czwartek, 5 maja 2011

"Audrey Hepburn. Uosobienie elegancji" Sean Hepburn Ferrer

"Bóg cmoknął ją w policzek i tak już zostało" - powiedział o Audrey jeden z reżyserów. Miał wiele w tym racji i trafnie to ujął. Bo po dziś Audrey Hepburn jest uosobieniem elegancji, klasyki, piękna, skromności. Co sprawiło, że stała się niezapomnianą, że tak silnie działała na ludzi? Na pewno wiele czynników."Audrey Hepburn. Uosobienie elegancji" - to podróż w głąb serca, wspomnienia kochającego ją syna Seana.
 
"Śmiać się głośno i często, zdobyć miłość dzieci i szacunek mądrych ludzi, cieszyć się uznaniem szczerych krytyków, wytrzymać zdradę fałszywych przyjaciół, poznać piękno, znaleźć najlepsze cechy swoich bliźnich i uczynić świat odrobię lepszym - poprzez dziecko, ścieżkę w ogrodzie albo uzdrowienie stosunków społecznych - wiedzieć, że komuś żyje się lżej, bo ty żyłaś - oto prawdziwa miara sukcesu".    I bez wątpienia to się Audrey udało.  
 
Dla mnie jednak była to kobieta smutna i trochę nieszczęśliwa. Miała w sobie ciągły i niezaspokojony "głód uczuć". Nosiła w sobie urazę z dzieciństwa. Dwukrotnie nie zaznała szczęścia w małżeństwie, bo ciągle cierpiała po odejściu ojca.  Dlatego po latach pracując w  UNICEF-ie, tak łatwo poznawała u swoich podopiecznych ten "głód uczuć". Jej świat emocjonalny miał prostą konstrukcję: jeśli kogoś kochasz i troszczysz się o niego, to ten ktoś odwdzięczy ci się w ten sam sposób. Kiedy poznała prawdę, przeżyła ogromny zawód. A jednak w ostatecznym rachunku okazała się dużo silniejsza. Była niczym "żelazna dłoń w jedwabnej rękawiczce". 

Dokonywała właściwych wyborów. Najpierw wybrała pracę. Potem rodzinę. A kiedy jej potomstwo dorosło na tyle, żeby samemu już o siebie zadbać, zwróciła się stronę biedniejszych dzieci tego świata. Chciała dawać. W ostatniej decyzji tkwił zasadniczy klucz do zrozumienia czegoś, co towarzyszyło jej przez całe życie: wewnętrznego smutku.

Styl to słowo, które używa się w wielu kontekstach. W przypadku Audrey to było uzewnętrznienie duchowego piękna, wzmocnione poczuciem dyscypliny i wielkiej wiary w ludzi. Elegancja i prostota to była jej potęga, która przetrwała.

Ja nie jestem wielką fanką Audrey, owszem podziwiam, ale do wielkich zwolenniczek nie należę. Uwielbiam piosenkę "Moon River", ale nie lubię "Śniadania u Tiffan'ego". Bardziej podobały mi się "Rzymskie wakacje" i "Zabawna buzia". Ale w dorobku każdego aktora jest taki film, z którym widzowie będą go kojarzyć całe życie. W przypadku Audrey to jest właśnie "Śniadanie..." 

To ciepła i wzruszająca książka. Zawiera piękne zdjęcia rodzinne, dotąd niepublikowane. To opowieść o wspaniałej kobiecie, skromnej dziewczynie, wielkiej gwieździe, która nie dostrzegała własnego blasku oraz oddanej matce. Opowieść o kobiecie, która uwielbiała psy, swój ogród i niewyszukane spaghetti.  

Za parę dni konkurs u mnie, gdzie do wygrania będzie owa książka. Zapraszam!
 

9 komentarzy:

  1. Ja niewiele filmów widziałem z tą aktorką, ale samo "śniadanie u Tiffaniego" jest dla mnie arcydziełem. Tak je dobieram. Może dlatego że kocham stare kino?

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam wiele o tej książce i mam wielką ochotę ją przeczytać, więc na pewno wezmę udział w konkursie. Również nie jestem wielką fanką Audrey, ale jest ona dla mnie ucieleśnieniem kobiecości, finezji i delikatności a zarazem ma w sobie coś wyzywającego. Nie chodzi o ubiór czy wygląd, chodzi o jej ruchy i zachowanie. Zawsze będę ją pamiętać ze "Śniadania...", które zresztą bardzo lubię, ale według mnie to nie jest najlepszy film w dokonaniach tej aktorki. Poza tym zdjęcia są piękne, co zapowiada równie piękną książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem wieeeeeeeeelką fanką Audrey i ta książka to moje MUST HAVE niestety do tej pory niespełnione...:)

    OdpowiedzUsuń
  4. jedna z nielicznych aktorek, prawdziwych gwiazd świata świata filmu jak i mody.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejny raz muszę wpisać książkę na listę:). Wykończysz mnie czytelniczo i finansowo:D
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię tę aktorkę, nie widziałam jeszcze wszystkich filmów z jej udziałem, ale na pewno to nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak wiesz, należę do grona jej fanów, uwielbiam każdą jej rolę, uwielbiam kiedy śpiewa Moon River, uwielbiam ją za to jaka była, jaka starała się być. Dlatego o tej książce, mimo tego, że póki co - tylko ją przeglądałam, już na wstępie mogę powiedzieć - musi być cudowna :D

    OdpowiedzUsuń
  8. strasznie nurtuje mnie postać Audrey bo dotychczas mało o niej słyszałam więc z niecierpliwością czekam na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie również bardziej podobały się Rzymskie wakacje. Powiem więcej uwielbiam ten film. Muszę sobie go zakupić, bo telewizja nie rozpieszcza nas startymi, dobrymi filmami, choć może się mylę, bo przestałam niemal całkowiecie oglądać TV (wolę ten czas poświęcić książce). Ponieważ czytam twój bloog od wczoraj dopiero- mam pytanie, czy konkurs o którym piszesz już się odbył? Guciamal

    OdpowiedzUsuń