piątek, 27 lipca 2018

„Policjanci. Ulica” Katarzyna Puzyńska

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 19 czerwca  2018r.
oprawa: twarda
liczba stron:  344





„..ślubuję: służyć wiernie Narodowi, chronić ustanowiony Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej porządek prawny, strzec bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli, nawet z narażeniem życia. Wykonując powierzone mi zadania, ślubuję pilnie przestrzegać prawa, dochować wierności konstytucyjnym organom Rzeczypospolitej Polskiej, przestrzegać dyscypliny służbowej oraz wykonywać rozkazy i polecenia przełożonych. Ślubuję strzec tajemnic związanych ze służbą, honoru, godności i dobrego imienia służby oraz przestrzegać zasad etyki zawodowej”. Przed podjęciem służby policjant składa takie własnie ślubowanie według następującej roty.

Od razu na wstępie pragnę zaznaczyć, że gratuluję pomysłu pani Katarzynie za poświęcenie książki tej grupie zawodowej. Policjanci są ciągle krytykowani, szykanowani, niedoceniani. A tak naprawdę praca w policji to nie sama praca, a służba. Wiedzą o tym ci, którzy do tej służby przystępują i po prostu służą ludziom, a nie pracują. 

Pani Katarzyna środowisko policyjne akurat zna bardzo dobrze i jest jej one bliskie, ponieważ wielokrotnie współpracowała z policją podczas pisania swoich kryminalnych książek o Lipowie. Książka to zbiór siedmiu wywiadów, sześciu mężczyzn i jedna kobieta odpowiada na pytania i szczerze mówi o swojej pracy. Nie ma tu ubarwiania, pozorowania czy kozactwa, za to emocji nie brakuje. Rozmówcy znacznie przybliżają pracę w policji, mówią o problemach,  testach, nocnych dyżurach, śmiertelnych wypadkach, interwencjach domowych, ale też o sukcesach i satysfakcji. Są to osoby o różnym stażu i charakterach z ogniw patrolowo-interwencyjnych, ruchu drogowego oraz oddziałów prewencji. Inaczej podchodzą również do swoich obowiązków, ale łączy ich MUNDUR i podobne doświadczenia. Policjanci są pierwsi na miejscu zbrodni i nieustająco ją zwalczającą. Przez to często spotykają się ze śmiercią. I jak nietrudno się domyślić różnie się z nią oswajają. Jedni podchodzą bardzo emocjonalnie, inni potrafią powstrzymać emocje, a jeszcze inni są obojętni. Właśnie to zobojętnienie na śmierć jest bardzo częste. Mówią o tym prawie wszyscy rozmówcy, jest to dla niech przerażające, zadają siebie z tego sprawę, ale z drugiej strony jest to jakaś recepta na dalsze funkcjonowanie. 

Pani Katarzyna, jako psycholog, rzetelnie podeszła do tematu i jawi się tu jako bardzo dobrze przygotowana rozmówczyni. Wie, jakie pytania zadawać, trzyma emocje na wodzy, nie komentuje wypowiedzi i nie udziela porad. Mam nadzieję, że książka zmieni nieco podejście do pracy policjantów. Podzielam opinię pani Katarzyny, że to praca niełatwa, niedoceniania i zasługująca na szacunek. Oczywiście zadaję sobie sprawę, że nie wszyscy są tak kryształowi, że przekraczają swoje uprawnienia i traktują wszystko zbyt służbowo. Ale takich ludzi można znaleźć w każdej grupie zawodowej. Mam nadzieję, że książka spowoduje lepsze postrzeganie zawodu policjanta w społeczeństwie. To jedna z grup zawodowych, razem z nauczycielami, która jest najczęściej krytykowania. W mediach aż roi się od artykułów, które wytykają przywileje (wcześniejsza emerytura u policjantów, czy dłuższe wakacje u nauczycieli) oraz lasowane są antyprzykłady, a to rzuca obraz na całą grupę zawodową. Bo najprościej jest skrytykować i wytykać błędy, trudniej jest docenić i zrozumieć. Cieszę się, że powstała taka książka, mam nadzieję, że znajdzie rzeszę czytelników. 

