czwartek, 9 kwietnia 2015

„Fräulein France” Romain Sardou

Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 07.04.2015r
Tłumaczenie: Monika Szewc-Osiecka
tytuł oryginału: Fräulein France
oprawa: zintegrowana
liczba stron: 304





„Kiedy tam będziemy, Francja otworzy się przed nami jak kwiat!”. Tak powiedział jeden z niemieckich kapitanów, w roku 1940, po zdobyciu fontu Eben-Emael. Tryumfalne zwycięstwo nad  belgijską fortecą utorowało Niemcom drogę do serca Belgii i luksemburskich Ardenów. Tym samym "dziwna wojna", czy też "siedząca wojna" nabrała dynamiki, a Europa Zachodnia weszła w konflikt zbrojny z Hitlerem. 

Francja podała się bez walki. W Paryżu, Niemcy zaczęli korzystać z wszelkich przyjemności życia. Otwarto zatem teatry i opery, muzea i wystawy, kabarety i burdele, a restauracje oferowały menu po niemiecku. I tak, do jednego  z najsłynniejszych domów publicznych "Sfinksa" przybywa nowa dziewczyna. France zachwyca wszystkich urodą i wrodzoną gracją. Ma jednak spore wymagania, przede wszystkim jest Nur für Offiziere. Wybiera jedynie najbardziej bogatych Niemców i najbardziej aryjskich. Ona decyduje, którzy mogą korzystać jej dobrodziejstw. Takim podejściem, połączonym z nieprzeciętną urodą, młoda prostytutka szybko wyrobia sobie ekskluzywną markę. France jest piękna, France jest tajemnicza, France fascynuje ludzi. Czy jednak pod tą nieskazitelną maską chłodu kryje się coś więcej? Nietrudno się domyślić, że tak. France ma tajny plan i jest bardzo zdesperowana, aby go zakończyć. Natomiast cały czas od France emanuje jakaś energia, rodzaj aury, która budzi podziw, z drugiej jednak strony - niezrozumienie i potępienie. 

Szczerze muszę przyznać, że pierwsze rozdziały były nieco chaotyczne. Nie łatwo było połapać się w niemieckich nazwiskach, a Romain Sardou opowiadał jednocześnie dwie historie. Akcja nabiera rumieńców właśnie z przybyciem France do "Sfinksa". Powieść bowiem zbudowana jest jak układanka. Początkowo nic nie wiemy o tej kobiecie. Wydaje się bardzo pewna siebie, zdecydowana i wyrachowana. Jednak stopniowo elementy układanki scalają się w jedną historię. Choć nie do końca. Zabrakło mi tu trochę "epickości". To jedyny minus w powieści. Podawane są tu często "suche fakty" bez zbędnych opisów, a jednak pewne wydarzenia powinny być dokładniej opisane, może bardziej z zarysowaniem psychologii postaci. 

Mocną stroną powieści jest też jej kontekst historyczny. Na końcu książki pojawiają się uściślenia, co do prawdziwych dat, miejsc i postaci. Bohaterowie w większości są fikcyjni, choć występują również tu postacie historyczne. Bardzo barwnie zostały ukazanie różne postawy Francuzów. Romain Sardou przedstawia ludzi z krwi i kości, z dala od stereotypów, a jedynie ze ich słabościami i pragnieniami. Jak również tych zdeterminowanych siłą przerwania za wszelką cenę. Nam Polakom, bardzo trudno oceniać postawy Francuzów. Zresztą nie tu miejsce na to.

„Fräulein France” to historia o różnych odcieniach miłości, zarówno do ukochanej osoby, jak i do własnego kraju. To również opowieść o determinacji, poświęceniu i zemście.



 Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.
 wyzwanie czytelnicze 2015 - akcja rozgrywa się podczas wojny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz