niedziela, 25 listopada 2012

"Myśli nowoczesnego endeka" Rafał Ziemkiewicz

Wydawnictwo: Fabryka Słów
wydanie: 2012
oprawa: miękka
format: 195 mm * 125 mm
liczba stron: 305




Publicystyka pana Ziemkiewicza nie jest mi obca.  W swojej najnowszej książce autor rozwija obserwacje poczynione i opisane w "Polactwie", "Michnikowszczyźnie" oraz "Czasie wrzeszczących staruszków" i jak sam twierdzi, że pewne jego poglądy się powtórzą, a w inne sam zaprzeczy. Jednak przywołanie niektórych stwierdzeń, jak ich weryfikowanie stało się "wymogiem elementarnej pisarskiej uczciwości wobec  Czytelnika" . [str.42] Jest również próbą odpowiedzi na pytanie: "To co my mamy robić?" Rafał Ziemkiewicz świetnie rozumie procesy i przemiany zachodzące w Polsce i na świecie. Dokonuje analizy transformacji od końca PRL-u po ostanie lata III RP. Dostrzega patologie tudzież stawia diagnozę,  że przyczyną wszystkich nieszczęść Polski jest spisek elit, gdzie same elity zyskały sobie akceptacje społeczeństwa. Nazywa ich również "cwaniacką ferajną", która "zadbała o pozyskanie różnych czcigodnych sklerotyków z pięknymi życiorysami". "Gardzisz wiochą i moherem, szydzisz z 'kurdupli' i wszystkich ich świętości, jesteś 'normalny, europejski' - no to witamy w elitach! Witamy na salonach! Nasz ci on - Polak nowy, optymistyczny i radosny, otwarty i nowoczesny..." [str.252]


Oskarża społeczeństwo, Polaków, że są obojętni wobec takiej patologii, dając tym samym ciche przyzwolenie na takie 'sprawowanie władzy'. Większość przez lata myślało metaforą "zamrażalki", wyobrażając sobie, że przez okres komunizmu Polacy jak hibernatus siedzieli w lodówce i wyszli z niej po 1989 roku odmrożeni, dokładnie tacy jak przed wojną. Tymczasem współczesny rodak jest zniechęcony, zmęczony tymi wszystkimi utarczkami, szukaniem winnego, obrzucania się błotem przez "dwa obozy" i robieniem sobie nawzajem złośliwości. Efektem tego są minimalne oczekiwania od państwa i przysłowiowe machnięcie ręką, bo przecież na pytanie: "Kiedy będzie lepiej?”, najczęściej słyszymy odpowiedź: „Już było!”

A recepta wydawać się może prosta. Rafał Ziemkiewicz odrzuca romantyczną wizję patriotyzmu jako gotowości położenia się pod czołgami w imię "miłości do Ojczyzny" oraz zaprzestania się strać, by Ojczyzna miała więcej z ciebie! Należy postawić pytanie:  „Co ja będę miał z Ojczyzny?" I wcale nie jest to wyraz egoizmu. "Ojczyzna to coś takiego, co może nam dać więcej, niżby wynikało z prostego zsumowania naszych indywidualnych wysiłków". [str. 74]  Inaczej mówiąc, Polska nie powinna wymagać od rodaków ofiar, Polacy wcale nie muszą rzucać się na stos, "by zmienić się w garstkę popiołu i za jedyny zysk z tego samospalenia zyskać pośmiertną sławę". [str.74]

Jednkowoż w kraju nie jest przecież najlepiej, mało tego, nie widać cienia nadziei, ponieważ chory jest cały system od służby zdrowia, przez biurokrację, sądownictwo po przekaz medialny. Nic więc dziwnego, że większość Polaków czuje się jak bohaterowie "Syzyfowych prac" {panie Rafale - książka jest nadal na liście lektur szkolnych}. Młodzi bohaterowie beznadziejnie się szamocząc usiłowali "wbrew całej potężnej apuchtinowskiej machnie swą polskość ocalić". [str.272]

Dlatego w końcowych swych rozważaniach publicysta podaje - rady nowoczesnego endeka. Proponuje, aby przejawem patriotyzmu było to, że każdy poświeci minimum cztery godziny tygodniowo dla Polski. I tu należało by postawić pytanie, co autor miał na myśli? Nie ma jasno określonych wskazówek, raczej wszystko wynika z kontekstu całej książki. Trzeba przypominać Polakom ich historię, nauki, jakie z niej płyną, trzeba umieć czerpać z dokonań przodków dumę, powracać do tradycji i samodzielnie mierzyć się z problemami. Tak jak w rodzinie - jeżeli najpierw zatroszczymy się nią, potem o jej najbliższe otoczenie, następnie o okolicę, w której mieszkamy, potem o region - to jest szansa na zbudowanie "ludzkiej wspólnoty".

