niedziela, 22 maja 2011

"Zgred" Rafał A. Ziemkiewicz


'Zgred', według słownika języka polskiego, „to starszy mężczyzna, zwłaszcza zrzędliwy i niesympatyczny”, ale można tak też powiedzieć o własnym ojcu. Swojej najnowszej książce Rafał Ziemkiewicz nadaje taki tytuł. A tytułowy „Zgred” to właśnie Autor. 45-letni  dziennikarz, publicysta, mąż, ojciec, któremu nie są obojętne losy Polski.

Ale 'Zgred' to również zmarły ojciec Autora, którego mit i pamięć Pan Ziemkiewicz pielęgnuje. Nie potrafię sobie przypomnieć, żebym kiedyś rozmawiał o Bogu z tatą, a przecież jakoś mi wszystko, co trzeba, przekazał. Jako coś tak odruchowego i oczywistego, jak przeżegnanie napoczynanego bochenka chleba.”   I tak samo jak ojciec Ziemkiewicza był chory na Polskę, której nie umiał pomóc,  jak ta choroba go męczyła i psuła radość życia, tak i synowi przekazał to w genach. 

Dlatego godziny przy piórze może nie leczą ran, ale pozwalają oczyścić organizm z toksyn” i tak postał dziennik, zapiski z lutego,  marca i pierwszej połowy kwietnia 2010 roku. A jak sam twierdzi, dziennik powinien służyć zapisywaniu tego, czego nie wykorzystuję w mediach, prywatności i uczuć. Ale weź to oddziel, kiedy cię po prostu najjaśniejszy szlag telepie, gdy widzisz na każdym kroku, jak się gangsterzy moszczą, jak triumfują, garną pod siebie, jak doją ten biedny kraj na potęgę i łupią frajerów do gołej skóry – i wszystko jest ich, nikt im nie podskoczy”.

„Zgred” to komentarze dotyczące spraw, politycznych, ekonomicznych, społecznych przeplatane zapiskami z życia Autora. Ziemkiewicz pisze o swojej żonie, córkach, o wspomnianym już ojcu, matce, rodzeństwie, teściach, o problemach, z jakimi musi się zmierzyć mąż i ojciec. I jak sam przyznaje niekiedy kłopoty rodzinne, szczególnie tu zaskakujące są dzieci, „przerastają go intelektualnie” i ucieka wtedy w pisanie. 

Ziemkiewicz bardzo trafnie również komentuje wydarzenia z życia kulturalnego, światka artystycznego i wszechobecnych tam celebrytów. Pokuszę się o jeden cytat dotyczący pewnego jurora z pewnego programu. Powiatowy jest w sumie banalny – ot, niszowy dziennikarz  muzyczny, czując nadchodzącą starość, postanowił się dobrze sprzedać i kupić sobie porsche czy jak tam się ten kosztowy przedłużacz nazywa”. Albo inny, dotyczący redaktora Liza (ale tu już nie zacytuję), jeszcze lepszy przykład i jeszcze lepszy komentarz, obydwu można wrzucić do jednego worka z napisem LUMPENAUTORYTET   (tak też określał ich Ziemkiewicza na swoim blogu).   

Podsumowując, z dziennika wyłania się obraz Autora nie tylko jako rzetelnego dziennikarza i świetnego publicysty, ale przede wszystkim obraz kochającego męża i ojca. „Zamiast coś napisać o sobie, jaki jesteś naprawdę, od razu skręcasz w politykę, w jakieś...narodowowyzwoleńcze kazania” - tak powiedziała jego żona. I trafnie to  ujęła, bo zapiski dotyczące rodzinny podobały mi się tu najbardziej. Czasami Autor wpadał w pułapkę, właśnie taką narodowowyzwoleńczą i pisze pod ten ton. Jednak wszystko to z ogromnym dystansem do siebie i poczuciem humoru. I już to kiedyś chyba napisałam, ale mam słabość do Tego Pana i uwielbiam czytać Jego komentarze.

Zgred” to nie tylko wywody i zapiski Autora o sprawach politycznych, choć kończy się dość poważnie, bo początek kwietnia 2010, to katastrofa samolotu pod Katyniem. To również swojego rodzaju poradnik, jak być dobrym mężem i ojcem, jak wychowywać dzieci, jakie wartości im wpajać,  w końcu jak osiągnąć szczęście rodzinne. A miłość do dzieci i uwielbienie kochanej żony-Oleńki przebija się od pierwszych kart książki. I na pewno Autora nie zaliczyłabym do słownikowego pojęcia 'Zgred'.

8 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tej pozycji, ale jak na nią trafię to przeczytam:). Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. To z pewnością mądra książka. Dlatego nie widzę powodu aby się bronić przez tą książką...

    OdpowiedzUsuń
  3. Recenzja bardzo ciekawa, ale książka chyba nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @ Toska82-To jest książka dla każdego myślącego człowieka;)Jak i zresztą inne tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ziemkiewicz jest klasą samą w sobie. Wyborną dawką intelektu i mądrości wymieszanej z doskonałą, czasami subtelną, a czasami dosyć mocną ironią.
    Jego książki, jak i publicystyka polityczna bronią się same, a co najwżniejsze otwierają zamknięte oczy.
    Polecam Zgreda i inne jego książki, zwłaszcza Polactwo, Michnikowszczyzne jak i w jego wydaniu fantastykę - Walc stulecia i Pieprzony los kataryniarza, za które dostał nagrody Zajdla.
    Ziemkiewicz albo się uwielbia albo się nienawidzi i cholernie się cieszę, że czuję w stosunku do jego twórczości to pierwsze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Po raz kolejny podsuwasz mi nazwisko autora, którego trzeba poznać. Jeszcze nie słyszałam o tym pisarzu, a z Twojej recenzji wynika, że ukazuje rzeczy ważne nie tylko dla Polaka, ale dla człowieka.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dawno temu czytałem "Ciało obce" - całkiem niezłe. Bardzo dobra recenzja, skuszę się chyba na Ziemkiewicza ponownie.

    OdpowiedzUsuń