poniedziałek, 24 czerwca 2013

„Dlaczego nie jestem muzułmaninem” Ibn Warraq

Wydawnictwo: Europa Przyszłość
tłumaczenie: Karolina M.Wielgat, Gwidon Kuśmierek
tytuł oryginału: Why I Am Not a Muslim
data wydania: 16 kwietnia 2013
oprawa: miękka
liczba stron: 506


Niewiele książek o tematyce religijnej można określić mianem odważnych”. Praca, którą mam przyjemność przedstawić, w pełni zasługuje na takie określenie. Jest odważna, ponieważ autor włożył w nią (zgodnie z pochodzeniem tego słowa) wiele serca*; jest odważna, gdyż stanowi akt intelektualnej szczerości i odwagi, jest bardziej przejawem wiary niż jej braku. [str.9] To słowa z przedmowy, które od razu sugerują, że będziemy mieć do czynienia z wyjątkową pozycją. 

Ibn Warraq urodził się w rodzinie muzułmańskiej i wychował w kraju, który obecnie określa się mianem republiki islamskiej. Jego bliscy uważają się za muzułmanów: jedni są bardziej ortodoksyjni, inni mniej. Najwcześniejsze wspomnienie z dzieciństwa autora dotyczy obrzezania i pierwszych dni spędzonych w szkole koranicznej. Zanim nauczył się czytać i pisać w języku ojczystym, nauczono go czytać Koran po arabsku, chociaż wtedy nie rozumiał ani słowa z tego, co czyta. Nie był jednak odosobnionym przypadkiem, takie wspomnienia ma tysiące dzieci muzułmańskich. Kiedy tylko zaczął samodzielnie myśleć, odrzucił narzucone mu wcześniej dogmaty religijne. Ogromny wpływ na światopogląd Ibn Warraq miała sprawa Rushdiego. O książce Rushdiego pisałam tutaj.


Ibn Warraq w bardzo rzeczowy sposób ukazuje współczesne dylematy muzułmańskiego świata. Krytykuje islam w całej rozciągłości - mam prawo bluźnić, popełniać błędy, ironizować i drwić. [str.39] Dla przeciętnego, niewykształconego w filozofii muzułmanina Koran pozostaje nieomylnym, bezpośrednim słowem Boga zesłanym Mahometowi za pośrednictwem "ducha" lub Gabriela w doskonałym, czystym języku arabskim. Wszystko w nim jest odwieczne i niestworzone. Oryginalny tekst znajduje się w niebie. Anioł podyktował objawienie Prorokowi, który powtórzył je po nim, a następnie objawił światu. Współcześni muzułmanie twierdzą również, że te objawienia zostały zachowane dokładnie w tej samej formie, w jakiej zostały objawione Mahometowi, bez jakichkolwiek zmian, dodatków i skreśleń. Koranu używa się jako amuletu czy talizmanu przy narodzinach, śmierci czy zawieraniu małżeństwa. Podzielony jest na rozdziały (sury) oraz wersety. 80000 słów, 6200 wersetów oraz 114 sur. Każda sura, oprócz 1 i 9, zaczyna się od słów „W imię Boga miłosiernego i litościwego”.


Właśnie ta fraza sprawiła, że Mahometowi udało się rozwinąć jeden z najgorszych systemów prawnych z nauk Koranu, koncepcję Świętej Wojny z pomocą idei nagrody w raju dla świętych wojowników, którzy zginęli w walce za islam. Cały więc system etyczny opiera się wyłącznie na strachu. Mahomet używa gniewu bożego jako broni, którą zastrasza swych przeciwników i zmusza wyznawców do pobożnych uczynków i całkowitego posłuszeństwa wobec siebie. W tym akcie oskarżenia potępia przede wszystkim szariat, czyli prawo islamskie, które wdziera się wszędzie i reguluje wszystko - od podatków pielgrzymów, poprzez umowy rolnicze, wyżywienie i zakwaterowanie niewolników, zaproszenia na ślub, używanie wykałaczek, załatwienie potrzeb fizjologicznych, do zakazu noszenia złotych i srebrnych pierścieni przez mężczyzn czy nakazu odpowiedniego traktowania zwierząt. Oprócz tego drastycznie przestrzega kar, które orzeka Koran. Amputacje, ukrzyżowanie, zamurowanie kobiet żywcem, chłosta oraz brutalna atmosfera dżihadu - w tak światłym XXI wieku są aktualne, ponieważ Koran to Słowo Boże - prawdziwe i obowiązujące zawsze. Autor odkreśla i wypisuje te wszystkie okropności w akcie sprzeciwu wobec sentymentalnych nonsensów o 'pełnym duchowości Wschodzie', który, jak niestanienie nam się wmawia, przewyższa dekadencki i ateistyczny Zachód. [str.220]

Ponadto ujawnia błędy i nieścisłości, mijanie się z prawdą historyczną. Pojawiają się brakujące wersety i wersety dodane. Nieścisłości pojawiają się przede wszystkim w identyfikacji postaci -Maria, matka Jezusa - pomylona jest z Marią, siostrą Mojżesza i Arona. Pojawia się nawet opowieść o Aleksandrze Wielkim - jednak jest beznadziejnie pogmatwana pod względem historycznym. Konkluzja autora jest taka, że islam nigdy nie zbuduje demokracji i nie będzie przestrzegał praw człowieka, jeśli będzie upierał się przy zachowaniu szariatu i jeśli nie będzie w nim rozdziału między Kościołem a państwem.


