wtorek, 19 listopada 2019

„Na krawędzi otchłani” Bernard Minier

Wydawnictwo: Rebis
data wydania: 12 listopada 2019r.
przekład: Monika Szewc-Osiecka
tytuł oryginalny: M, le bord de l'abime
oprawa: broszura klejona ze skrzydełkami
liczba stron: 448




„Świat, w którym każdy non stop znajduje się pod obserwacją innych, za każde swoje zachowanie jest sądzony przez armię małych cenzorów, prokuratorów i dyktatorów przypiętych do komputerów. Świat, w którym za każdą niepoprawną opinię narażasz się na hejt i dostajesz śmiertelne pogróżki. Świat, w którym ludzie nienawidzą się za jedno wypowiedziane słowo, gdzie tłumy wciąż potrzebują kozłów ofiarnych, do których mógłby odczuwać nienawiść i które mógłby spalić na stosie. Gdzie dzieci w sieciach społecznościowych popychają inne dzieci do samobójstwa, podczas gdy ich rodzice w tych samych sieciach nawołują do mordu, nienawiści i zniszczenia”.  Nie jest to opis świata za ileś tam lat, nie jest to opis świata reality show, to opis rzeczywistości, w której wszyscy żyjemy, tu i teraz. 

W najnowszej swojej powieści Bernard Minier pragnie ostrzec przed nowymi technologiami, które stają się coraz bardziej niebezpieczne. Fakt, że ułatwiają życie, ale właśnie na tym polega pułapka. Dają ludziom tak dużo, iż nie potrafią oni bez nich funkcjonować. „Mark Zuckerberg wie o 2,5 mld użytkowników Facebooka więcej, niż Stalin z całą swoją tajną policją wiedział o obywatelach ZSRR. (...) Google i Facebook to w gruncie rzeczy organizacje antydemokratyczne. Nikt ich nie kontroluje, nikt na nie nie głosuje. A są silniejsze niż państwa i rządy. Decydują o naszych losach” - mówi Minier w wywiadzie dla „Zwierciadła” 12 (2078). 

„Na krawędzi otchłani” opowiada historię młodej Francuzki, która przyjeżdża do Hongkongu, aby pracować dla wielkiej chińskiej firmy, giganta Internetu z ogromnym wpływem na ludzi i na ich życie. Moïra prowadzi badania w dziedzinie sztucznej inteligencji. Firma pracuje nad prototypem wirtualnego opiekuna ludzi o nazwie Deus. Moïra ma nadać opiekunowi więcej osobowości, tchnąć w niego duszę, tożsamość. Odpowiadać za emocje, a konkretnie - ma je tworzyć. Młoda kobieta dość szybko się orientuje, że projekt, jak i cała firma, kryje mnóstwo sekretów. Każdy pracownik dostaje specjalną opaskę na rękę, która monitoruje jego funkcje życiowe, samopoczucie, a nawet poziom doznań podczas seksu. Dodatkowo Moïra ma firmowego laptopa i telefon, ale każde połączenie, każda rozmowa i każde zapytanie wpisywane w wyszukiwarkę jest monitorowane przez pracodawcę. Zwiększa to poczucie bezpieczeństwa, ale ogranicza swobodę. Wkrótce wśród pracowników dochodzi do samobójstw i dziwnych wypadków, a sam Hongkong zaczyna przytłaczać i przerażać Moïrę. 

„Stragany, podświetlone szyldy, drapacze chmur, sklepy z elektroniką, z podróbkami, z sukniami ślubnymi, z kadzidełkami, z fałszywymi i prawdziwymi antykami, galerie handlowe, krawcy, jubilerzy, lombardy, sale gry w madżonga. Kantory, restauracje, uliczne kramiki z jedzeniem, bary, sex-shopy, salony masażu, nielegalni handlarze, prostytutki. Kolulun nocą. Ocean betonu, ludzi, dźwięków. Jedno z najgęściej zaludnionych miejsc na Ziemi”. Poza tym ponad 7800 wieżowców mieszkalnych, 300 budynków o wysokości przekraczającej 150 metrów: równowartość 40 pięter, ulice głębokie jak wąwozy, babiloński labirynt skrzyżowań. „Jak człowiek ma wierzyć, że jego mizerny żywot ma tutaj jakiekolwiek znaczenie?”. Tak zastanawia się jeden z bohaterów. Samo miasto może fascynować, ale i przerażać. Ponoć Hongkong nie ma litości. Ten ul z betonu, asfaltu, szkła, stali ogłusza i jednocześnie wciąga. 

„Wszyscy kłamią” – tak twierdzi jeden z najsłynniejszych serialowych lekarzy. Bernard Minier idzie o krok dalej i twierdzi, że „wszyscy wiedzą, że ludzie okłamują swoje otoczenie”. Okłamujemy współmałżonka, przyjaciół, szefa, a nawet psychologa, ale kiedy przeciętny użytkownik Internetu wchodzi do wyszukiwarki i szuka tego, co potrzebuje, to wszelkie maski zostają zrzucone. Jest sobą, ze swoimi problemami i myślami. Wtedy wychodzą na jaw wszelkie frustracje, urazy i uprzedzenia. Niestety ci, którzy korzystają z Google, zostawiają tam swój ślad, który ktoś widzi, ponieważ jesteśmy śledzeni przez wyszukiwarkę. Zawsze wtedy, kiedy ktoś myśli, że nikt nie wie, co robi w Internecie, to Google go widzi. Wie o nim wszystko. Gromadzi dane na potężnych serwerach. Zna prawdziwą naturę ludzi, choć oni nie są tego świadomi. Żyją w przeświadczeniu, że Internet ich łączy, a to iluzja. W gruncie rzeczy są oderwani od kontaktu z ludźmi, nigdy nie są tu i teraz, razem. Smutna prawda niestety. Daje do myślenia. 

Lubię książki Miniera. Autor mocnych thrillerów po raz kolejny udowodnił, że ma doskonały warsztat pisarski oraz talent to tworzenia mrocznych historii. Poza tym jego bohaterowie to postacie świetnie wykreowane pod względem psychologicznym. Są prawdziwi, bo mają swoje słabości, obsesje i popełniają błędy. Podobało mi się również zakończenie. Tak jakby autor dostrzegał nadzieję na zahamowanie rozwoju nowych technologii. Być może będzie to jedyne rozwiązanie na najczarniejsze scenariusze, które może spowodować postęp i potęga technologii oraz sztucznej inteligencji. Polecam gorąco. 



Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz