niedziela, 20 września 2015

„Bajki, które zdarzyły się naprawdę” Anna Moczulska


Podtytuł: Historie słynnych kobiet 
Wydawnictwo: Znak
data wydania: 24.08.2015r.
format: 135 x 215
okładka: twarda 
liczba stron: 320 



„Na szczęście nie jestem historykiem. Nie muszę ważyć racji, ukrywać emocji, uprawiać polityki historycznej, która każe tak, a nie inaczej czytać dziejowe wypadki i kalkulować ich konsekwencji. Mogę odpuścić. I pozwolić sobie na absolutną odmowę zrozumienia kwestii, że dzieje dynastii są ważniejsze niż los jednej dziewczyny”. [s.151] Autorka od razu we wstępie zaznacza, że nie jest to książka historyczna, choć opowiada o prawdziwych ludziach, trzyma się faktów, niczego nowego nie wymyśla. Znajdziemy tu opowieści o 20 niezwykłych kobietach, z którymi Historia nie zawsze obeszła się łaskawie. Bohaterki tej książki były kobietami takimi, jak my. Kochały, zdradzały, bywały zazdrosne, zawistne, przerażone nowymi wyzwaniami, bądź pewne siebie. Jedne umiały wykorzystać sytuację, w jakiej się znalazły, inne były posłuszne i uległe. 

Nasza kultura uczyniła z księżniczki symbol szczęścia i przedmiot dziecięcych marzeń. Każda mała dziewczynka (no prawie każda) chce zostać księżniczką, mieć piękne ubrania i oczekuje tego, że wszyscy będą spełniać jej zachcianki. Tymczasem życie prawdziwej księżniczki (córki jakiegoś panującego władcy) było dość ponure. Od chwili narodzin stanowiła tylko pionek w politycznej grze, wygodny stempel zawierania sojuszy i kartę przetargową w walce o wpływy. Ledwo odrosła od ziemi, a już wybierano jej jakiegoś zamorskiego męża i wysyłano do kraju, którego obyczajów, ludzi ani języka często nie znała. A wtedy przeważane bajka zmieniała się w dramat. 

Książka składa się z pięciu części, zatytułowanych tak, jak ulubione baśnie z naszego dzieciństwa: Kopciuszek, Śpiąca Królewna, Księżniczka na ziarnku grochu, Piękna i Bestia, Śnieżka. W każdej z nich autorka umieściła portrety słynnych kobiet. Zatem, co miała wspólnego żona Kazimierza Jagiellończyka z Kopciuszkiem, a córki Zygmunta Starego i Bony ze śpiącymi królewnami? Ta pierwsza sprawiła, że wciąż chce się wierzyć w bajkę o tym, że brzydki kopciuch może mieć za męża księcia. Trzy córki królowej Bony: Anna, Katarzyna i Zofia były mniej kochane, lekceważone przez brata, drzemały w zakamarkach wawelskiego zamku, sfrustrowane i lekko przygnębione, aż tu nagle ktoś włączył budzik i musiały mocno się przyłożyć, żeby wyjść ze smugi swojego cienia. Na ukochaną i jedyną córkę Jana Sobieskiego - Teresę Kunegundę czekało w królewskim łożu ziarenko groch, a burzliwa historia zafundowała jej udział w wojnie i życie na wygnaniu. A czy książę Konstanty istotnie był bestią w ludzkiej skórze, czy raczej przypominał bezradnego ołowianego żołnierzyka? Anna Moczulska nie ma tu wątpliwości. Na koniec jeszcze jedna grupa księżniczek - tych, które trafiły na złą macochę, bądź teściową. Piękna cesarzowa Austro-Węgier Sissi - czy rzeczywiście w wszystkich jej nieszczęściach upatrywać należy działań ambitnej teściowej Zofii, czy może nieszczęsna Sissi zbyt często przeglądała się w zwierciadle, żądając potwierdzenia swojej urody? 

Ktoś zainteresowany opowieściami o tych kobietach? Myślę, że tak. I nie trzeba do tego lubić historii. Do zainteresowania się historią potrzeba przystępnego języka. Annie Moczulskiej świetnie się to udało - biografie słynnych kobiet ujęła w ramy baśni. Powstały w ten sposób ponadczasowe historie nieprzypisane datom i czasom, które nie wydarzyły się raz, ale wciąż się dzieją i powtarzają na nowo. Bo każda kobieta ma coś w sobie ze Śnieżki, Księżniczki na ziarnku grochu czy Kopciuszka. Polecam gorąco!


 Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu  Znak
fragment książki [KLIK]

niedziela, 6 września 2015

„Historia Polski 2.0: Polak potrafi, Polka też... czyli o tym, ile świat nam zawdzięcza” Jan Wróbel, Ewa Wróbel

Wydawnictwo: Znak Horyzont
data wydania: 27.08.2015 r.
oprawa: miękka
liczba stron: 192






W tej niewielkiej książęce można znaleźć kilka nieszablonowych życiorysów. Autorzy bowiem postanowili przypomnieć światu dokonania kilkunastu Polaków, stąd taki tytuł. Niektóre postacie zrobiły oszałamiającą karierę i świat o nich pamięta do dziś, a o niektórych zapomnieli nawet Polacy.

