niedziela, 27 listopada 2016

„Nie prosiliśmy o skrzydła” Vanessa Diffenbaugh

Wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: 09.11.2016r.
tytuł oryginału: We Never Asked for Wings
tłumaczenie: Maciejka Mazan
oprawa: miękka
liczba stron: 352






Jeśli ktoś lubi opowieść o miłości, o rodzinie, o zmaganiu się z codziennością, o trudnych wyborach i o nieodpowiedzialnych matkach, to z pewnością ta książka jest warta polecenia. Jeśli ktoś oczywiście lubi taki rodzaj literatury. Sięgając po tego typu powieści na pewno nie można się spodziewać wielkich uniesień i zachwytów. Po prostu taka lekka lektura na jesienne wieczory. 

Letty Espinosa ma dwoje dzieci: piętnastoletniego Aleksa i sześcioletnią Lunę. Nie zajmuje się jednak nimi, pracuje w trzech restauracjach w San Francisco, ledwo wiążąc koniec z końcem. Dzieci wychowuje jej matka i ojciec. Ale teraz rodzice Letty postanowili wrócić do Meksyku, a ona musi po raz pierwszy w życiu stać się matką. Letty od początku nie wzbudziła mojej sympatii,  lekkomyślna i egoistyczna, choć autorka stara się ją jakoś usprawiedliwić. Ogólnie cała fabuła skupia się na zmaganiu się Letty z trudnościami, a to z wychowaniem dzieci, a to pogodzeniem macierzyństwa i pracy, no i oczywiście w końcu z wyborem partnera życiowego. Fabuła zatem dość przewidywalna. Jedynym plusem książki jest zarysowanie problemu nielegalnej imigracji w Stanach Zjednoczonych i amerykańskiego snu, który pryska. Choć ten wątek jest tylko „liźnięty”.

Podsumowując – perełka to na pewno nie jest. Język prosty, lekki, bez zbędnego zagłębiania się w psychologię postaci. I mimo, że problemy może i bliskie, i bardzo życiowe, to jakoś z postacie nie zbudzają empatii. Takie czytadełko na odstresowanie. Idealna lektura na zapomnienie o swoich zmartwieniach i własnych zmaganiach z trudami codzienności.  A takie książki też są w życiu potrzebne. 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Świat Książki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz