niedziela, 16 października 2011

Top 10: najlepsze ekranizacje


Pokuszę się o jeszcze jeden ranking.
W tym tygodniu u Klaudyny TOP najlepsze ekranizacje. Temat bardzo szeroki i bogaty, trudno wybrać "złotą dziesiątkę". Ale są pewne filmy, które nierozerwalnie kojarzą się z daną powieścią, a czytając książkę mamy przed oczami aktorów. I to lista takich właśnie ekranizacji.


  "Śniadanie u Tiffany'ego"
 Sukienka, biżuteria, kapelusz, "Moonriver", cała ścieżka dźwiękowa, no i oczywiście Audrey. 
Książka Trumana Capote dość przeciętna, ale ekranizacja kultowa. 

"Noce i dnie"
Chodzi o serial, bo film nie jest tak wierny powieści. A motyw przewodni filmu, piosenka „Od nocy do nocy” ze słowami Agnieszki Osieckiej - przepiękna.


Nim kłos,
nim las,
nim noc dojrzeje,
masz jeszcze czas,
by pokochać mnie.
Bo jak to jest,
jak to tak,
że więdnie bez, cichnie ptak,
zegary tak śpieszą się,
biegną dnie i noce. 
 
"Przeminęło z wiatrem"
Po oskarowym filmie powstał serial, ukazujący dalsze losy, gdzie rolę Scarlett  i Rhette'a grali inni aktorzy. Ale nie było to już to samo. Tylko   Vivien Leigh kojarzy mi się z powieścią, nikt inny. 



 "Potop"
Wiem, że jestem nudna z tym "Potopem", ale książka uwiodła mnie przede wszystkim przez ekranizację. Genialnie zagrane role, wszytko dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, a wiadomo jakie były czasy, możliwości i środki finansowe.


"Ojciec chrzestny"
Kreacje postaci, muzyka (jedna z moich ulubionych ścieżek) i wierne oddanie klimatu, ale nade wszystko - Michael (Al Pacino) - BOSKI!   

"Jane Eyre"
 
Sporo ekranizacji doczekała się ta powieść. Najwierniejsza ekranizacja to wersja BBC z 1983 roku, w roli Rochestera - Timothy Daltona. Timothy jest cudowny pod każdym względem. Ironiczny, dumny, sarkastyczny, napuszony i wciąż zły,  a przy tym bardzo humorzasty. 


"Kariera Nikodema Dyzmy" - serial
Wyraziście zarysowane postacie, przejrzysta i logiczna dramaturgia, klarowność wszystkich wątków. Oczywiście tylko Roman Wilhelm jako tytułowy bohater. 

 "Amadeusz"
Wygląd Mozarta pokazany w filmie jest niemal doskonały. Był on niedużym mężczyzną o "nalanej twarzy",  na pierwszy rzut oka bardzo niepozornym. Niezapomniany śmiech Mozarta ukazany w filmie był podobno jedną z charakterystycznych cech prawdziwego Wolfganga.

  "Opowieść wigilijna"
Z 2009 roku Roberta Zemeckisa. Połączenie animacji i filmu fabularnego, świetnie zdobiona, dopieszczona w każdym szczególe. Oszałamiająca jest sekwencja lotu kamery ponad dachami i kominami XIX-wiecznego Londynu. I przygarbiony Jim Caarey - fantastyczny. Najlepiej oglądać w okresie świąt.   

 "Wojna i pokój"
Obejrzałam niedawno i zauroczył mnie ten film, chyba wszystkim. Epoka napoleońska, hulanki oficerskie i pojedynki. Poza tym kostiumy i znakomita gra aktorska. I przyznam szczerze, że książki nie czytałam (dopiero mam zamiar), ale tak właśnie wyrażam sobie tę epokę. A w tle  przepiękna historia miłosna Nataszy Rostowej [Audrey Hepburn].

10 komentarzy:

  1. Boże, "Amadeusz" to jeden z moich ulubionych filmów, mam słabość do Mozarta, kocham jego muzykę, a Tom Hulce był po prostu rewelacyjny!!!!
    Z rankingiem właściwie się zgadzam, dodałabym jeszcze "Wichrowe Wzgórza" z Juliette Binoche oraz "Imię róży" z Christianem Slaterem i Seanem Connery - moim zdaniem o niebo lepsze od powieści!

    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Michael Corleone, ach! Genialna kreacja Pacino - zgadzam się :)

    'Śniadanie' też uwielbiam - moja miłość do Audrey nie zna granic :)

    Cieszę się, że dodałaś ranking raz jeszcze - link u siebie poprawiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znalazłam jeszcze filmu lepszego od książki. Szukałam, ale ....książka zdecydowanie wygrywa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. P.S. Do Twojej listy dopiszałabym "Lalkę", "Nad Niemnem", "Pamiętnik" oraz "Wichrowe wzgórza" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Opowieść wigilijna, Przeminęło z wiatrem i Ojciec Chrzestny to również moje typy:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam jedynie ekranizacji Jane Eye i opowieści familijnej- pozostałe ekranizacje też mi się bardzo podobały.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jane Eyre widziałam kiedyś dawno temu z nikomu nie znaną wtedy Charlotte Gainsbourg (1996) w reżyserii Zeffirellego. Pokochałam wtedy panią Charlotte. Wydała mi się wtedy wyjątkowo piękną kobietą (tak od drugiego spojrzenia).
    Noce i dnie kocham szaleńczo, mogę oglądać w nieskończoność! No i Ojciec chrzestny. Wiadomo:) Śniadanie... cudny film, a książkę zaczęłam czytać, ale szczerze w ogóle nie ma między mną a książką chemii:(
    Od siebie dodam tylko serial Boża podszewka. Szczególnie drugą część:)

    OdpowiedzUsuń
  9. AA zapomniałam Doktor Żywago, Nieznośna lekkość bytu, no i rzecz jasna po stokroć Lot nad kukułczym gniazdem! No i polskie, polskie, polskie perełki Pożegnania, Kronika wypadków miłosnych i Popiół i diament:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że gust mamy podobny. Z tym, że ja Jane Eyre nie czytałam/nie widziałam. o "Amadeuszu" nie słyszałam. Nie miałam także pojęcia, że była książka "Kariera Nikodema Dyzmy".

    OdpowiedzUsuń