wtorek, 22 lipca 2014

„Dwudziesta trzecia” Beata i Eugeniusz Dębscy

Wydawnictwo: Rebis
data wydania: 22 lipca 2014r. PREMIERA
oprawa: miękka
liczba stron: 352



Akcja powieści dzieje się na Dolnym Śląsku, w przeważającej części we Wrocławiu, ale i też w Złotoryi, Dobromierzu i Długopolu. Głównym bohaterem jest 36-letni Tomasz Winkler, były policjant, wyrzucony z pracy za domniemaną aferę łapówkarską. Dorabia teraz jako instruktor surwiwalu i pracownik ośrodka dla trudnej młodzieży. Prowadzi dość monotonne życie, każdy jego dzień wygląda tak samo: poranna kawa, wyprowadzanie psa na spacer, przegląd prasy, przygotowanie śniadania dla babci, z którą mieszka, taki trochę dzień świstaka. Tę leniwą egzystencję zaburza pewnego dnia mężczyzna, który proponuje mu przeprowadzenie prywatnego śledztwa. 

Robert Szeremeta, wzięty biznesmen, zleca mu odnalezienie zbójcy jego żony. Sprawa jest na tyle skomplikowana, że podejrzanym jest znany lekarz, a policja umorzyła śledztwo. Tomasz początkowo się waha, ale po głębszym zastanowieniu przyjmuje propozycję. Przemienia się zatem w skrupulatnie tropiącego detektywa. Jego życie zaczyna nabierać rumieńców i emocji, gdyż za punkt honoru postawił sobie rozwikłanie zagadki. Tomasz będzie musiał przeanalizować wiele faktów, jak i cofnąć się nieco w przeszłość. W tym jego dochodzeniu pomagają mu dwie kobiety - babcia Roma i koleżanka z pracy psycholożka-Iwa. To w sumie najbardziej barwne postacie w powieści. Babcia Roma, chora na Alzheimera, spędzająca czas na oglądaniu teleturniejów i rozwiązywaniu sudoku, mimowolnie staje się obserwatorem dochodzenia tudzież świetnie potrafi łączyć fakty. Natomiast z Iwą łączą Tomasza teraz jedynie relacje czysto zawodowe. Iwa jest świetnym psychologiem i bardzo wnikliwie potrafi zgłębić zakamarki duszy morderców, ich sposoby postępowania.

To moje pierwsze spotkanie z twórczością państwa Dębskich. Pan Eugeniusz pisywał już thrillery z nutką fantastyki, a pani Beata miał udział w jego wcześniejszych powieściach. Teraz przed sobą mamy rasowy kryminał - jest morderstwo, rozpoznanie, przesłuchania świadków, narady i scena schwytania sprawcy. Jeżeli chodzi o warsztat pisarski - różnie to wyszło w kolejnych etapach schematu. Początek - mówiąc szczerze - jest dość kiepski, rozwlekły, niedopracowany albo raczej przekombinowany. Chciałam już ją dołożyć, jednak na etapie prowadzenia dochodzenia, przesłuchiwania świadków, kryminał nabiera rumieńców i "krwistości". W miarę rozwoju akcji ujawniają się coraz to ciekawsze wątki, które każą szukać rozwiązania w przeszłości podejrzanego, w jego relacjach z rodzicami. Zakończenie trochę oczywiste, choć nie do końca, bo pojawia się podwójny finał. W powieści też sporo dygresji dotyczących rzeczywistości medialnej, społecznej, miejskiej czy literackiej. Niektóre z nich są zabawie i trafnie określają codzienne problemy. 

Bardzo przyjemnie mi się to czytało, trochę z sentymentem, bowiem często przemierzam trasę Legnica-Złotoryja, bywałam też w "Literatce". Wprawdzie państwo Dębscy serca mojego nie zdobyli, nie do końca lubię też taki styl w kryminałach, z dużą ilością komentarzy i spostrzeżeń. Jednak to bardzo przyzwoity kryminał, dlatego fani tego gatunku będą z pewnością zadowoleni.


 Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.

3 komentarze:

  1. Urodziłam się i wychowałam we Wrocławiu, więc sięgnę po nią z sentymentu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam w zapowiedziach tę książkę i nie powiem, zainteresowała mnie. Mimo trochę zbyt przekombinowanego początku dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę, kolejny ciekawie zapowiadający się polski kryminał..Na razie nie kupię, bo w tym miesiącu okropnie nadwerężyłam kopertę z pieniędzmi "na książki":) , więc może po wakacjach. Ale jakby ktoś był zainteresowany od razu, to ebook jest aktualnie w promocji. Nie wiem, czy mogę podać - gdzie, bo może to niezgodne z etykietą blogosfery, taka reklama jakiejś księgarni na nie swoim blogu, jednak jak ktoś chce, to na pewno łatwo znajdzie.

    OdpowiedzUsuń