niedziela, 10 marca 2013

„Ghostman” Roger Hobbs

Wydawnictwo: Rebis
Wydanie: 2013
Format: 135 x 215 mm
Oprawa: broszura szyta ze skrzydełkami
Liczba stron: 344





Wciąż nowe thrillery i powieści sensacyjnie rosną jak grzyby po deszczu. Półki w księgarniach uginają się wręcz od takich tytułów. I prawie na każdej widnieje napis bestseller lub najlepsza powieść według kogoś lub czegoś. Jak w takim gąszczu się przebić, jak napisać powieść, która byłaby zauważalna, a nie stała się zwykłym czytadłem. Trudna to sztuka, bo wymagana czytelnicze rosną, a wymyślenie intrygującej fabuły wcale nie jest takie proste. Roger Hobbs to jeszcze młodzik (rocznik 1988), ale postanowił zmierzyć z takim zadaniem. „Ghostman” jest jego debiutem, jednak udało mu się "wybić" wśród innych tytułów, a prawa do ekranizacji wykupił już Warner Bros.


Tytułowy Ghostman sam porównuje się do Eneasza, tego z "Eneidy" Wergiliusza. Młody Eneasz ucieka z Troi po jej upadku z Grekami. Z garstką swoich ludzi żegluje przez Morze Śródziemne. Przeżywa przygody, zakochuje się, walczy z czarnymi charakterami, doświadcza nadprzyrodzonych zjawisk. Był znudzony codziennym życiem i czuł, że jest stworzony do wielkich rzeczy. Czasami jednak musiał czynić zło, żeby dotrzeć do celu. Podobnie czuje nasz bohater. „Flectere si nequeo superos, Acheronta movebo" – Jeśli nie nakłonię niebios, poruszę piekło. To motto przyświecało w tułaczce Eneaszowi, a Ghostman ową sentencję przyjął jako kierunek w życiu. Jednak, gdy Eneasz urastał do rangi herosa, już Ghostmana nazwać tak nie można, ponieważ w normach współczesnego świata jest po prostu przestępcą.

Ghostman specjalizuje się w napadach na banki, na kasyna, na kantory. I jest najlepszy w swoim fachu, bierze tylko zlecania z najwyższej półki, nie wstaje z łóżka za mniej niż dwieście tysięcy. Ghostman pojawia się jednak dopiero po skończonym skoku, to nie on planuje napad, terroryzuje ludzi i wymachuje pistoletem. Jego zadaniem jest „posprzątać” – tak, aby po napadzie nie było żadnych śladów zarówno dla policji, jak i dla konkurencji. A potem zniknąć, jak duch. Dlatego wszelkie metamorfozy to dla niego pestka. Posiada mnóstwo fałszywych paszportów, różne tożsamości. Przemienia się w różnych mężczyzn, każdy z nich inaczej wygląda i zajmuje się czymś innym. Profesjonalista w  każdym calu, nigdy nie da się złapać policji, ponieważ nie posiada odcisków palców. Jego opuszki są wypalone przez gorącą patelnię.

Fabuła książki przypomina trochę serial „24 godziny” z Kieferem Sutherlandem w roli głównej, kiedy to bohater miał określony czas, aby wykonać zadanie, a czas leciał nieubłaganie. Nasz Ghostman-Jack również jest w podobnej sytuacji. Musi odnaleźć skradzenie pieniądze z nieudanego napadu na kasyno w Atlantic City. Czas ma ogromne znaczenie, gdyż na banknotach umiejscowiony jest ładunek federalny. Tak więc w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu nastąpi eksplozja. A torba z gotówkę kusi nie jednego, ponieważ znajduje się tam 1 200 000 dolarów. Jack na mało czasu, aby je odnaleźć.

Wciągająca fabuła, trzeba to przyznać. Roger Hobbs wszystkie "patenty" na dobry thriller ma opanowane i wypracowane. Świetnie skonstruował intrygę, następnie dba o natężenie akcji, która czasem zwalnia, autor wprowadza tu dygresje. Informacje o tym, jak rozpoznać fałszywe banknoty o do prawdziwych, jakie stosuje się zabezpieczenia, jak się napada, jakie stosuje się sztuczki. Ponadto, co rzuca się w oczy, autor z pewnością jest fanem motoryzacji …podjechał czarny camaro, nowy model. Był piękny: trzymał się drogi jak ślimak i sunął bezszelestnie, jak kot na łowach, a przy tym wypucowano go tak starannie, że można było zjeść kolację wprost z daleka. Szyby były ciemne; z przodu brakował tablicy rejestracyjnej. Patrzyłem, jak krąży przez chwilę po parkingu, by w końcu zatrzymać się tuż przede mną”. [str.113] Tak może napisać ktoś, kto kocha samochody równie mocno, jak kobiety.

Biorąc więc pod uwagę wszystkie cechy gatunku, takiego jak thriller – „Ghostman” plasuje się naprawdę dobrze. Fani takich powieści z pewnością nie będą zawiedzeni. Dla mnie, to taki przerywnik miedzy innymi pozycjami, ale i tak bardzo przyjemnie mi się to czytało. Polecam!


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.


9 komentarzy:

  1. Z pewnością zapowiada się kolejny filmowy hit :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i bardzo mi się podobało, książka bardzo filmowa, także ekranizacja powinna świetnie wypaść:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się ciekawie, będę się za nią rozglądała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi intrygująco, ale chyba jednak podziękuję :/

    OdpowiedzUsuń
  5. W wolnej chwili z chęcią sięgnę po tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z chęcią przeczytam, takie książki chyba nigdy mi się nie znudzą :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Takie ,,przerywniki między innymi pozycjami" też są potrzebne. Trzeba przyznać, że autor potrafi przyciągnąć uwagę czytelników już samym tytułem. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Intrygujące to porównanie do Eneasza. Sama fabuła zapowiada się na tyle ciekawie i dynamicznie, że bardzo chciałabym wygrać tę książkę w konkursie Zbrodni w Bibliotece;)

    OdpowiedzUsuń