niedziela, 2 czerwca 2019

„Olga” Bernhard Schlink

Wydawnictwo: Rebis
data wydania:  21.05.2019r.
Seria: Salamandra
Tytuł oryginalny: Olga
Przekład: Ryszard Wojnakowski
Oprawa: zintegrowana
Liczba stron: 272




Świat literacki Bernhard Schlink podbił „Lektorem”, wydanym w 1995 roku. Książka znalazła się na szczycie listy bestsellerów „New York Timesa”, a w 2008 została sfilmowana. Kate Winslet i David Kross zagrali tam główne role. Winslet za rolę byłej strażniczki obozu koncentracyjnego Hanny Schmitz dostała m.in. Złotego Globa  i Oscara. 

Nowa powieść Schlinka „Olga” - na swój sposób przypomina trochę „Lektora”, ponieważ opowiada o skomplikowanej, intensywnej relacji młodszego mężczyzny i starszej kobiety oraz ich podejściu do  historii Niemiec. Choć zanim Ferdinand - ten młodszy mężczyzna pojawi się w życiu Olgi wiele się jeszcze wydarzy. 

Olga Rinke wcześnie straciła rodziców. Z Wrocławia zabrała ją babcia i wywiozła na drugi koniec Polski. Tam, w małej wsi na Pomorzu, wszystkie dzieci musiały pomagać w polu i w ogrodzie. Olga lubiła czytać i chciała od życia czegoś więcej. To właśnie dzięki własnemu uporowi i ambicji Olga zostaje nauczycielką. Choć wymagało to wielu wyrzeczeń i wsparcia innych osób. Takiego wsparcia, aby osiągnąć wymarzone cele, nie potrzebował Herbert Schröder - syn bogatego właściciela ziemskiego. On i jego siostra Viktoria nauczani byli przez prywatnych nauczycieli. Status materialny, lepsze ubrania, wyuczone maniery sprawiły, że rodzeństwo zniechęciło się do zwykłych ludzi. Pomimo tego między Herbertem a Olgą rodzi się gorące uczucie. Herbert opętany jest jednak ogromnymi aspiracjami, chęcią zdobywania i szerzenia zdobytej wiedzy. Jego rodzice oczywiście potępiają związek z Olgą, grożąc mu wydziedziczeniem. W roku 1913 Herbert, niejako uciekając przez tymi trudnymi wyborami, wyrusza eksplorować świat. Wszelki ślad po nim urywa się na Ziemi Północno-Wschodniej, podczas spóźnionej i źle przygotowanej wyprawy w rejon bieguna północnego. 

Olga nigdy nie była bezkrytyczna wobec postawy Herberta, miała do niego różne żale, choć emocjonalnie była skrajnie rozchwiana. Miała pretensje, a potem przepraszała. Do końca życia pisała do Herberta niewysłane listy i do końca zatrzymała go myślach. To właśnie z epistolarnego archiwum wyłaniają się szczegóły, a z nich układa się cała historia Olgi i Herberta. Owe listy odnajduje wiele lat później Ferdinand, chłopiec, u którego w domu pracowała Olga. W całej tej korespondencji rozprawia się ona nie tylko z niemiecką duszą, ale i polityką, i rozważa centralne pytanie swego życia: Dlaczego Niemcy myślą w zbyt wielkich kategoriach? Zawsze i wciąż?

"Uważała, że nieszczęście zaczęło się od Bismarcka. Odkąd wsadził Rzeszę na zbyt dużego konia, na którym nie umiał jeździć, Niemcy chcieli mieć wszystko w o wiele większym rozmiarze". 

Konieczność wyboru pomiędzy dwoma obowiązkami, rozliczanie historii, prawo człowieka do wolności i godności, problem analfabetyzmu powojennym społeczeństwie, konsekwencje trudnych wyborów, samotność, etyka w świetle sprawiedliwości, ludzkie słabości - takie motywy lubi poruszać Bernhard Schlink. Nie inaczej jest i tym razem 

Składnia też jest typowa dla Schlinka: zdania są zwięzłe, proste, emocjonalne. Psychologię winy autor również precyzyjne dopracował, jak i dramaturgię napięcia. Polecam. To powieść o tym, jak z wyboistego szczęścia można spać na niziny, powieść o dumnej i silnej kobiecie, powieść o czasach pokoju i czasach wojny, w końcu powieść o marzeniach. I o tym, że marzenia nie zawsze muszą się spełnić. Bo wcale nie jest to oznaką szczęścia. 


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz