niedziela, 3 czerwca 2012

"Cichy wielbiciel" Olga Rudnicka

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
wydanie: 2012
okładka: miękka
format:125 x 195 mm
liczba stron: 440 




"Every breath you take
Every move you make
Every bond you break
Every step you take
I'll be watching you."

Tak śpiewał Sting, po tym, jak opuściła go żona. Gdy w przypadku Stinga był to wyraz bólu i rozpaczy po stracie ukochanej, tak taki wyraz bólu może przerodzić się w obsesję. "Granica między uwielbieniem a nękaniem jest bardzo cienka". [str.345] Przekonała się o tym bohaterka powieści Olgi Rudnickiej - Julia. 

Julia Rogacka to zwyczajna 25-letnią dziewczyna, blondynka o niebieskich oczach. Po skończeniu studiów pracuje w salonie sieci komórkowych, w dziale obsługi klienta. Wraz z koleżankami ze studiów wynajmuje mieszkanie w Poznaniu, a w weekendy spotyka się z ukochanym chłopakiem - Pawłem, przedstawicielem handlowym. Wszytko toczy się spokojnie i zwyczajnie, dopóki Julia nie dostaje bukietu kwiatów od tajemniczego wielbiciela. Podsycana przez koleżankę z pracy i współlokatorki oraz matkę, Julia jest z początku podekscytowania i zaintrygowana. Wszystko wydaje się takie romantyczne: kwiaty, wiersze Asnyka, pierwsze SMS-y... 

Julia jednak przekonuje się szybko, że "granica między zalecaniem się i naprzykrzaniem jest bardzo subtelna" [str.84] Pojawiają się kolejne kwiaty, coraz częstsze SMS-y, głuche telefony, prezenty. Utrudnia to powoli jej pracę, a Julia zaczyna się obawiać, czuć się osaczona i śledzona. Tajemniczy wielbiciel obserwuje ją, napawa się jej strachem i świadomością, że to on ma władzę, on dyktuje warunki. Dziewczyna stała się ofiarą stalkingu. Wtedy jeszcze polski kodeks karny tego nie regulował. Policja nic nie mogła zrobić, dopóki stalker nie popełnił przestępstwa. 

Efektem tego Julia stała się nerwowa i rozdrażniona, coraz trudniej było jej znosić tę sytuację. Już sama nie wiedziała, czy większy niepokój wywoływały głuche telefony i SMS-y, czy też krótki okres milczenia. Olga Rudnicka stworzyła świetny profil psychiczny swojej bohaterki. Poznajemy dziewczynę uśmiechniętą, radosną i szczęśliwą, która z biegiem czasu staje się kłębkiem nerwów. Przyjaciółki odsuwają się od niej, traci pracę, boi się wychodzić z domu, a nawet podchodzić do okna, a na dźwięk telefonu wpada w panikę. "Wszystkie jej myśli, uczucia, cały świat skurczył się do tego jednego, nieznanego jej wówczas człowieka. Wypełniał każdą chwilę jej życia, każdą myśl. Był w każdym jej oddechu. Był w światem, którego nienawidziła z  całego serca". [str.383]

To moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Olgi i jestem pod dużym wrażeniem. Zachwyca tu przede wszystkim swoboda, z jaką autorka posługuje się językiem. Doskonale oddała realizm sytuacji. A biorąc pod uwagę wiek autorki (rocznik 1988) to godne podziwu.

Historia Julki to taka przestroga dla wszystkich. Czułe SMS-y, listy miłosne, telefony, śledzenie, przysyłanie prezentów, takie niby przypadkowe spotkania, w rzeczywistości starannie zaaranżowane, powtarzające się naprzykrzanie, nękanie, prześladowanie to stalking. Stalker ma zafałszowane poczucie własnej wartości. Przy bezpośrednim kontakcie można go uznać za miłego, sympatycznego, nieśmiałego i niepozornego człowieka. Co bywa mylące.