A na koniec, pani Kasiu, może powstałaby cała seria książek o zawodach, następna z serii nosiłaby tytuł „Nauczyciele. Szkoła”, ale to pewnie byłby już horror ;)


 Książkę dostałam od Wydawnictwa Prószyński i S-ka za co bardzo dziękuję. 



niedziela, 15 lipca 2018

„Będziesz na to patrzył” Magda Rem

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 3 lipca 2018r.
oprawa: miękka
format: 125 mm x 195 mm
liczba stron: 408




Początkiem koszmaru jest anonimowy list: "Będziesz na to patrzył!”. Większość ludzi zignorowałaby taki przekaz. Kto zwraca uwagę na zadrukowaną amatorsko karteczkę w czerwonej kopercie. Tak też zrobił główny bohater książki – Marek Barcz, szanowany kardiolog, a prywatnie mąż i ojciec 14-letniej Marty.  Niemniej jednak nutka niepewności została zasiana.  Marek zaczyna się zastanawiać, czy to był jakoś głupi żart, pomyłka, czy też ktoś wziął siebie jego za cel. Szybko jednak skupia się na codziennych sprawach do momentu, gdy z domu znika kot. Po kilkunastu godzinach Baltazar zostaje podrzucony do ogrodu. Jego ciało jest zmasakrowane, a w brzuchu ktoś zaszył kolejną wiadomość: "Będziesz na to patrzył!”. I tak zaczyna się nierówna gra, gdzie stawką może być życie bliskich Markowi osób. Jego szczęśliwa i bezpieczna codzienność zamienia się w koszmar. Skąd pojawiło się zagrożenie? Kto go nęka? Jak daleko się posunie? Marek zaczyna analizować swoje życie. Wyszukuje osoby, które - według niego - mógł skrzywdzić. Byłe kochanki, ich mężów, kolegów ze szkoły, rozczarowanych pacjentów... i choć jego lista początkowo jest długa, Marek powoli wyklucza z niej większość osób. Tymczasem sadystyczny prześladowca posuwa się do bardziej okrutniejszych metod niż zabicie kota.  

Jestem zaskoczona powieścią. Motyw niby oklepany - sporo filmów i książek taką tematykę podejmuje. O psychopatach, którzy dręczą swoje ofiary. Tutaj jednak mamy polskich bohaterów, co pozwala na lepsze wyobrażenie sobie realiów. Czyta się to wszystko bardzo szybko, historia pochłania. Czytelnik kibicuje bohaterowi, ale autorka nie szczędzi scen krwawych i traumatycznych. Można by przyczepić się pewnych niedociągnięć - zbyt oczywistego i płytkiego zakończenia lub braku wyraźnego punktu kulminacyjnego, ale...  Jestem pod wrażeniem stylu i sposobu, w jaki pisarka potrafiła zbudować napięcie.   

Thriller Magdy Rem to bardzo miłe zaskoczenie w zalewie kryminałów i powieści z dreszczykiem, które potrafią intrygować tylko we fragmentach. Poza tym książka jest swoistą przestrogą. Myślę, że po jej lekturze niektórzy czytelnicy zrobią sobie rachunek sumienia. Być może przypomną sobie dawne znajomości, nielubianych kolegów, relacje koleżeńskie. I może ktoś stwierdzi, że znalazłby się osoby, którym kiedyś wyrządziliśmy świadomie (lub nieświadomie) krzywdę. To ostanie ciężko będzie stwierdzić. Trudno mieć świadomość takich sytuacji, które dla kogoś mógłby stać się kamyczkiem, który poruszy lawinę nieszczęśliwych wydarzeń.  


 Książkę dostałam od Wydawnictwa Prószyński i S-ka za co bardzo dziękuję. 

poniedziałek, 9 lipca 2018

„Szczurołap” Jay Asher, Jessica Freeburg

Wydawnictwo: Rebis
data wydania: 26 czerwca 2018r. 
Tytuł oryginał: Piper 
Przekład: Agnieszka Jacewicz
seria: Literatura dziecięca i młodzieżowa
oprawa: broszura klejona ze skrzydełkami
liczba stron: 144




