piątek, 19 lipca 2013

„Apokalipsa według Pana Jana” Robert J. Szmidt

wydawnictwo: Rebis
data wydania: 19 marca 2013
oprawa: miękka ze skrzydełkami
liczba stron: 344





Poziom wody w oceanach podniósł się zaledwie o kilkanaście centymetrów, ale to wystarczyło, aby morza wdarły się miejscami w głąb lądu na setki kilometrów. Nie ma już państw nadbałtyckich. Płock, Poznań, Gorzów wytyczają nową linię brzegową. Podobnie jak Berlin, Dortmund i Kolonia. Holandia i Belgia zniknęły. Z Paryża pozostał jedynie wierzchołek wieży Eiffla. Woda wdarła się też do stóp Pirenejów, że Hiszpania stała się wyspą. Tak wygląda nowa mapa Europy. Nie jest to bynajmniej jakaś tam wizja, tylko krajobraz po bitwie.


A wszystko zaczęło się od zamieszania na Dalekim Wschodzie. Otrzymał pan kartę mobilizacyjną, proszę natychmiast zgłosić się w macierzystej jednostce. (...) Za kilka minut pod pana dom podjedzie nieoznakowany samochód. Proszę zabrać ze sobą zestaw mobilizacyjny i czekać przed bramą. [str.6] Taka wiadomość o wpół do drugiej w nocy wróży tylko jedno – zagrożenie i to zagrożenie wojną. W kilku miejscach na świecie zaczęły się działania wojenne, zakrojone na szeroką skalę przygotowania do ataku nuklearnego. Niektórzy ludzie w rządzie Rzeczpospolitej od dawna czekali na taką chwilę, aby móc przyłączyć zagarnięte Kresy do macierzy. Dlatego wszystkie agencje prasowe zostały poinformowane o naruszeniu granicy polskiej przez zmotoryzowane oddziały ukraińskie. Taka prowokacja i chwyt propagandowy. Wprawdzie wywiad informuje, że Ukraińcy mogą dysponować arsenałem nuklearnym, ale kto by tam słuchał wywiadu. I przecież trzeba również brać pod uwagę, że Wielki Brat mógłby wspomóc swoją dawną republikę. Ale jeśli ambicje niektórzych przywódców są takie, aby Polska sięgała od morza do morza, to mamy wielkie BUM.

Po ataku nuklearnym, który był o wiele silniejszy niż przewidywano, i po licznych trzęsieniach ziemi, mamy właśnie oto taką mapę Europy. Doatkowo zgliszcza, ruiny, uaktywnione wulkany i ludzi z chorobą popromienną oraz nielicznych, którzy przypadkiem i nie-przypadkiem znaleźli się w bunkrach. Ci pierwsi, do końca jeszcze są nieświadomi jak wygląda świat, i ci drudzy, którzy poczuli już zapach i smak władzy. Nie omieszkają oni przywracać nowy ład, oczywiście na sowich warunkach. A wśród nich Burmistrz nowego świata, czyli tytułowy Pan Jan.

To moje pierwsze spotkanie zarówno z autorem jak i z prozą postapokaliptyczną. I muszę przyznać, że chyba złapałam bakcyla. Akcja pędzi tu do przodu, przykuwa uwagę czytelnika oraz co jest dość rzadkie - ujawnia się poczucie humoru autora. Bardzo lubię takie połączenie. Świetna lektura nie tylko dla fanów fantastyki, ale i dla miłośników prozy militarnej. Ja jestem pod wrażeniem do tego stopnia, że przeczytałbym coś jeszcze w podobnej tematyce. Coś takiego poarmagedonowskiego…

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję. 

9 komentarzy:

  1. Muszę po powrocie nadrobić czytanie, żeby mi dobre książki nie uciekły. Ta wydaje się być ciekawa. Wcale latem nie potrzebuję literatury łatwej i przyjemnej. Zaciekawiłaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) cieszę się, że udało mi się Ciebie zaciekawić. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  2. Moim zdaniem Fabryka Słów zrobiła do tej książki dużo lepszą okładkę. :) Na pewno przeczytam tę książkę, bo mam ją na półce.
    Szkoda, że Twoja opinia zajęła tylko jeden akapit, chętnie przeczytałabym więcej. :)

    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka i we mnie wzbudziła zainteresowanie postapokaliptycznymi wizjami. Głównie oglądam filmy i gram w gry o takiej tematyce, książek niestety nie znam zbyt wielu. Więc liczę, że ktoś pokusi się o polecenie kilku podobnych tytułów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chociaż proza postapokaliptyczna wywołuje we mnie pewien dyskomfort, czasem lubię po nią sięgnąć. Ta książka zapowiada się ciekawie i zachęcająco, poza tym jeszcze chyba nie natrafiłam na wizję po końcu świata w rodzimych klimatach:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, w rodzimych klimatach, no i dla mnie regionalnie klimatycznie, bo Wrocław i okolice :)

      Usuń
  5. Mimo że nie jestem fankom takiej literatury, zaciekawiłaś mnie. Przyjrzę się jej i może sama przeczytam ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka ma swój klimat, dlatego zanotowałam jej tytuł do przeczytania:) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń