piątek, 15 kwietnia 2011

"Niepokonani" reż. Peter Weir

Film oparty na książce Sławomira Rawicza "Długi marsz". Relacjonuje ucieczkę grupy więźniów syberyjskiego łagru w 1941roku. Grupa idzie ponad 6 tysięcy kilometrów na południe, przez pustynię Gobi, Himalaje do Indii. To pierwszy hollywoodzki film o Gułagu. Pewnych scen szeroka publiczność w Ameryce, czy na zachodzie Europy, jeszcze nie widziała. Wielu nie słyszało o sowieckich obozach koncentracyjnych, tylko o niemieckich. Film zaczyna się od dramatycznej sceny rozgrywającej się w pokoju przesłuchań przez NKWD. Odrapane ściany, pordzewiała umywalka, kraty w oknach. Janusz (grany przez Anglika Jima Sturgessa) siedzi na krześle w mundurze polowym Wojska Polskiego. Ma rozbitą głowę, był torturowany. Sowiecki oprawca kładzie przed nim kartkę i pióro oraz rozkazuje podpisać. Polak odmawia. Do pomieszczenia zostaje wprowadzona jego żona, która została złamana przez NKWD i składa obciążające go zeznania. Janusz otrzymuje 20 lat łagru.
Postać Janusza ma symbolizować los setek tysięcy Polaków, którzy w latach 1939-1940 zostali deportowania w głąb Związku Radzieckiego

Uciekinierzy cały czas walczą z zimnem, głodem i zmęczeniem mając ze sobą zapas sucharów, nóż i siekierkę. Nad Bajkałem spotykają kobietę, siedemnastoletnią Polkę, która też uciekła  i zabierają ją ze sobą. Po drodze ginie kobieta, dwóch Polaków i Litwin. Do Indii dociera czwórka uciekinierów w stanie kompletnego wyczerpania.

"Niepokonani" to opowieść  o odwadze, uporze, harcie ducha, woli i instynkcie przetrwania - w imię wolności. Film jak najbardziej robi wrażenie. Jest w nim parę scen naprawdę dobrych, wręcz symbolicznych. Jedna z nich to śmierć Ireny na pustyni, umiera mając na głowie czepek zrobiony z gałązek, czyżby  korona cierniowa?  I śmierć w koronie cierniowej. Albo wcześniej , gdy docierają do granicy. Polacy, Amerykanin, Łotysz i Serb przebiegają z krzykiem radości magiczną linię oddzielającą ich od wolności. Natomiast Rosjanin (tu świetny Colin Farrell), człowiek sowiecki, zatrzymuje się przed granicznym słupem jak pod ścianą. Podnosi wzrok na wiszący sierp i młot i... zostaje.   

Jest też parę scen trochę nie dogranych. Samo przejście przez Himalaje, przecież najwyższe góry świata. A tu, przechodzą sobie spacerkiem, jakby szli przez Tatry. I od razu szczęśliwe zakończenie. Poza tym kreacja psychologiczna charakterów postaci bardzo marna i powierzchowna. Poza Januszem, Smithem (tu rewelacyjny Ed Harris) i właśnie kryminalistą rosyjskim - Walka (Colin), nic nie wiemy o pozostałych bohaterach i szybko się o nich zapomina. 

Mimo tego film polecam bardzo gorąco. Przede wszystkim za zdjęcia i za zakończenie. Widzimy obrazy powstania węgierskiego, praskiej wiosny, polskiego roku 80., Lecha Wałęsy, Okrągłego Stołu, wreszcie wyborów 1989 roku. Wtedy to stary Janusz naprawdę zakończy swój marsz. Zjawi się w domu i wybaczy żonie. Aż łza się kreci...  "Niepokonani" to hołd złożony Polakom.

I szkoda tylko jednego, że film o Polakach, którzy są odważni, mądrzy, szlachetni, wierni, że najsilniej czują pragnienie wolności i wiodą innych, zrobił za nas Australijczyk. 

5 komentarzy:

  1. Tak się cieszę, że film Ci się spodobał! Wierzyłam, że tak będzie, ale też bałam się, że miłośnicy akcji będą zasypiać, gdy tak szli, i szli, i szli... Pod wszystkimi uwagami się podpisuję. Niech ludziska czytają i oglądają! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo interesujący film. Z chęcią go obejrzę. Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Widziałam już gdzieś urywki tego filmu, ale nie byłam pewna o co w nim tak do końca chodzi. Wiedziałam, że o Łagrach, ale nie, że o Polakach... Oglądnę na 100% i to jak najszybciej:))) Dziękuję za uświadomienie:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam zamiar wybrać się na ten film w najbliższej przyszłości i bardzo się cieszę, że Ci się spodobał. Trochę się obawiałam, że Hollywood zrobi z tego dokumentu kolejny film sensacyjny, na szczęście moje przypuszczenia okazują się błędne. I dobrze! Cieszę się, że historia Polaków, tak bardzo okrutna, dotrze do innych państw, którzy o tych wydarzeniach albo nie słyszeli, albo zapomnieli.
    Pozdrawaiam Cię bardzo serdecznie! ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. No cóż- dbrze, ze ten film powstał. I może dobrze, że w Hollywood- większa siła rażenia.

    OdpowiedzUsuń