czwartek, 14 czerwca 2012

"Czerwony Hotel" Graham Masterton

Wydawnictwo: Rebis
wydanie: 2012
przekład: Piotr Kuś
oprawa: broszurowa klejona
format: 135 x 215
liczba stron: 304




Wielu ludzi, którzy zeszli z tego świata, skrywa w sobie głęboką zazdrość wobec ludzi żywych. I jest wśród nich wielu takich, którzy naprawdę chcą żywych zranić”. [str.101]

Tak twierdzi główna bohaterka horroru Mastertona – Sissy Sawyer – znana fanom autora z takich powieści jakZła przepowiednia” i “Czerwona maska”. Sissy – hippiska, nałogowa palaczka, potrafiąca jednak kontaktować się z duchami i posiadająca zdolności do przepowiadania przyszłości z kart DeVane, po śmierci męża zaszyła się w swoim domu z ukochanym psem Panem Bootsem. Pewnego dnia Sissy odwiedza bratanek Billy w towarzystwie swojej dziewczyny T-Yon. Przyjeżdżają z nie lada problemem, T-Yon śnią się koszmary, w których uprawia seks ze swoim bratem, po czym łączą się ze sobą wnętrznościami. Sen jest bardzo szczegółowy i powtarza się codziennie. Brzmi już makabrycznie, a to dopiero początek…

T-Yon ma dość tych snów i chciałaby, aby Sissy powróżyła jej z kart. Karty odkrywają przed kobietami potworne wizje i jednoznacznie ostrzegają przed czym strasznym co ma się niedługo wydarzyć, co ma związek z kolorem czerwonym. Brat T-Yon – Everett – zajmuje się odszukiwaniem zniszczonych hoteli i przywracaniu im dawnej świetności. Jednym z nich jest Czerwony Hotel.


I miało być tak pięknie! Czerwony hotel znajdował się doskonałym miejscu, tuż obok wielkiej Missisipi. Stąd było zaledwie o krok do wszystkich atrakcji, które oferuje miasto Baton Rouge. Budynek o dawna zasługiwał na to, aby ktoś przywrócił mu dawną świetność. Wszyscy inwestorzy i Everett zawarli w nowym projekcie radość i żywiołowość. Wszystkie pokoje mały aksamitne zasłony i lustra w złotych obiciach. Wszystko to robiło wrażenie komfortu i nowoczesności. Restauracje i bary miały serwować najwspanialsze dania kajeńskie i kreolskie, a także zapewniać nocną rozrywkę na najwyższym poziomie. Goście mieli czuć się rozpieszczeni w najlepszym stylu, od momentu, w którym przekroczyliby drzwi wejściowe, do chwili, w której powiedzieliby au revior. Właśnie miało być… W przede dniu otwarcia hotelu pojawia się nagle zakrwawiony dywan przy łóżku, plamy na ścianach klatki schodowej, dziwne gwizdanie i znika pokojówka.Na pomoc bratu przybywa Y-Ton przywożąc ze sobą Sissy, która razem z policją będzie próbować rozwiązać dziwną zagadkę.


To moje pierwsze spotkanie z pisarstwem Graham Mastertona i muszę przyznać, że zrobił wrażenie. Nie jest to jednak książka, dla kogoś o słabych nerwach i zbytniej wrażliwości. Ciarki przechodzą po plecach, pojawiają się rozpadające się ciała zombi, przenikające przez ściany duchy i makabryczne zbrodnie. Brrr… Jak na autora ponad 100 książek Masterton z pewnością wie co robić, aby podkręcić napięcie. Tu jednak moje zastrzeżenie co do całej twórczości tego autora. Skoro napisał 1oo książek, to pojawia się pytanie o jakość. Dla jednych pisarzy pisanie jest kwestia indywidualnej ekspresji, dla drugich zaś wytwórstwem, tworzeniem taśmociągów liter. Jedni mają do przekazania pewną myśl, do której dobudowują historię, drudzy tworzą typowe historie marketingowe (odpowiednia ilość seksu i krwi).

Stephen King – bezwzględny guru tej drugiej kategorii ujął to w swoim "Pamiętniku rzemieślnika" prostym i dosadnym komunikatem: "Zawsze szukam metod osiągnięcia celu niewymagających jednocześnie wciskania na siłę czytelnikom mojego przesłania czy oddawania za nie duszy. Weźcie sobie wszystkie morały, znaczenia i wsadźcie tam, gdzie słońce nie dochodzi, OK? Ja pragnę oddźwięku".[1]
Będziemy pewnie skazani na zalew nie książek, lecz produktów literackich, poprawnie napisanych opierających akcje nie na wyobraźni autora, tylko na wcześniej przeprowadzonych badaniach rynku i bardzo schematycznych. Najważniejsze jest w tym to, aby wszytko wypośrodkować, czytać różnorodną literaturę i mieć czas na przerywnik, taki jak ten.


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis.


[1] Wojciech Leda, Taśmociągi liter, w: Uwarzam rze, nr 35/2011, s. 48

9 komentarzy:

  1. Świetny pisarz z niesamowitymi pomysłami

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i... podobało mi się, zresztą ja uwielbiam Mastertona :).
    Masz rację, zdarza się, że nadmierna produkcja powieści powoduje spadek jakości książki i to niestety zdarza się temu autorowi, na szczęście "Czerwony Hotel" wypada bardzo dobrze.
    A'propos wkradł Ci się chochlik do wyrazu "wie", złośliwość literek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) dzięki, edytor tekstu mi dziś szalał ;)

      Usuń
  3. Czyli Masterton jakiego lubię xD Chętnie przeczytam, a Tobie polecam "Traumę", nieco lżejsze wydanie pisarza:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. O tym autorze słyszałam, ale niestety nie miałam jeszcze przyjemności lektury którejkolwiek z jego książek, po Twojej recenzji może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przepadam za Mastertonem, ale może kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś nie mogę się przekonać do tego autora. Nie wiem kiedy, i czy w ogóle kiedyś to nastąpi. Spasuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masterton'a uwielbiam, a egzemplarz na którym udało mi się zdobyć jego autograf to istny święty gral ;p Czerwony hotel dopiero przede mną, ale Czerwona maska myślę, że jest równie dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masterton to autor, którego albo się kocha, albo nienawidzi. Jestem miłośniczką horroru, aczkolwiek nie każda książka Mr Grahama mi się podoba. Jego niezaprzeczalną zaletą jest pomysłowość, w swoich książkach kreuje tak niesamowite wizje rzeczywistości, że nie potrafię oderwać się od lektury. Faktycznie czasem zdarza mu się szablonowość(tego bardzo nie lubię). Do jego książek też trzeba podchodzić z pewnym dystansem, nie są specjalnym wyzwaniem intelektualnym, ale potrafią zauroczyć. Trzeb być też wyjątkowo odpornym na drastyczne opisy, bo Masterton stosuje ich całe mnóstwo. "Czerwony hotel" - dobra przygoda z książką jak dla mnie :) Idealna lektura na deszczowy wakacyjny wieczór.
    Mgr Leonek

    OdpowiedzUsuń