I jeszcze jedna przestroga, co do zamieszczania informacji o sobie na przeróżnych portalach społecznościowych. To świetna baza danych dla stalkerów (i nie tylko). Z niektórych profili na Facebooku można dowiedzieć się wszystkiego, począwszy o listy znajomych, kończonych szkołach, kursach, sposobach spędzania wolnego czasu, po miejsce zamieszkania, nawet po numer buta czy stanika. A półnagie zdjęcia lub fotki nóg (to teraz króluje!) w oczywisty sposób sugerują intencje danej osoby. Krótko mówiąc - prawdziwa kopalnia wiedzy - fotki z czasów szkolnych, studenckich, spotkań towarzyskich i rodzinnych, zdjęcia domów, samochodów, dzieci, psa, kota, informacje kto, gdzie, co jadł, jak się czuje, z kim, kiedy...

 
Najgorsze jest to, że każdy może być potencjalną ofiarą. Osoba, dla której jesteśmy po prostu uprzejmi, może stać się naszym prześladowcą. Taka, której ustąpimy miejsca w tramwaju albo taka, której przytrzymujemy drzwi w sklepie. Ktoś zupełnie zwyczajny, niepozorny, nie zwracający na siebie uwagi, kogoś kogo nie dostrzegamy. A czasem wystarczy jeden uśmiech, jedno spojrzenie, żeby ktoś sobie pomyślał, że to miłość od pierwszego spojrzenia. My tego nie dostrzegamy, ale ten ktoś dostrzega nas...

"Every move you make
Every vow you break
Every smile you fake
Every claim you stake
I'll be watching you."

14 komentarzy:

  1. Bardzo mądra i pouczająca recenzja, moja droga...I prawdziwa. No i plusik za cytat z piosenki Stinga, którego bardzo lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stinga też lubię, a szczególnie "Every breath you take..." :))

      Usuń
  2. Czytałam - bardzo dobra - pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę. I mimo że "Natalii 5" dogłębnie mnie rozczarowało, zamierzam przetestować:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. po książkę z pewnością sięgnę, już od dłuższego czasu na nią poluję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja, jedna z najlepszych, jakie czytałam na temat tej książki:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Owszem recenzja jest świetna :) Książkę mam na oku.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę dopaść tę książkę. Z każdą pozytywną recenzją moja ciekawość coraz bardziej rośnie:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam dwie pierwsze powieści Olgi Rudnickiej, które są raczej lekkimi czytadłami na wolny wieczór, ale ta książka zapowiada się na ambitniejszą lekturę. Nie mogę się doczekać aż ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka po prostu FENOMENALNA. Wciąga tak, że nie można się od niej oderwać, czyta się szybko,poznajemy uczucia prześladowcy i ofiary, dla mnie bomba, problem stalkingu był dla mnie nieznany, ta ksiązka uświdomiła mi, że miłosne sms-y, czułe słówka, prezenty nie koniecznie muszą być romantyczne, a wręcz niekiedy prowadzą do klęski zawodowej i osobistej i życia w ciągłym strachu.Ważne, by mięć kogoś, kto będzie nas wspierał, prawdziwa miłość, empatia, wspólczucie, bliskość.
    Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Podobno jest to pierwsza w Polsce książka o stalkingu. Na pewno się z nią zapoznam. Świetna recenzja - zresztą jak zwykle. :)

    A odnośnie ujawniania całej prawdy o sobie na facebooku, to mnie najbardziej denerwuje, kiedy ludzie zamieszczają zdjęcia swoim nowo narodzonych dzieci, a potem to już jest istny zalew tych fotek ;/ ,,dziecko się kąpie" (sic!)- fotka na fb, ,,dziecko je śniadanko" - fotka itd. Ci nieodpowiedzialni ludzie nawet nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, jakie na siebie ściągają. Policja wyraźnie przestrzega przed zamieszczaniem fotografii swoich dzieci na takich portalach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - dziwię się takim ludziom, zamieszczją wszystkie etapy swojego życia, a dziewczyny myślą, że im mniej mają na sobie, to zdobędą większą popularność. Smutne to.

      Usuń