sobota, 3 listopada 2012

"Burza" William Shakespeare

Wydawnictwo: W.A.B.
premiera: 07.11.2012
tytuł oryginału: The Tempest
przekład: Piotr Kamiński
oprawa: twarda z obwolutą




"Burza" jest ostatnią w pełni samodzielną sztuką Shakespeare'a, który prawdopodobnie wtedy wyofał się z życia zawodowego w Londynie i przeniósł się do Stratfordu. Sprawiło to, że ów dramat często jest traktowany przez krytyków jako utwór pożegnalny, a nawet pewnego rodzaju artystyczny testament.


Tworząc “Burzę" przypuszczalnie na przełomie 1610 i 1611 roku, Shakespeare miał 47 lat, jego główny bohater – Prospero prawie tyle samo – to dość istotny szczegół w kontekście interpretacji całości. Prospero łamie w finale różdżkę i topi księgi, Shakespeare odchodzi nie pozostawiając po sobie ani jednego rękopisu. Ale może nieco więcej o fabule. Jest ona bardzo prosta do streszczenia (uwaga, zdradzam prawie całość).

Prospero, prawowity książę Mediolanu, pozbawiony tronu przez swego brata Antonia wspomaganego przez Alonsa - króla Neapolu, zostaje wraz z trzyletnią córką Mirandą wyprawiony na łodzi w morze. W konspiracji, Neapolitańczyk Gonzalo zaopatrza łódź w wodę i żywność, a także książki. Dzięki temu docierają na wyspę. Prospero czyni z niej miniaturowe królestwo sztuki i magii. Panując nad żywiołami, dzikim mieszkańcem wyspy – Kalibanem oraz bezcielesnym duchem Arielem, który staje się jego sługą i niewolnikiem, w zamian za przywróconą wolność, Prospero wychowuje tak córkę przez 12 lat. I właśnie po latach w wybrzeży wyspy, podczas burzy, którą wywołał sam Prospero z pomocą Ariela, rozbija się z statek z jego wrogami. Książę staje oko w oko z przeszłością. Wybacza wrogom, wydaje córkę za mąż i wraca na tron.


Ot, i cała fabuła. Zdradziłam cały zarys, ponieważ, jak to u Shakespeare, fabuła jest mniej istotna. “Burza” jest jedyną sztuką, w której Shakespeare zachował zasadę trzech jedności: czasu, miejsca i akcji. Przedstawione wydarzenia rozgregrają się w przeciągu kilku godzin. Akcja sztuki rozpoczyna się w momencie, gdy w pobliżu wyspy, na której przebywają bohaterowie,  przepływa statek, a Prospero postanawia wywołać burzę, używając swojej mocy. 


Interpretacji dramatu powstało wiele. Początkowo zaliczano go do komedii, potem dostrzeżono elementy tragedii. Nie jest to jednak gatunkowa tragedia, ponieważ jej finał nie przynosi żadnego katharsis. Zakończenie jest tu otwarte, zostaje nam jedynie wierzyć, że młodym się uda, że będą żyć długo i szczęśliwie (więc jednak komedia?). Doszukiwano się oczywiście też pierwowzoru Prospera, nawiązań tudzież odzwierciedleń. Nie sposób o tym wszystkim tu napisać.


Co jeszcze istotne, przesłanie – jakie można odczytać. Wyspa może być pewnego rodzaju miejscem przejściowym, gdzie trzeba uporać się z własnymi uprzedzeniami, namiętnościami. Natomiast burza, którą odczytać można w sposób dosłowny i metaforyczny - to przede wszystkim walka człowieka ze swoimi żalami, pragnieniami. I tak, jak w przyrodzie, gdy po burzy zawsze wychodzi słońce i się przejaśnia, tak przejaśnia się i w ludzkiej duszy, do tego stopnia, że pojawia się piękne chrześcijańskie przebaczenie. Czyżby Shakespeare również chciał przebaczyć swoim wrogom? Nie znałam do tej pory tej sztuki. Jednakowoż William pozostaje dla mnie mistrzem w tworzeniu intryg, subtelnych ironii, dwuznaczności, kunsztu słowa. Choć nie jest to szczyt jego możliwości.


I parę słów o okładce, bo moim zdaniem jest tu genialna. Idealnie współgra z fabułą, z przesłaniem, z interpretacją utworu. Wzburzone fale rozdmuchane przez żywioły - może natury, a może wywołane przez pierwiastek ludzki? I oko, czyżby Opatrzność, która... no właśnie co robi? Chroni, czuwa, przypomina o swoim istnieniu, wskazuje wszechwiedzącego Boga, czy ukazuje 'boskość' czyjejś duszy. Nie mnie to rozstrzygać tu do końca, pozostawiam Wam do własnej interpretacji... 



