sobota, 15 czerwca 2013

„Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny” Grzegorz Lindenberg, Anna Maria Goławska


Wydawnictwo: Zysk i S-ka
data wydania: 10 czerwca 2013
oprawa: miękka
liczba stron: 356




Piano, piano - powtarzają Włosi, powolutku, po co ten pośpiech. Zaułki, schodki, tajemnicze, kręte przejścia, wąskie uliczki, zioła i kwiaty wypełniające donice. Dodać do tego prześliczne pejzaże, kamienne farmy, do których prowadzą aleje obsadzane strzelistymi ciemnozielonymi cyprysami, drzewa oliwne o szarych delikatnych listkach. Dodatkowo niepowtarzalnego uroku Toskanii dodaje łagodne, lekko zamglone światło, które sprawia, że krajobraz wygląda jak namalowany, a nie rzeczywisty. Czy można chcieć więcej? Po co się więc spieszyć?


Autorzy do Włoch jeżdżą od wielu lat, a do Toskanii i Umbrii od siedmiu. Wcześniej założyli stronę internetową toskania.org.pl. W końcu zrodził się pomysł, by zgromadzone przez nich informacje i wrażenia po podróży utrwalić w książce. I jak podtytuł sugeruje - istotnie jest to subiektywny przewodnik. Dużo tu uczuć, emocji, zwykłych "achów i ochów" oraz przestróg. Widoczne jest od razu, że autorzy fascynują się również malarstwem i architekturą. Mamy tu nie tylko opisy znajdujących się w Toskanii dzieł sztuki, ale i ciekawostek, anegdot, fragmentów legend związanych z daną miejscowością lub artystą.

To, co spodobało mi się najbardziej to szczerość autorów, takie właśnie subiektywne wrażenie, niczego nie ubarwiają ani niczego zbytnio nie krytykują. Piszą, o tym gdzie można zjeść najlepsze lody w Włoszech, ale też o tym, gdzie są te lody są najdroższe. Mnie, z racji mojego zamiłowania do malarstwa i sztuki, podobały się najbardziej dygresje właśnie dotyczące malarzy i ich dzieł.
Nie jest to typowy przodownik, gdzie znajdziemy adresy, trasę dojazdu, czy plany miast. To raczej literacka podróż do Toskanii, po jej klimacie. Najlepiej czytać ją na leżaczku, łapiąc promyki słońca, można się wtedy poczuć jak toskańskie koty, które wygrzewają się na środku ulicy lub na maskach samochodów podczas sjesty. Pozostaje jedynie znaleźć sobie jakiegoś ragazzo, aby mnie tam zabrał ;).


Książkę do recenzji dostałam od serwisu Czytanie nie szkodzi.

17 komentarzy:

  1. Ciekawe jak mnie spodoba się książka?

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to okładka książki. Cudownie malownicza, aż poczułam wyjątkowe wewnętrzne ukojenie. Chciałabym przeczytać ten rodzaj przewodnika, bo jestem przekonana, że przypadnie mi do gustu :)
    Ciekawa recenzja :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest cudna, pozostałe zdjęcia również :) I dokładnie tak jak napisałaś - można poczuć ukojenie. Polecam gorąco!

      Usuń
  3. Ja się dzisiaj zabieram za jej czytanie. Zarekomendował mi ja autor zdjęć z książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja lekturę rozpoczynam po niedzieli. Toskania i Umbria to piekne regiony.

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie książki to fantastyczna alternatywa dla typowych przewodników!
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - świetna alternatywa. Pozdrawiam również serdecznie :)

      Usuń
  6. Już tytuł skłąnia do sięgnięcia - "Subiektywny ..." :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja czekam na książkę, ma do mnie przyjść w tym tygodniu.
    I już się cieszę.)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam i się delektuję:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie słyszałam o tej książce, ale z chęcią przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, jak bardzo ja chcę zobaczyć Toskanię! to jedno z moich największych marzeń, a nuż się kiedyś spełni:)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Książek o Włoszech przeczytałam już dość sporo, ale nigdy mi mi nie za dużo. Z chęcią przeczytam kolejną, zwłaszcza, że piszesz o literacko-malarskich odniesieniach, których i ja poszukuję przed każdą ze swoich podróży. A żeby wybrać się do słodkiej Italii nie potrzebujesz ragazzo, tam znajdziesz tych czarusiów ich bez liku :)

    OdpowiedzUsuń
  12. subiektywne wrażenie jest czasem bardzo potrzebne, ja myśląc o Toskanii, przywołuję wąskie uliczki i bryzę ciepłego morza, aż chcę się czytać)

    tymczasem zapraszam do mnie na wywiad z Krzysztofem Bodzoniem- autorem Pionowych form wyciszenia"
    http://mieedzykartkami.blogspot.com/2013/06/jakis-czas-temu-zapowiedziaam-wywiad-z.html

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Właśnie kończę czytać tę książkę i bardzo spodobały mi się zarówno zdjęcia, jak i tekst obrazujący zachwyt i miłość do Toskanii.

    OdpowiedzUsuń
  14. Też na pewno przeczytam. I jednocześnie już mam pomysł na prezent dla pewnej osoby, której książka na pewno przypadnie do gustu :)

    OdpowiedzUsuń