Zajęło mi trochę przeczytanie tej książki. Nie jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna. Nie należy się również z nią spieszyć. Całość napisana jest rzetelnie, jednak w bardzo przejrzystym językiem. Bardzo dobrze udokumentowana, pojawia się mnóstwo przypisów, fragmentów innych książek i artykułów. Wszystko to sprawia, że mamy przed sobą fachową i błyskotliwą pozycję, akt oskarżenia wobec jednej z wielkich religii świata. POLECAM, odważnym.

*angielskie "courage"- odwaga - ma źródłosłów we francuskim "coeur" - serce

Książkę do recenzji dostałam od serwisu Czytanie nie szkodzi.

10 komentarzy:

  1. Też mi się bardzo spodobała. Dużo dzięki niej się dowiedziałam. Jest zapewne wiele rzeczy których nie wiem, ale dzięki tej książce, nie bardzo można zarzucić ślepą nietolerancję oraz strach wynikający z niewiedzy

    OdpowiedzUsuń
  2. A skąd u Ciebie zainteresowanie tą materią?:) To już drugi wpis na ten temat, ale to prawda jest to bardzo interesująca kwestia. Jednak inna sprawą są stereotypy o przeciętnym muzułmaninie, jakie ma człowieka zachodu , a to jaki on jest w życiu codziennym. Sam mieszkałem dość długi okres z Arabami na Saharze, a tak mnie polubili ,że musiałem się łomem wręcz od nich wyrwać, bo uznali mnie za swojego. Wtedy zmienia się nieco perspektywa spojrzenia na całą sprawę. Przeciętny muzułmanin to człowiek głęboko religijny dostrzegający sacrum we wszystkim co go otacza, to osoba, która nie zostawi w potrzebie potrzebującego. Pewnego razu podtrułem się i leżałem w namiocie Nomadów dwie doby bez zmysłów, a ci gotowali mi ryż i odcedzali bym zjadł choć dwie łyżki ,jak dobra mama, żebym tylko wydobrzał. Ja mam takie doświadczenia z życia codziennego z ludźmi tego wyznania. Telewizja i tego typu książki by się sprzedawały, by miały tzw. klikalność, piszą o tym odsetku skrajnych fundamentalistów , którzy nie są dobrą próbą by oceniać tych ludzi jako ogół. Ja po dwóch miesiącach życia z muzułamanami, mam pozawierane przyjaźnie, które przetrwały już tyle lat. Nie wiem, ale zawsze odczuwam dysonans poznawczy mojego bezpośredniego doświadczenia z tego typu literaturą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja drugi wpis, po prostu czasami czytam systemowo :) w jednym wątku. Ale nie wydaje mi się, żeby powstanie takich książek miało na celu jedynie wysoką sprzedawalność. Sama sprawa Rushdiego tylko potwierdza to, że muzułmanie chcą ukryć pewne sprawy przed światem. I nie wydaje mi się, żeby tych skrajnych fundamentalistów był zaledwie odsetek, z resztą autor wcale nie pisze tu o skrajnych, tylko o takich "przeciętnych". I można go uznać za obeznanego w temacie, ponieważ sam się w takiej kulturze wychował.
      Jednak Twoja przygoda z muzułmaninem świadczy, że nie można wrzucić wszystkich do jednego worka. Są – jak się okazuje przyjaźnie nastawieni, pomocni , więc to z pewnością pocieszające. Przy tego typu pozycjach trzeba mieć jednak dystans od tego i nie wierzyć święcie wszystko, co w nich napisane.

      Usuń
  3. Mam w planach, na porę kiedy będę mogła poświęcić tej książce odpowiednio dużo czasu

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że nie chodzi tu o skrajnych fundamentalistów - to raczej ci "zwykli" muzułmanie są tacy, jak opisuje ich Ibn Warraq. Świadectwo człowieka wychowanego w kulturze islamu jest dla mnie szczególne cenne, tak więc książkę wciągam na listę lektur do przeczytania.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również cenię takie świadectwo, wyciągam wnioski, jednak z dystansem podchodzę do wszystkich informacji tam zawartych.

      Usuń
  5. Bardzo ciekawe i nowatorskie spojrzenie na islam oczami człowieka wychowanego w tym dogmacie, ale odważnie mówiącego NIE dla naciąganej, sztucznej idei. Chętnie przeczytam :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W wakacje raczej odpuszczam sobie takie ciężkie lektury.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam wrażenie, że na Twój blog można wchodzić po gotową listę świetnych książek, które trzeba koniecznie przeczytać. Uwielbiam literaturę faktu, publicystykę a to mi właśnie na to wygląda.Będę się za tym tytułem na pewno rozglądać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna recenzja. Książka wydaje się niezwykle intrygująca, acz trudna
    w odbiorze.

    OdpowiedzUsuń