Hameln to miasto w północnych Niemczech, w Dolnej Saksonii. Jak każde miasto ma swoją legendę. Legenda ta głosi, że w XIII wieku spokój miasteczka zburzyła plaga szczurów. Wynajęty przez mieszkańców szczurołap obiecał zająć się nieproszonymi gośćmi, pod warunkiem, że za usługę otrzyma sowitą zapłatę. Oczywiście nikt w Hameln nie zgłosił sprzeciwu, więc mężczyzna zabrał się do pracy. Wziął piszczałkę i zaczął na niej grać, a szczury z całego miasta wyszły mu na spotkanie. Szczurołap, nie przestając grać, wyruszył w kierunku rzeki Wezery znajdującej się za bramą Hameln i wszedł do wody. To samo uczyniły szczury, nieświadome tego, że idą na pewną śmierć. Kiedy wszystkie gryzonie się utopiły, mężczyzna wrócił do miasta po obiecaną zapłatę. Mieszkańcy, uwolnieni od problemu szczurów, odmówili jednak wywiązania się z umowy. I wtedy zaczęło się najgorsze. Mężczyzna opuścił miasto, ale jakiś czas później powrócił. Zagrał jeszcze raz, ale tym razem za nim podążyły wszystkie dzieci w mieście (według legendy niemal sto trzydzieścioro). Najmłodsi mieszkańcy miasta poszli na dźwięk instrumentu, tak jak szczury. Mężczyzna wyprowadził dzieci poza bramy miasta, na wzgórze. Tam wszyscy, razem ze szczurołapem, rozpłynęli się w powietrzu.

Motyw tej legendy wykorzystał Jay Asher, autor „13 powodów”. Zaprosił do współpracy Jessicę Freeburg, autorkę powieści paranormalnych i specjalistkę do mrocznych klimatów. Pomógł im w tym jeszcze Jeff Stokely, genialny rysownik. W ten sposób powstała fascynująca powieść graficzna o samotności, miłości i zemście. Asher i Freeburg poszli jednak o krok dalej niż mówi sama legenda. Starali się dociec motywów postępowania szczurołapa. Skąd wiedział jaką melodię zagrać?! Kim był? Czy miał rodzinę? Czy podczas pobytu w Hameln dał się poznać mieszkańcom?

Dawno, dawno temu... pośrodku gęstego i mrocznego lasu było sobie małe miasteczko. Poznajemy najpierw jedną mieszkankę - Magdalenę. To młoda głucha dziewczyna. W Hamlen czuje się bardzo samotna. Tutejsi mieszkańcy śmieją się z niej i wyszydzają. Mimo to stara się przetrwać. Pomaga jej w tym ogromna wyobraźnia i empatia. Spotyka szczurołapa i nawiązuje się między nimi specyficzna więź. Podczas długich wieczornych rozmów młodzi ludzie poznają się bliżej, opowiadają o sobie i o nurtujących ich problemach. Oboje są samotni, odrzuceni i czują się niezrozumiani przez otoczenie. Jednak podejście do życia mają różne. Magdalena potrafi wybaczać i stara się dostrzec w każdym człowieku dobre strony, natomiast szczurołap twierdzi, że to naiwne myślenie, które może prowadzić do skrzywdzenia. Uważa, że za wyrządzone złe uczynki każdy musi ponieść karę. Pała żądzą zemsty. W przeciwieństwie do Magdaleny. Dziewczyna mimo wielu wyrządzonych jej krzywd, podchodzi do tego obojętnie i przy pomocy swojej wyobraźni podąża do przodu. Czy między taki skrajnymi poglądami będzie miejsce na uczucie....

Przepięknie ilustrowany „Szczurołap” wciąga od pierwszej strony. Wykreowany tutaj świat jest dziwny, mroczny i przerażający. Jednak uczucia, pragnienia ludzi są takie same jak dziś. Chciwość, żądza zemsty, samotność, odrzucenie... to przecież bolączki ludzi współczesnych. Jak sobie z tym poradzić? „Szczurołap” z niezwykłą szczerością odkrywa przed nami tajemnicę i wyjawia sens jednej z najstarszych legend. Autorzy oddają tu prawdziwe emocje i przenoszą czytelnika do miasteczka na skraju mrocznego lasu. A co najważniejsze - przemycają w tej opowieści uniwersalne wartości i dylematy, z którymi zmaga się każdy człowiek. Polecam.