Książkę otrzymałam od Wydawnictwa W. A. B. za co bardzo dziękuję.

14 komentarzy:

  1. Do tej pory wielkie wrażenie robią na mnie słowa Ariela:
    „Ojciec na dnie morza spoczął;
    Koral wyrósł z kości,
    Blade perły w miejscu oczu;
    Śpi na głębokości,
    Już nie straszne mu cierpienia:
    W klejnot morza się przemienia”.

    Jeden z moich ulubionych cytatów, zapisany, bo piękny, choć ponury:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mój ulubiony to ten:

      "Sam uwierzył
      W swoje po stokroć powtarzane kłamstwa,
      Do fałszywego świadectwa skłoniwszy
      Swą grzeszną pamięć"

      :) też trochę ponury.

      Usuń
  2. Dziś Shakespeare u Ciebie zagościł. :) Kusisz i mnie by sobie przypomniec jego twórczość. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szekspira to ja biorę w ciemno !
    uwielbiam jego twórczość z całego serca

    OdpowiedzUsuń
  4. Shakespeare - kiedyś potraktowałam go wyłącznie lekturowo. Gdyby urodził się w Polsce, miałby większe szanse;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dobre. Też go traktowałam do niedawna lekturowo, ale teraz odkrywam go na nowo ;)

      Usuń
  5. Hm, wcześniej raczej tego nawet nie rozważałam, ale moze kiedyś po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ohh uwielbiam Shakespeare, "Wiele hałasu o nic" to moja ulubiona sztuka. Teraz chcę kupić "Komedie" wydawane przez Znak, a potem jeszcze "Dramaty":)

    OdpowiedzUsuń
  7. kupiłem niedawno 'komedie' prószyńskiego, czekają sobie spokojnie na jakiś chłodniejszy wieczór ;>

    OdpowiedzUsuń
  8. Szekspir to chyba mój największy wyrzut sumienia; bardzo chciałabym poznać niektóre z jego dzieł, ale wciąż szukam tych w najlepszym tłumaczeniu, a zarówno biblioteka jak i księgarnie, poza ostatnio wydaną pozycją oferują różnych tłumaczy, ale nie tego, którego polecają blogerzy. Na początek zabrałam się za obejrzenie Komedii omyłek (BBC) - ale jakoś nie mogę się wczuć, wydaje mi się, że aktorzy grają, jakby się od much odganiali, jakoś tak na odwal. A może zaczęłam oglądać w nieodpowiednim momencie. Szekspira mam wciąż w pamięci, mimo, że jak ci pisałam rzecz napisana wierszem nieco mnie przeraża, ale z Romeo i Julią poradziłam sobie, więc może i kolejne dzieła pójdą mi lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zupełnie tak jak w mnie Wiktor Hugo :) - też wyrzut sumienia.
      Ale skoro chcesz nadrobić Szekspira, to proponuję zacząć od "Sonetów" :)

      Usuń
  9. Bardzo mi się podoba Twoja recenzja. Kiedyś byłam poważnie chora, przez miesiąc nie wychodziłam z łóżka i poznałam wszystko, co mieli w bibliotece Szekspira. Od tej pory uwielbiam jego twórczość:)

    OdpowiedzUsuń
  10. "Burza", to dramat alchemiczny. Zakończenie istnieje poza dramatem. To marzenie Szekspira o alchemicznym "RUBEDO"[czrwienienie], dzięki któremu dojdzie do alchemicznych zaślubin "księżniczki" Mrandy z księciem Henrykiem Fryderykiem Stuartem,przyszłym królem Henrykiem IX,synem Jakuba I Stuarta, króla Anglii i Szkocji, połączenie mądrości i władzy.
    Marzenie Szekspira nie spełniło się.
    6.11.1612 roku, wielka nadzieja ludzi związanych z kulturą i dworem Elżbiety I, w tym Williama Szekspira (jego „filius philosophicum”), Henryk Fryderyk Stuart, książę Walii, następca tronu Anglii, przyszły Henryk IX, nadzieja połowy Europy-umiera. Renesans twórczości Szekspira kończy się definitywnie 29 czerwca 1613. Płonie teatr „the Globe”. „Płonie” życie Szekspira. Resztę, pochłonął olbrzymi pożar Londynu, 2.09.1666 roku.
    Pozdrawiam wszystkich interesujących się Szekspirem. Cezary Limanówka

    OdpowiedzUsuń