środa, 21 września 2011

"Antygona w Nowym Jorku" Janusz Głowacki

Wydawnictwo: Elipsa - [książka]+[DVD]
Rok wydania: 2008
Seria wydawnicza: Kocham teatr
Stron: 102




"Welcome to the United States" - w sercu światowej demokracji, gdzie każdy człowiek ma takie same prawa i obowiązki. Te same przepisy obowiązują wszystkich. Czyżby? A bezdomni? Czy oni mają jakieś prawa? Nowojorski Tompkins Square Park zamieszkały jest właśnie przez bezdomnych. Z reguły są to ludzie, którzy przyjechali do Stanów za przysłowiowym 'chlebem', za lepszą pracą, za nadzieją na lepsze życie. Niestety los dla niektórych bywa okrutny i tak naprawdę niewiele trzeba, aby stracić pracę, mieszkanie i w końcu wylądować na ulicy. A potem wstyd się przyznać i trudno wrócić do tego życia, z którego się uciekło.

Antyczna tragedia Sofoklesa przeniesiona została do parku, zamieszkanego przez bezdomnych na dolnym Manhattanie. A konkretnie, do ławki w tymże parku. Drzemie tu Sasza, rosyjski Żyd, malarz z Petersburga, zamknięty w sobie, milczący i wieczny uciekinier. Siedzi Pchełka, cwaniaczek z Polski, epileptyk, mitoman, błazen, który z każdego nieszczęścia potrafi zrobić wygłup. Pojawią się Portorykanka - Anita (tytułowa Antygona), która wcześniej razem z matką pracowała w fabryce, a kiedy matka umarła, ona została zwolniona i tak trafiła do parku. Kiedyś byli oni normalnymi, inteligentnymi ludźmi, mieli swoje pragnienia i aspiracje. Teraz park i ta ławka, to wszystko, co pozostało im z życia.

Ponadto Anita jest w rozpaczy, ponieważ umarł jej ukochany, też bezdomny. Problem polega na tym, że zarządzeniem burmistrza Nowego Jorku wszyscy bezdomni byli chowani w zbiorowych grobach na wyspie. Właściwe nawet nie wiadomo, co się z ich zwłokami działo. Te groby były bezimienne, więc nawet nie można było pójść i zapalić światełka. Anita chce wyprawić godny pogrzeb swemu ukochanemu i pochować go w osobnym grobie. Za niecałe 20 dolarów Sasza i Pchełka podejmują się misji odnalezienia nieboszczyka. Jadą na Bron, odbijają po kolei wieka czekających na wywóz trumien i zabierają ciało. W parku wyprawiają stypę, w której z godnością uczestniczą zwłoki niby-Johna, bo dwaj przyjaciele omyłkowo wykradli innego trupa. Anita jednak nie zauważa pomyłki. Sasza jeszcze raz próbuje się zmobilizować, chce pójść do ambasady po wizę, ale daremne są nadzieje na jakąkolwiek odmianę ich losu. Tyle o fabule.

Jeśli chodzi zaś o tytuł i nawiązanie do antycznej tragedii, to zasada trójjedności została zachowana. Mamy tu jedność miejsca (park)  i czasu - akcja dzieje się w ciągu jednej nocy oraz akcji, ponieważ wszystko dzieje się wokół jednego wątku. Natomiast zasada decorum, która nakazywała twórcom dostosować styl i język - została złamana. Tutaj tragedia miesza się z farsą, jest zarazem okrutna, ale i śmieszna.

A jeśli chodzi o sztukę i obsadę, to najbardziej podobał mi się Pchełka zagrany przez Jana Peszka i policjant Jerzy Grałek, który jest swojego rodzaju narratorem, komentatorem, antycznym przewodnikiem chóru. Sam reżyser Kazimierz Kutz, tak skomentował "Antygonę w Nowym Jorku" i jej przesłanie:
"Dramat Głowackiego jest historią o współczesnej Ameryce, miejscu, do którego ludzie przybywają, by tkwić tam w stanie beznadziei. Dla Pchełki i Saszy Ameryka była rajem. Ponieważ wizja raju upadła, "Antygona" opowiada o tym, jak raj przybrał wymiar piekła".
Nic dodać, nic ująć. Świetna sztuka, polecam.

Pełna obsada: Anna Dymna (Anita), Jerzy Trela (Sasza), Jan Peszek (Pchełka), Jerzy Grałek (Policjant), Ryszard Jasiński (John, jego zwłoki).

8 komentarzy:

  1. Widziałam sztukę w Teatrze Telewizji i pamiętam, że strasznie mi się spodobały aktorskie kreacje. Rewelacja!

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mnie zaciekawiła Twoja recenzja, jak tylko gdzieś znajdę tę książkę, na pewno ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa sztuka, zwłaszcza, że dla wielu osób Ameryka to ciągle synonim bogactwa, swoistego Eldorado, lepszego życia...

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniecznie muszę przeczytać. Słyszałam o tej książce wcześniej, ale zupełnie inaczej sobie to wyobrażałam. Po Twojej recenzji rozjaśniło mi się w główce i wiem, że jest to zaległość, którą trzeba nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisał o tej sztuce pracę na konkurs, jeszcze w liceum, bardzo mi się podoba ten dramat :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi się ten dramat podobał, chętnie obejrzałabym spektakl w teatrze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam tę książkę na studiach i pisałam z niej pracę roczną na poetyce... Wtedy nie było jeszcze wydania książkowego i czytałam z jakiegoś czasopisma teatrologicznego. Szczerze średnio mi się podobało, ale może to dlatego, że musiałąm rozkłądać ją na czynniki pierwsze....

    OdpowiedzUsuń