W "Myślach..." pan Ziemkiewicz dał upust swoim emocjom, frustracjom, żalom. Mam nadzieję, że autorowi ulżyło i takie "wyżycie" się słowem przyniosło mu choć delikatne ukojenie. Bowiem jest to pozycja na pewno bardzo osobista i emocjonalna. "Te dzielące nas emocje nie wzięły się znikąd i nie można ich ot, tak sobie unieważnić. Sam nie czuję chęci, żeby podawać rękę komuś, kogo uważam za skończonego, do cna ogłupionego cymbała (...). Ale jeśli ktoś taki zaproponuje wspólne działanie w jakiejś konkretnej sprawie, w której nasz interes jest identyczny, to postaram się o dzielącym nas kulturowym antagonizmie zapomnieć". [str.294]. Niech te słowa będą przesłaniem. Dla wszystkich.


24 komentarze:

  1. "Sam nie czuję chęci, żeby podawać rękę komuś, kogo uważam za skończonego, do cna ogłupionego cymbała (...). Ale jeśli ktoś taki zaproponuje wspólne działanie w jakiejś konkretnej sprawie, w której nasz interes jest identyczny, to postaram się o dzielącym nas kulturowym antagonizmie zapomnieć"
    No nie wiem. Autora nie znam, więc trudno mi się wypowiadać. Jednakże zacytowane zdanie nie przysporzyło autorowi mojej sympatii. Bo z jednej strony oskarżenia, jacy to Ci Polacy są niedobrzy, a z drugiej- ja ręki nie wyciągnę do kogoś, do kogo nie mam szacunku (ok), ale jeśli zaproponuje mi działanie, w sprawie w której nas interes jest identyczny to .... (czyli co - cel uświęca środki - jeśliś z nami - to możesz być cymbałem, jeśli masz inne zdanie - twoje interesy nie są identyczne - to ani ręki ci nie podam, ani nie będę z tobą współdziałał, bo jesteś moherem, albo moherem nie -jesteś, jesteś lewicowcem, albo jesteś prawicowcem, czyli szukamy tego co łączy, ale tylko, jeśli jesteś po "naszej, jedynie słusznej stronie"). No i też nie rozumiem tego postulatu o poświęceniu czterech godzin tygodniowo Ojczyźnie. :( Ale chyba nie powinnam się wypowiadać "czepiając się" zdania być może wyrwanego z kontekstu. I przepraszam, że się wypowiadam na temat autora, którego nie znam, może powinnam zmilczeć :)
    Pozdrawiam niedzielnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te cztery godziny w tygodniu oznaczają, że trzeba się po prostu zainteresować sprawami Polski, polityką. Dobrze by było gdyby sięgnęli po nią sami zaiteresowani zmianami, czy próbą naprawy, ale właśnie ci - biorąc pod uwagę swoje uprzedzenia - pewnie po książkę nie sięgną.

      Usuń
  2. O! moż być ciekawa,choć w życiu nawet nie słyszałam o tym autorze

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie napisane. Spróbuję poszukać tej książki, by móc powiedzieć na temat Twojej recenzji coś więcej. W tej chwili nie mam należytych "kompetencji". :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Autora znam raczej od publicystyki, ale książka może być ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  6. My w ogóle za mało wiemy o endecji jako takiej. O tym, ile znaczyła dla Polski w okresie międzywojennym i w czasie okupacji. Młodzi Polacy właśnie dlatego byli tacy bohaterscy w czasie II wojny, bo mieli endecką formację. Na endeków się teraz pluje, na Dmowskiego się pluje, a kto zna Dmowskiego? Nikt prawie nie zna, z wyjątkiem paru osób w całym kraju!
    Ja też nie znam, bo ksiażki Dmowskiego nie są ogólnie dostępne.
    Znam natomiast wcześniejsze książki Ziemkiewicza i bardzo je cenię. Do tej też na pewno sięgnę. Dzięki takim ludziom jak Ziemkiewicz odradza się prawdziwa Polska. I, dodam tradycyjnie, niech go tylko Pan Bóg strzeże przed seryjnym samobójcą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to podsumowałaś! :)

