliskiego, poczucie zagrożenia - to wtedy najczęściej zawracamy się do Boga, szukając pociechy, zrozumienia. Jednak, co wtedy może nas spotkać? Cisza, zero reakcji, zaryglowane drzwi. Co zrobić, aby to nas nie spotkało? Jak żyć, jak postępować, aby te drzwi zostały otwarte, a nasze prośby wysłuchane? Co zrobić, by nasz "domek z kart" się nie rozsypał? Wielu się nad tym zastanawiało, rozważało. 

Clive Staples Lewis, po śmierci ukochanej żony, też zadaje sobie takie pytania. Śmierć bliskiej osoby jest amputacją. Nie uniknie się żalu, bólu, poczucia niesprawiedliwości. Każde jednak doświadczenie żalu jest niepowtarzalne. Lewis nie oferuje tu żadnych łatwych i sentymentalnych pociech, nie nakazuje jak trzeba żyć ze stratą, jak sobie radzić, jak zmierzyć się z "emocjonalnym paraliżem".
Unika dydaktyzmu i kaznodziejstwa. 

Na początku u Lewisa smutek wywoływał strach, potem krótkotrwałą utratę wiary, potrzebę przełykania łez, zapomnienie. To jest tu zdumiewiające, że Lewis jako apologeta chrześcijaństwa miał, odwagę powątpiewać w to, co sam głosił. Miał odwagę krzyczeć, wręcz wrzeszczeć na Boga, "wątpić i wierzgać" oraz zdrowo przezywać ból. 

Porusza również problem reakcji innych ludzi. W wyniku jego straty uświadomił sobie, że wprowadzał ludzi w zakłopotanie. W biurze, czy na ulicy zbliżające się do niego osoby próbowały powziąć decyzję, czy "powiedzieć coś na ten temat", czy też nie.  A przez to przypominał ludziom o śmierci. Kolejnym etapem było błaganie Boga, w czułych słowach o przywrócenie szczęśliwej przeszłości. 

Lewis przekazał tu piękne, dojrzałe i kojące świadectwo wiary. Żaden banał, czy tani poradnik. A wiara jest właśnie pociechą. To właśnie wiara, "ona sama, tracąc swoje główne lub raczej jedyne źródło szczęścia, nie utraciła rzeczy najważniejszej, a mianowicie nadziei". Gdy dwoje ludzi się pobiera, każde musi zaakceptować to, że któreś z nich umrze kiedyś pierwsze. A smutek, to raczej pewna faza, pewien proces, a nie stan w jakim jesteśmy. Musi ewaluować. 
"Żałoba to nie jest zniszczenie  miłości w małżeństwie, lecz jedna z jej normalnych faz - tak jak miodowy miesiąc. Pragniemy przeżyć nasze małżeństwo dobrze i wiernie także i w tej fazie"



Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Esprit
 

10 komentarzy:

  1. Dużo osób chwali książki tego autora, więc muszę w końcu po jakąś sięgnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tego autora. Ujmuje mnie jego styl, sposób postrzegania rzeczywistości i język... Tak prosty, a jednak tak piękny. Tej książki niestety jeszcze nie czytałam, ale na pewno jej sobie nie odpuszczę. Pozdrawiam.

    http://recenzje-nati.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Autora poznałam wiele lat temu od strony książek dla dzieci/młodzieży, a teraz odkrywam na nowo

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w planach i z chęcią przeczytam. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  5. No i się doczekałam:) Pięknie to ujęłaś:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniała książka. W ogóle bardzo lubię Lewisa.

    OdpowiedzUsuń
  7. To niesamowite, że był w stanie coś takiego napisać. Zawsze przy takich książkach zastanawiam się, ile w nich szczerości, a ile uczuć wykreowanych na potrzeby powieści. Mam mieszane uczucia, nie wiem, czy byłabym w stanie się całkowicie temu oddać. Z tego co napisałaś, widać, że porusza bardzo delikatne tematy i jestem nawet ciekawa, jak wygląda jego monolog i jak poradził sobie z tymi trudnymi zagadnieniami. Mam jego jedną książkę w domu, jeszcze nie przeczytałam - zobaczymy, czy mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na ksiązki Lewisa trzeba mieć odpowiedni moment w życiu, obawiam się filozoficznych przemyśleń więc na razie nie przeczytam.
    Obserwuję i liczę na to samo.

    OdpowiedzUsuń
  9. B. - tu nie ma mowy o uczuciach wykreowanych na potrzeby powieści. Lewis pisał to najpierw dla siebie, 'do szuflady, dopiero potem postanowił to wydać.Stwierdził, że może to pomóc osobom, które znalazły się w podobnej sytuacji jak on.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałem jeszcze okazji zapoznać się z tą pozycją, ale wiem iż są takie wydarzenia i związane z tym emocje, że przelanie ich na papier jest bardzo, bardzo trudne i nie chodzi tu tylko o sprawy warsztatowe. Z pewnością przeczytam. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń