niedziela, 12 maja 2013

„Koniec człowieczeństwa” Clive Staples Lewis

Wydawnictwo: Esprit
wydanie: kwiecień 2013
tłumaczenie: Magda Sobolewska
oprawa: miękka ze skrzydełkami
liczba stron: 128




Zacznę od okładki, bo nie jest ona tu przypadkowa, a jest wręcz kluczowa do zrozumienia całości. Widnieje na niej fragment obrazu Hieronima Boscha "Droga krzyżowa". Nieforemne głowy i krzykliwe barwy to jedna z cech malarstwa Boscha. Przykuwają one uwagę i kojarzą się z sennym koszmarem. Skruszony łotr widoczny na okładce jest pogrążony w myślach i  zatrwożony groźnym zachowaniem mnicha-spowiednika., który stoi obok niego. Sam mnich również odznacza się cechami diabolicznymi i jest tym samym aluzją Boscha co do zepsucia kleru. Oczy łotra są półprzymknięte, jak oczy Chrystusa i św. Weroniki, której twarz znajduje się na tej same przekątnej co głowa Zbawiciela. Tylko w taki sposób postacie, które cechuje dobro, odróżniają się od żałosnego spektaklu, jakim jest wcielenie się zła w człowieka. Natomiast łotr na dole po prawej stronie, idzie na spotkanie z szatańskim chichotem na ustach. To ostatni obraz Bosch, wielu znawców nazywa go "testamentem" geniusza. Trudno się z tym nie zgodzić. Zezwierzęcenie, spotwornienie, jakiemu może ulec człowiek zostało bardzo silnie tu zobrazowane. "My, jesteśmy uczestnikami tej hańby, my formujemy ten wirujący odmęt Zła, nasze dusze zostały tu naszymi fizjonomiami sportretowane. Oniryczność sceny nie stanowi żadnego usprawiedliwienia, oniryczność jest tu tylko konwencją malarskiej wizji, a prawda jest właśnie taka, jak to ukazał Bosch". [1]
Oniryczności natomiast nie ma w dziele Lewisa, jest jednak ten sam motyw. Cała króciutka książeczka to zapis wygłoszonych wykładów w King's College w Newcastle z roku 1943 i stanowi jedną z najważniejszych - obok "Chrześcijaństwa po prostu" - książek Lewisa na temat etyki. O stylu Lewisa pisałam na blogu już niejednokrotnie. Mnie zachwyca, taki kunszt w prostocie. Jego styl jest wykwintny, finezyjny i bardzo przejrzysty. Tutaj również nie zawodzi, w trzech wykładach "Ludzie bez torsów", "Droga" i "Koniec człowieczeństwa" łączy swoją erudycję, z intelektualnym brzmieniem i duchowym przesłaniem.
                                                                                  
Lewis ma stały, ugruntowany, uświęcony tradycją kodeks moralny. Ma on oczywiście źródło  w "Biblii" oraz w kulturze chińskiej. Tao, "jest to rzeczywistość wykraczająca poza wszelkie predykaty; otchłań, która istniała przed samym Stwórcą. Jest to Natura, Droga, Ścieżka. Droga, którą podąża wszechświat, Droga, na której rzeczy nieustannie wyłaniają się w ciszy i bezruchu, wchodząc w czas i przestrzeń. Jest to również Droga, którą powinien podążać każdy człowiek, naśladując ów kosmiczny i ponadkosmiczny rozwój i dostosowując wszystkie swoje działania do owego wielkiego wzorca". [str. 26]

Lewis mówiąc to w latach 40. XX wyprzedził o kilka lat następną epokę. Człowieczeństwo upada - nikt nie ma chyba dziś wątpliwości - na każdej płaszczyźnie, w każdej dziedzinie, w każdej sferze życia. Większość z nas uważa się dziś za "ludzi idealnych", czyli takich którzy są ekspertami w każdej dziedzinie; takich, którzy uważają, że ich zdanie lub wypowiedzi są najlepsze i najwartościowsze. Lewis nazywa ich Projektantami - kimś, kto na siłę przycina osobowość pod jeden wzór za nic mając wszelkie zasady moralne i nie bierze pod uwagę Instynktu, a o Rozumie już nie wspominając. Inny rodzaj ludzi to roboty, to  nieszczęśnicy, którzy są ofiarami systemu i bezwzględnych Projektantów. Serce nie zastąpi głowy, może jednak - i  powinno być jej posłuszne.[str. 28]

To tylko jedno spostrzeżenie Lewisa, w książeczce jest ich mnóstwo. Każde słowo jest tu odpowiednio wyważone, a całość to prawdziwa intelektualna przygoda z duchowym przesłaniem. Książeczka, jak i obraz Boscha stanowią odpowiedź na jedno z głównych pytań ludzkiego rodzaju: "Kim jesteśmy?". Dobrym łotrem, czy tym złym, mnichem-hipokrytą, Projektantem, czy robotem, po prostu uczestnikiem tej hańby. Odpowiedzieć należy samemu sobie, jednakże odpowiedź nie będzie wcale optymistyczna i podobnie jak obraz Boscha - budzi strach.

[1] Waldemar Łysiak, Malarstwo białego człowieka, tom 2, Nobilis, Warszawa 2010, str.356


Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Esprit

8 komentarzy:

  1. Dodałam do listy książek, które chcę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, okładka świetnie dopasowana do treści książki. Uwielbiam styl Lewisa, to, co przekazuje w swojej proZie i w jaki sposób to robi :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoja recenzja to chyba najbardziej inspirujący tekst, jakie przeczytałam w tym miesiącu. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Autora bardzo lubię, a po Twojej recenzji mam na tę pozycję ogromną ochotę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Autor swoimi książkami nigdy nie pozwala by czytelnik pozostał obojętnym

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam. Była to dla mnie bardzo trudna lektura, choć wartościowa.
    Zdecydowanie polecam ludziom spragnionym szerokiego spojrzenia na świat :-)

    Pozdrawiam i zapraszam:

    im-bookworm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Intrygująca książka. Mam nadzieję, że uda mi się do niej niedługo dotrzeć.

    OdpowiedzUsuń