środa, 18 kwietnia 2012

"Niebezpieczna metoda" reż.David Cronenberg (2011)

OBSADA AKTORSKA
Michael Fassbender - Carl Jung
Viggo Mortensen - Sigmund Freud
Keira Knightley- Sabina Spielrein

Zygmunta Freuda i Carla Junga nie trzeba przedstawiać. Najnowszy film Cronenberg opowiada właśnie o intensywnej współpracy i przyjaźni obu panów, a potem o zerwaniu tych stosunków. Nie będą się zagłębiać dokładnie w wygłaszane przez nich tezy i przyczyny podziału. Głównie chodziło o to, że Jung nie podzielał przekonania Freuda, że w każdym zachowaniu człowieka dominującą rolę pełnią motywy seksualne. Przedstawiał własne ujęcie kompleksu kazirodztwa i definicję pojęcia libido. A prywatnie Freud zazdrościł Jungowi bardzo bogatej i pięknej żony oraz kochanek.

Film zaczyna się od sceny, gdzie do szpitala psychiatrycznego, w którym pracuje Jung, przywieziona zostaje młoda i piękna pacjentka – Sabina, niedoszła lekarka. Jung zaczyna ją leczyć, najpierw metodą psychoanalizy - stosowaną przez Freda. Z biegiem czasu - przy dużej pomocy Sabiny - dochodzi do własnych wniosków. Poza tym relacja między nim a jego pacjentką zacznie wykraczać daleko poza zwyczajny schemat leczenia. Rodzi się ognisty romans, który może stanąć na drodze jego kariery, z drugiej strony - paradoksalnie -  przyczynić  się do sukcesu. 

Co do wrażeń. Hmm... to mam trochę sprzeczne uczucia. Film jest świetnie sfilmowany. Bardzo podobały mi się kostiumy i zdjęcia, dopracowane w najdrobniejszym szczególe. Posiadłość Junga nad jeziorkiem, gabinet Freuda, kadry z podroży statkiem do Ameryki. Piękne, subtelne, genialne. Dialogi Freuda z Jungiem, szczególnie te dotyczące interpretacji marzeń sennych, też mistrzowsko dopracowane. Dla Freuda każdy sen miał podtekst seksualny, na przykład galopujący koń, który skacze przez przeszkody, oznaczał według niego tłumione pożądanie napotykające na pokusy (przeszkody).

Niestety są i minusy. Film jest momentami nudny, napięcia tutaj praktycznie nie ma. Ale w założeniu miał być to thriller kostiumowy połączony z filmem biograficznym, więc nie należy się spodziewać nagłych zwrotów akcji. I kreacja aktorska Knightley - tu zagrana bez emocji, bez wyrazu. 

Nie mniej jednak polecam film, nie tylko wielbicielom psychologii, czy biografii. Z pewnością warty obejrzenia. Cronenberg pokazuje, że prawdziwa miłość nie jest w stanie obyć się bez satysfakcjonującego seksu, a tłumione popędy mogą wybuchać z podwójną siłą. Na uwagę jeszcze zasługuje epizod z innym pacjentem Junga - psychiatrą Ottonem Grossem, uzależnianym od narkotyków i seksu, który udziela Jungowi bardzo życiowych rad. No i puenta filmu, może być tylko jedna: 

"Miłość do ciebie była najważniejsza rzeczą w moim życiu, dzięki niej zrozumiałem kim jestem".

11 komentarzy:

  1. Kurcze, miałam ten film zobaczyć, a później kompletnie zapomniałam:/ Skleroza nie boli:P Dzięki za przypomnienie!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Psychologią jestem zainteresowana od zawsze, więc ten film chętnie bym obejrzała mimo tych chwil nudy. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale trafiłaś ;) Wczoraj zaznaczyłam, że muszę to obejrzeć i proszę - recenzja jak znalazł :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle złego słyszałam już o tym filmie, że nie wiem czy w końcu się za niego zabiorę. Może w niedalekiej przyszłości...

    OdpowiedzUsuń
  5. Heh, gdyby to była książka, z pewnością wypadłaby lepiej. Fabuła brzmi ciekawie, ale martwi mnie ten brak napięcia. Jeśli będę się strasznie nudzić, może obejrzę, choćby po to, żeby porównać nasze wrażenia:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak tylko ukazał się w kinie - chciałam go obejrzeć, ale pamiętam, że poszłam jednak na coś innego. Muszę znaleźć gdzieś w internecie i zobaczyć ten film w końcu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo kusi mnie ten film, z ogromną chęcią bym go obejrzała :)I mam słabość do Viggo Mortenserna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz, miałam podobne odczucia - niby wszystko na swoim miejscu, ale gdzieś poszło oczko. Plus Keira robiąca miny jak orangutan.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem stuprocentowo niefilmowa, że się tak wyrażę. :) Ale w tym wypadku zrobię wyjątek. Jestem wielką fanką Freuda i Junga. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Intrygujacy temat to juz polowa sukcesu, mam nadzieje ze uda mi sie zobaczyc ten film, choc rowniez chetniej przeczytalabym na ten temat ksiazke ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja z kolei byłam całkowicie zachwycona wszystkim! Wg mnie Keira zagrała bardzo dobrze, podobnie jak odtwórcy męskich ról. Dialogi, sceneria - dla mnie idealne.
    Psychologia to moje "zboczenie", a że podobnych filmów jest mało, więc może dlatego byłam nim taka podekscytowana. :)

    OdpowiedzUsuń