      Usuń
    2. Brawo! Dla was obu, dziewczyny:) Ziemkiewicz z każdą publikacją coraz wyżej w moim rankingu. Podpisuję się pod prawie każdym słowem i taką samą diagnozę obecnej sytuacji Polski widzę. A "prawie" dlatego, że w moim kanonie zachowań patriotycznych mieści się też szacunek dla tych, którzy walczyli w powstaniach. Nie jestem wcale pewna, czy bez tych przypomnień, że kraj nasz istnieje mimo niewoli, pamiętano by o nas w 1918 roku. No i bez Dmowskiego, rzecz to dla mnie oczywista. Książkę Ziemkiewicza wciągnęłam na mikołajkową listę:)

      Usuń
    3. Nie zauważyłam plucia na Dmowskiego, ale na Piłsudskiego właśnie, zarówno w kraju, jak i za granicą. Dziś można było przeczytać doniesienie o kolejnym zbezczeszczeniu Mauzoleum Matki i Serca Syna z sercem marszałka Józefa Piłsudskiego na wileńskiej Rossie. Z informacji serwisu kresy.pl wynika, płyta marszałka Piłsudskiego została przykryta plakatem o antypolskiej treści, a obom mauzoleum ustawiono pudło z napisem „Uwaga bomba” oraz „Polacy umrą”.

      Cenię wkład w odzyskanie niepodległości przez Polskę zarówno, Piłsudskiego, jak i Dmowskiego. Powinniśmy pamiętać o wszystkich patriotach walczących o wolność Polski, a potem budujących jej byt w codziennym znoju. Na temat książki Ziemkiewicza się nie wypowiadam, bo jeszcze nie czytałam - zostawię to sobie na okres świąteczny. Jednak daleka jestem od optymizmu, że odradza się prawdziwa Polska...

      Usuń
    4. Ale z tą bombą to nie my!:)))

      Usuń
    5. Nic takiego nie sugerowałam!:) Podałam jedynie fakt:) Smutny zresztą, zwłaszcza że władze polskie nie reagują na tego typu wandalizm.

      Usuń
    6. Dokładnie - nie reagują! Bo ulubionym rządowym powiedzeniem jest teraz: "Polacy nic się nie stało", wszystko jest piękne i nie widać żadnych problemów, z którymi trzeba się mierzyć. A jak już są jakieś problemy, to wszytskiemu winien jest 'kryzys'.

      Usuń
    7. Przyjdą wybory, wymienimy władze. Na bardziej reagujące:)

      Usuń
    8. Zgadza się, bo żadna władza nie jest wieczna.

      Usuń
  7. ja nie znam jeszcze twórczości tego autora, ale myslę, ze warto się z nia zapoznać i jak tylko trafię na tę książke na pewno ją przevzytam

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie do tej książki w ogóle nie ciągnie :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie zainteresowałaś mnie tą pozycją, a przesłanie powinni sobie przyswoić wszyscy politycy!

    OdpowiedzUsuń
  10. Endecja... Czyli afirmacja plemienności, terror tłumu nad jednostką. Katolicyzm wyniesiony na ołtarze.
    Nie, to nie są idee, które niosą spokój, pokój i pojednanie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam nową książkę Ziemkiewicza (w końcu!), przemyślałam, trochę wpadłam w czarną rozpacz, ale się z niej wydobyłam. Napisałam recenzję, a teraz swym zwyczajem przeglądam inne blogi, by zobaczyc, kto i co napisał. I co? Mizernie, oj, mizernie. Niemodna chyba ta książką w blogosferze.
    No i znalazłam! Twój blog! Ucieszyłam się jak głupia, że ktos w końcu napisał, znaczy, Ty. Wchodzę tu sobie i widzę swoje wpisy sprzed jakiegoś czasu, tzn już tu byłam i nawet głos zabrałam.
    Ale nic to! Weszłam raz jeszcze, to i chcę powiedzieć, że książka Ziemkiewicza bardzo mi się podobała, że mnie już nikt "endekiem" jak czarnym ludem straszyć nie będzie i w ogóle trzeba ją promowac gdzie się da! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mizernie, mizernie istotnie - Ziemkiewicz nie jest tu polularny, zauważyłam go tylko u dwóch koleżankek-blogerek, teraz u Ciebie. A Ziemkiewicza bardzo lubię :)

      Usuń
  12. Ta książka jest również w sferze moich oczekiwań. Jak przeczytam, na pewno pojawi się na moim blogu. Póki co pierwszeństwo chyba będzie miało ,,Polactwo", które uważam za bardzo mądrą publikację. A Ziemkiewicza bardzo lubię i czytać będę:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak się zaprzecza "w poglądy"?

    OdpowiedzUsuń
  14. fakt, zaprzeczyć nie można, można je zmienić.

    OdpowiedzUsuń