środa, 2 października 2013

„Bracia Hioba” Rebecca Gablé

Wydawnictwo: Esprit
data wydania: 11 września 2013
tłumaczenie: Paulina Filippi-Lechowska
tytuł oryginału: Hiobs Brüder
oprawa: miękka ze skrzydełkami 
liczba stron: 876







Są takie książki, które nas wzruszają, są takie książki, które wywołują uśmiech na ustach, są takie, dzięki którym poznajemy realia danej epoki, są takie, które zachwycają do pierwszych stron, są takie książki, w których bohaterowie staja się naszymi ulubieńcami i nie sposób się z nimi rozstać, są i takie, które sprawią, że po skończeniu czujemy żal, że to już koniec. W przypadku "Braci Hioba" mamy wszystkie te wymienienie wcześniej cechy spełnione.

Rok Pański 1147, w Anglii trwa wojna domowa między cesarzową Matyldą a Stefanem z Blois. Oboje byli wnukami Wilhelma Zdobywcy. Matylda była pierwszą w linii, aby przejąć koronę. Jej ojciec kazał przyrzec lordom, że po jego śmieci przekażą jej koronę. Jednak, gdy król umarł lordowie złamali przysięgę i osadzili na tronie kuzyna Matyldy, Stefana. Nie chcieli bowiem, aby władzę nad Anglią, wraz z Matyldą, przejął jej małżonek Geoffrey z Anjou. I tak zaczęła się  długa wojna, między zwolennikami Matyldy a Stefana, toczona z wielkim okrucieństwem i zaciętością. To tło historyczce wykorzystała niemiecka pisarka i powiązała ze sobą postaci historyczne z fikcyjnymi. Tych postaci fikcyjnych jest tu kilka i każdy z nich zasługiwałby na osobną charakterystykę. Nie sposób ich jednak opisać w jednej recenzji.

Poznajemy najpierw Simona, młodego chłopca z epilepsją, którego mnisi wywożą na odludną wyspę, ponieważ według średniowiecznych przekonań – ludzie chorzy nie urodzili się jako dzieci Boga - na Jego obraz i podobieństwo - dlatego należało ich odseparować od reszty chrześcijańskiego społeczeństwa. Duchowni utrzymywali pogląd, że ludzi kalekich, upośledzonych Bóg odrzucił, zatem idąc za Jego przykładem, czynią to samo. Mnisi z klasztoru św. Pankracego znaleźli więc idealne miejsce, gdzie takich ‘dziwaków’ można trzymać. Taki los spotkał i Simona. Poznaje tam inne osoby o fizycznych i psychicznych mankamentach. Wśród nich są: bracia syjamscy -Godryk i Wulfryk - zrośnięci na wysokości bioder, Edmund, który uważa się za króla i świętego, Oswald z Zespołem Downa, Regie – psychopatyczny i seryjny morderca, jednak szlachetnie urodzony, Luke – chłop ulegający atakom szaleństwa, twierdzący, że ma węża w brzuchu oraz cierpiący na amnezję Losian. Wybuchowa to mieszanka różnych osobliwości. Większość z nich założyła, że spędzą tam już resztkę życia, jednak Opatrzność daje im drugą szansę, gdyż wyspę nawiedza powódź, która sprawia, że wydostają się oni na ląd. Miejsce, które było dla nich więzieniem, z drugiej strony dawało namiastkę stabilności i bezpieczeństwa znikło, a oni trafili na ziemie ogarnięte wojną domową, anarchią i bezprawiem. Każdy z nich będzie musiał na nowo zmierzyć się ze swoimi ułomnościami i poradzić sobie z przypiętą etykietką odmieńca.  Zadanie wcale nie łatwe, gdy nie ma się pewności z kim ma się do czynienia, bo każdy z bohaterów skrywa jakąś jeszcze tajemnicę.

Rebecca Gablé korzystała z wielu źródeł pisząc powieść. W umiejętny sposób wplotła też dwie legendy, odgrywające w świadomości Anglików bardzo znaczącą rolę. Pierwsza z nich opowiada o świętym Edmundzie, a druga o czeladniku, który podobno padł ofiarą żydowskiego mordu rytualnego. Dodatkowo cały czas przewija się - i ma związek z fabułą - inne wydarzenie historycznie – mianowicie zatonięcie statku White Ship, na którym płynął następca angielskiego tronu. Normandzki statek zatonął na kanale La Manche w dniu 25 listopada 1120 u wybrzeży Barfleur. Oprócz króla zginęło około 300, z których uratował się tylko rzeźnik z Rouen. Kontrowersji wokół tego zatonięcia narosło wiele i było początkiem – wspomnianej przeze mnie wcześniej – wojny domowej.

Fascynująca fabuła wysuwa się tu na pierwszy plan. Świetnie nakreślone realia epoki tylko ją uzupełniają, a już wisienką na torcie są kreacje postaci, gdzie każdy z bohaterów to postać z krwi i kości, Nie da się ich nie lubić. Nie da się nie lubić poczciwego Oswalda czy pełnych optymizmu braci-Godryka i Wulfryka, nawet seryjny morderca - Regi dostarczył mi chwil wzruszeń, a zielono-niebieskooki Losian zwalał po prostu z nóg. Na uwagę zasługuje również kreacja postaci historyczny i takich szczegółów z życia, 'smaczków', które dodają tylko pikanterii w powieści, np. burzliwy temperament Henryka Plantageneta czy słabość królowej Eleonory Akwitańskiej do wysoko sznurowanych butów. A, i zapomniałabym – wielka miłość w tle, taka prawdziwa, która pokonuje wszelkie bariery, stany i za nic ma opinię innych ludzi. Cudowna! Gorąco Polecam!


Za egzemplarz recenzencki bardzo dziękuję Wydawnictwu Esprit 

4 komentarze:

  1. Widzę, że książka Cię zachwyciła :) Muszę sięgnąć, żeby się przekonać co ma w sobie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już jedną pozytywną recenzję na innym blogu, dlatego nie dziwi mnie Twój zachwyt nad książką. Sama mam na nią ochotę, bo lubię takie klimaty w literaturze. Jak będzie mi pisane, to z radością po nią sięgnę:) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna recenzja. Mam nadzieję, że będę mogła wkrótce sięgnąć po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka która spełnia tak wiele zadań to musi być dobra książka. Wilhelm Zdobywca jest ostatnio postacią na którą często trafiam przygotowując się do jednego z etapów mojej podróży.

    OdpowiedzUsuń