sobota, 21 lutego 2015

„Charlie i fabryka czekolady” Roald Dahl


Wydawnictwo: Znak
wydanie: 26 stycznia 2015r.
pierwsze wydanie oryginału: 1964
tłumaczenie: Magda Heydel
tytuł oryginału: Charlie and the Chocolate factory
okładka: twarda
liczba stron: 304


W tej książce występuje piątka dzieci:
Augustus Gloop, który jest łakomczuchem,
Veruca Salt, która jest rozpieszczana przez rodziców,
Violet Beauregarde, która bezustanne żuje gumę,
Mike Teavee, który nie odrywa się od telewizora,
oraz
Charlie Bucket, który jest bohaterem.

Mały Charlie Bucket mieszka w niedużym domku na skraju wielkiego miasta. Jego rodzina składa się z sześciu osób: dziadek Joe i babcia Josephine, dziadek George i babcia Georgina, mama i tato. Domek był zdecydowanie za mały dla tylu osób i wszystkim mieszkało się w nim bardzo niewygodnie. Z całej rodziny pracował tylko pan Bucket. W fabryce pasty do zębów siedział przy taśmie i umieszczał nakrętki na napełnionych wcześniej tubkach. Takie osoby nigdy jednak nie dostają dużej pensji, nawet więc gdy pan Bucket się wytężał, nawet gdy umieszczał nakrętki najszybciej jak potrafił, i tak nigdy nie starczało pieniędzy, żeby kupić choć połowę rzeczy potrzebnych dla tak dużej rodziny. Nawet porządne jedzenie. Codziennie jedli chleb z margaryną na śniadanie, gotowane ziemniaki i kapustą na obiad, a kapuśniak na kolację. W niedzielę było odrobinę lepiej i wszyscy niecierpliwie jej wyczekiwali - chociaż bowiem potrawy były takie same, to każdy mógł dostać dokładkę.

Codziennie rano, idąc do szkoły przechodził obok piętrzących się na wystawach tabliczek czekolady. Mógł sobie o niej jedynie pomarzyć, ponieważ ona czekoladę jadł raz na rok, w dniu swoich urodzin. Poza tym z jego okna rozpościerał się widok właśnie na fabrykę czekolady pana Wonki. Pewnego dnia wielki twórca postanawia udostępnić swoją fabrykę dzieciom. W opakowaniach smakołyków ukrył 5 złotych kuponów, które uprawniały do wejścia za bramy magicznego czekoladowego królestwa. Charlie szczęśliwym trafem znajduje kupon i spotyka samego pana Wonkę. To oczywiście dopiero początek pysznej, czekoladowej przygodny naszego bohatera. Charlie ma okazję zobaczyć świat, gdzie płynie czekoladowa rzeka, którą można przepłynąć landrynkową łodzią. Rośliny tam zrobione są ze słodyczy, a guma do żucia ma smak trzydaniowego obiadu. A poza tym pracują tam przemiłe stworzenia, Umpa-Lumpasi. 

Urocza i ciepła to książka. Bardzo wartościowa. W prosty sposób mówi o poważnych sprawach. Choć postacie są nieco uproszczone, przedstawione schematycznie jak w baśniach, wcale nie odbiera to uroku bohaterom. To jedna z tych lektur, od których zaczyna się pasja czytelnicza. Nie sposób tu pominąć również wspaniałych ilustracji, które dopełniają treść książki. Quentin Blake - ilustrator większości książek Roalda Dahla doskonale rozumiał przekaz myśli pisarza. Dlatego idealnie udało się tutaj połączyć słowo i obraz. 



  Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu  Znak
wyzwanie czytelnicze 2015 - w tytule ma imię

1 komentarz:

  1. Bardzo chętnie przeczytam, lata temu oglądałam jedynie film, ale pamiętam go jak przez mgłę :)

    OdpowiedzUsuń