środa, 28 marca 2012

"Prześwietny raport kapitana Dosa" Eduardo Mendoza

Wydawnictwo: Znak
wydanie: 2012
format: 140x205
oprawa: twarda 
ilość stron: 160




Przenosimy się w przestrzeń międzyplanetarną, na pokład statku, w świat wystylizowanego science fiction. Horacio Dos jest kapitanem na tymże statku kosmicznym i codziennie pisze raporty ze swojej pracy. Nie ma jednak kompetentnej załogi, to są Upadłe Kobiety, Nieobliczalni Staruszkowie, Przestępcy, coś w rodzaju kolonii karnej. Lecą oni sobie w zakątki galaktyki, zawijając do różnych stacji kosmicznych. Z reguły szczęśliwie to się nie rozstrzyga, a kończy rożnymi kataklizmami. W międzyczasie na pokładzie kapitan Dos musi uporać się z innymi problemami: z poważnymi brakami żywności, ubytkiem artykułów kosmetycznych, buntem załogi, spożywaniu za dużej ilości napojów alkoholowych i innych substancji toksycznych przez załogę oraz roszczeń niektórych kobiet:


"Następnie odwołała się do mojego stanowiska dowódcy, a gdyby mnie to nie przekonywało, odwołała się później do szczególnej osobistej relacji, którą zawsze wyczuwała pomiędzy nami, a która wykrystalizowała się nie tak dawno w moim pokoju, gdzie ona uległa bez nadmiernych oporów przejawom mojego szacunku, przekonana, że są one przypieczętowaniem nierozerwalnej więzi". [str.48]


"Z taką samą stanowczością odmówiła przyjęcia propozycji zamiany miejsca swojego zakwaterowania na wygodniejsze, na przykład moją kajutę; wolała pozostać w sektorze Upadłych Kobiet, żeby, jak powiedziała, uniknąć plotek". [str. 62]   
 
To moje pierwsze spotkanie z Mendozą i od razu mogłam się przekonać, że jest on nietuzinkowym pisarzem. Co chciał przekazać czytelnikom przez tak wariacką i absurdalną powieść? Z czego się pośmiać, co wykpić? Interpretacji może być wiele. Mendoza śmieje się przede wszystkim z nas samych, gdzie pozbywamy się problemów, przez pozorne przykrycie je innymi warstwami. Stwarzamy pozory, a tym samym dalej jesteśmy niepewni przyszłości, nie wiemy dokąd zmierzać. Ślepo jesteśmy również zaparzeni w postęp, wszelkie nowinki technologiczne, łudzimy się, że nowoczesne "gadżety" zastąpią nam ludzi, rozmowy z nimi. Mendoza pisze to z ironicznym poczuciem humoru, lekko ubarwia, koloryzuje i przyprawia pikanterią. 

Piotr Kofta - krytyk literacki - zauważa, że Eduardo Mendoza wykorzystał tu bardzo popularną alegorię późnośredniowieczną, mianowicie - statek szaleńców. Powtarza się ona często na obrazach strych mistrzów. To taki okręt, który wypełniony jest przeróżnymi ludźmi, z przeróżnych warstw społecznych. Dryfują sobie oni po morzu, jednak nie mogą zawinąć do żadnego portu. Płyną i płyną, i błądzą chaotycznie po burzliwych wodach. Tutaj zamiast okrętu mamy statek kosmiczny, a reszta jest równie uniwersalna jak w w XV czy XVI wieku.

Takie statki malował między innymi Bosch, który "chłostał kler swoimi pędzlami".  Swoją łódź wypełnił szaleńcami i umieścił w niej sceny świadczące o głupocie, będące alegorią rozwiązłości, upodlenia, zepsucia obyczajów. 



Hieronymus Bosch, "Łódź głupców" 
(1490/1500),
 olej na drewnie, 
57,8 * 32,5, 
Paryż, Luwr
    

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu  Znak 

14 komentarzy:

  1. Dziwna książka, ale ja lubię wyzwania, z chęcią przeczytam:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka nie za bardzo w moim guście, więc raczej nie skuszę się, aczkolwiek na pewno sięgnę po jakąś pozycję Mendozy, ponieważ wstyd się przyznać, ale jeszcze nie przeczytałam żadnej jego książki.
    Dodaję do obserwowanych, bo ciekawie tu u Ciebie, a ja dopiero zaczynam, więc na pewno przyda mi się popatrzeć na warsztat bardziej doświadczonych osób. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Do książek Mendozy nie trzeba mnie w ogóle namawiać. Jego nazwisko na okładce jest dla mnie zachętą samą w sobie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też nie czytałam jeszcze nic Mendozy. Chciałam, bo tyle szumu wokół niego, ale fabuła poprzednich książek mnie zniechęcała. Może nadszedł wreszcie czas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam Mendozy, a cytaty prima sort, więc na pewno sięgnę. Ale zaskoczyłaś mnie, bo jakoś wcześniej nie zauważyłam tej książki w zapowiedziach wo góle nie wiedziałam, ze się coś nowego ukazało tego autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka jest straszna, wciąż nie mogę się do niej przyzwyczaić...
    Jeżeli spodoba mi się "Niezwykła podróż Pomponiusza Flatusa", którą wkrótce rozpocznę czytać, to chętnie sięgnę i po tę książkę.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. miałam kilka razy książki tego autora w rękach, ale coś mnie od nich odpycha, nie jestem pewna czy by mi się spodobały :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Brzmi interesująco, zupełnie inny Mendoza, niż ten, którego poznałam przy okazji lektury Wyspy niesłychanej. Tam mniej było groteski i absurdu, choć nie było ona ich pozbawiona. Do tej pory wydawało mi się,iż nie jest to mój ulubiony gatunek, ale myślę, że czas się przekonać, czy nie jest czasem inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  9. ta książka jeszcze przede mną, ale Mendozę darzę wielką sympatią i liczę na to, że na tej powieści również się nie zawiodę :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Niedługo się za nią zabieram - to będzie i moje pierwsze spotkanie z tym panem i bardzo mnie ciekawi ta jego nietuzinkowość :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mendozę cenię za wielki talent połączony z prostym przekazem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uważnie śledzę recenzje książek Mendozy od pewnego czasu i jakoś nie mogę się do tego autora przekonać... Ta książka też mnie jakoś specjalnie nie przyciąga, więc spasuję póki co. Może kiedyś. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetna książka. Właśnie skończyłam czytać. I na pewno sięgnę po inne utwory Mendozy.

    OdpowiedzUsuń