Już od pierwszych stron udziela się czytelnikowi pasja, z jaką piszą autorzy. Jan i Ewa Wróblowie - prywatnie małżeństwo, ale oboje zawodowo uczą w szkole. Czytając kolejne króciutkie "opowieści" o danych postaciach (pisze opowieści, bo nie można nazwać tego typowym życiorysem), można poczuć się jak na ciekawej i inspirującej lekcji. Widać, słychać i czuć, że oboje Państwo Wróblowie są nauczycielami z powołania, że potrafią, tak opowiedzieć historię, aby ona zaciekawiła, zainspirowała uczniów i pozostała w pamięci na długo. 

Ale wracając do treści. Znalazły się tu opowieści o 43 naszych rodakach, które wpłynęły na losy świata. To dość duży wór, do którego wrzucono takie  nazwiska jak: Maria Skłodowska-Curie, Wanda Rutkiewicz, Irena Sendler, ale i jest Anna Dymna, Janina Ochojska, czy Henryk Jordan (doktor, od którego nazwiska wzięły się ogródki jordanowskie). Zbiór zatem dość różnorodny, pojawiają się postacie żyjące współcześnie i osoby zmarłe. Każda postać jest dodatkowo przedstawiona na ilustracji, bądź w historyjce obrazkowej, ponadto ciekawym pomysłem są wypowiedzi internautów, zaczerpnięte z forum. Choć nie da się ukryć, że to dość sprytne i wymijające posunięcie ze strony autorów, gdyż tym samym nie wyrażają oni własnego zdania o danej osobie, tylko w usta internautów włożyli opinię. Osoby żyjące również są opisane dość "ostrożnie", w ten sposób, aby nikogo nie urazić, a raczej żeby zbytnio nie oceniać. Mnie najbardziej zaciekawiły życiorysy mniej znanych osób, tych zapomnianych przez Polaków. 

To bardzo ciekawa pozycja i bardzo patriotyczna. Przybliża ona nam życiorysy fascynujących postaci, które zrobiły spektakularne kariery, dokonały niezwykłych odkryć, przełomowych dokonań. Napisana z przymrużeniem oka, z dużą dawką humoru i okraszona faktami, których nie wyczyta się w Wikipedii, czy wielotomowych encyklopediach. „Będziesz płakać ze śmiechu. Będziesz pękać z dumy. Bo świat je Made in Polnad” - tak zachęcają autorzy i ja również polecam. 


środa, 2 września 2015

Rok szkolny z Mikołajkiem

Wydawnictwo: Znak emotikon
praca zbiorowa
format: 140 x 20
oprawa: zintegrowana
liczba stron: 200



Gra w kulki, zbiera kapsle, kopie piłkę z kolegami. I nigdy się nie nudzi! Nie potrzebny mu komputer, PlayStation, Internet. A jedyny wulgaryzm to: kurczę blade!, przy tym uroczy i prawdziwy. To oczywiście Mikołajek. Mój ulubieniec. Ostatnio robi coraz większą karierę. Nic zatem dziwnego, że pojawiają się nowe publikacje. Oto dwie propozycje Wydawnictw Znak.

Rok szkolny z Mikołajkiem to kalendarz uniwersalny. Można go dowolnie uzupełniać przez najbliższe dwa lata. Bowiem samemu numeruje się dni tygodnia, należy jedynie sprawdzić kiedy będzie 1 września. Każdy tydzień jest wydzielony na odrębnej kartce, a obok znajduje się miejsce do robienia luźnych notatek, czy bazgrania. Można zapisywać w nim wszystko: zadania domowe, sprawdziany,  terminy spotkań, urodziny. Oczywiście kalendarz przeplatany jest cytatami z książki i dłuższymi fragmentami. Szata graficzna przypomina zeszyt w kratkę. Nie ma tu zbyt wielu kolorów - co jest ogromnym plusem. Osobiście jestem jak najbardziej za tym, aby dzieci w szkole od najmłodszych lat przyuczać do planowania sobie czasu, organizacji dnia, wyrabiać umiejętności organizacyjne. Polecam z czystym sumieniem, gdyż korzystanie z takiego kalendarza na pewno wyrobi w naszych dzieciach systematyczność. 
 

Gry i zabawy Mikołajka na przerwy w szkole


Wydawnictwo: Znak emotikon
praca zbiorowa
tłumaczenie: Magdalena Takar
format: 118 x 168
oprawa: zintegrowana
liczba stron: 128



Euzebiusz, Joachim, Ananiasz, Alcest, Kleofas, Ludeczka, Jadwinia - to kumple i kumpele Mikołajka, ale śmiało można ich nazwać zgraną grupą przyjaciół. Choć zawsze się kłócą i mają odmienne pomysły, ale żeby przetrwać najpierw trzeba się "dotrzeć". Mikołajek i jego kumple nigdy się nie nudzą, zawłaszcza w szkole. A przerwy są dla nich najlepsze, gdyż można wymyślać najróżniejsze zabawy. Dziś ze świecą można szukać takich uczniów, którzy grają w kulki czy bingo. Ta mała książeczka prezentuje wszelkie zabawy, do których nie potrzebny jest komputer i najnowsza wersja gry. Każdy z bohaterów wymienia swoje ulubione, krótko opisując zasady, liczę uczestników, czas trwania. Pojawiają się tu też propozycje zaszyfrowania jakiś wiadomości. Polecam, urocza perełka. Mam nadzieję, że nie jeden uczeń znajdzie tu inspiracje.