wtorek, 7 lutego 2012

"Dziewczyna z tatuażem" reż. David Fincher

Jednak obejrzałam, choć wcześniej nie miałam zamiaru. Książka niespecjalnie przypadła mi do gustu, jak dla mnie za dużo przemocy i brutalności. Z resztą recenzja "Mężczyzn, którzy..." tutaj.

Fincher (chwała mu za to)  nie postawił na epatowanie gwałtem i brutalnością. W książce jest tego o wiele więcej. W filmie na pierwszym planie są bohaterowie, ich kreacja, a nie zbrodnia. 

W centrum znajdują się dziennikarz Mikael Blomkvist (Daniel Craig) i hakerka Lisbeth Salander (Rooney Mara). On stracił właśnie oszczędności życia, po tym jak sąd skazał go w procesie o zniesławienie. Ona otrzymuje zlecenie 'prześwietlenia' go i jest pod stałą opieką kuratora sądowego, który wykorzystuje ją seksualnie. Fenomenalnia tu rola Rooney.


A co mi się podobało najbardziej? Muzyka i zdjęcia - to przede wszystkim i powalająca czołówka. Ścieżkę dźwiękową stworzył tu Trent Reznor, ten od ścieżki z "Urodzonych morderców" (mojej ulubione ścieżki filmowej) i "Zaginionej autostrady"
   "Czarny olej leje się po twarzy kobiety, która może wyć zarówno z rozkoszy, jak i agonii. Strumienie mazi płynną też po klawiszach klawiatury, maszynach, w tle widać dotykających się nawzajem mężczyzn. Czarne usta wymiotują owadami w kierunku ekranu. To właśnie sugestywny początek thrillera, który w takiej samej ponurej, chłodnej i brutalnej atmosferze ciągnie się przez kolejne godziny".   Film ma zimny, przygnębiający nastrój. Surowe zdjęcia Szwecji sprawiają, że jesteśmy nim przesiąknięci. Zakończenie nie było dla mnie zaskoczeniem i akcja nie trzymała w napięciu, bo wcześniej czytałam książkę. Nie ma też tu paru istotnych wątków, ale może dobrze, całości i tak jest dość długa. Widziałam też na jakimś forum dyskusję dotyczącą niekonsekwencji lingwistycznej.W Szwecji mówią po angielsku, Lisbeth korzysta z angielskiej wyszukiwarki, wycinki prasowe szwedzkiej gazety też są po angielsku, ale poczta głosowa w telefonie jest szwedzko-angielska. Ja tego nawet nie zauważyłam, a nawet gdyby nie miałoby to znaczenia.  Dla samych zdjęć i muzyki warto obejrzeć, bo muzyka tu jest genialna! A to utwór z czołówki.
 

13 komentarzy:

  1. Obejrzę ten film, ale raczej nie w kinie. Wolę poczekać aż wyjdzie na dvd, w zasadzie to najpierw planuję szwedzką ekranizację dopaść. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też zamierzam obejrzeć film, choć nie pieję z zachwytu nad książką (ale w miarę mi się podobała). Ale do kina na razie nie mam jak, więc pewnie za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią obejrzę film, kiedy ukaże się w tv. Jakoś szkoda mi kasy na ten akurat filmowy seans xD
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam film parę dni temu i jestem pozytywnie rozczarowana. Bałam się, że akcja będzie zbyt rozwlekła, sceny gwałtu i zbrodni zbyt brutalne a ja zostanę przytłoczona masą niepotrzebnych wątków pobocznych. A tutaj proszę, dostałam rewelacyjny film ze świetną kreacją Salander (nominacja do Oscara jak najbardziej zasłużona:), świetną czołówką (też zaraz zwróciłam na nią uwagę:) i wartką akcją. Pokuszę się o stwierdzenie, że wersja amerykańska jest lepsza od oryginału, który jednak przytłoczył mnie swą "ponurością" i szarością. Poza tym sceny gwałtu były straszne! A w "Dziewczynie..." wszystko jest jak należy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sardegna, ja kiedyś oglądałam jakiś szwedzki film i właśnie nie dałam rady do końca, bo był strasznie brutalny. Nie wiem, to cecha ich kina? Do był jakiś dramat, nie horror ani nic w tym stylu. I wyłączyłam.

      Usuń
    2. Poza pierwszą częścią Milenium, nie widziałam innych produkcji szwedzkich, ale ten jeden film wystarczy mi w tym temacie. Nie miałam ochoty nawet sięgać po kolejne części. Najbardziej przytłaczała mnie "ponurość", wszystko szare i smutne. Jednak to tylko moje zdanie, bo znam wielkich zwolenników tej oryginalnej produkcji. Co do brutalności, to co gorsze sceny przewijałam.

      Usuń
  5. Też zastanawiałam się nad obejrzeniem tego filmu. Przyznaję, że ułatwiłaś mi zadanie - jestem na "tak". :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka już od dłuższego czasu leżakuje u mnie na półce. Obiecałam sobie, że przed filmem najpierw ją przeczytam, także trochę jeszcze poczekam. Wszystkich moich znajomych film jednak bardzo pozytywnie zaskoczył, więc liczę na dobre wrażenie. Nie wiedziałam, że czołówką są Zeppelini - to jeszcze lepiej! ;))

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety przegapiłam seans w kinie i czeka mnie DVD. Lubię takie zimne filmy z rewelacyjna muzyką więc nie ma zmiłuj się...

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie jestem po lekturze pierwszej części trylogii i przyznam, że nawet mi się podobała, choć kryminałów czytam raczej mało. Kreacja postaci Libeth genialna.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam film. Bardzo wciągający. Dzięki niemu zdecydowałam się na przeczytanie całej trylogii.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam całą trylogię, później oglądałam film i jestem zachwycona - 2,5 godziny ciekawie spędzonego czau. Polecam tym, którzy jeszcze nie widzieli:)

    OdpowiedzUsuń