środa, 19 lutego 2014

„Kull. Banita z Atlantydy” Robert Ervin Howard

Wydawnictwo: Rebis 
data wydania: 11.02.2014 
tłumaczenie: Tomasz Nowak  
tytuł oryginału: Kull. Exile of Atlantis 
liczba stron: 416





Robert Howard rozpoczął trzynaście i ukończył dziesięć opowiadań, w których bohaterem jest Kull. Wszystkie powstały pomiędzy rokiem 1926 a 1930, jednakże tylko trzy ukazały się za życia autora. Kull przerwał w głowie do Howarda aż do roku 1932, wtedy ten bohater ustąpił miejsca, a raczej przemienił się w Cimmeryjczyka-Conana. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że nie byłoby Conana, gdyby nie Kull, gdyż właśnie na tej postaci Howard szlifował swój warsztat. Dopracowywał, poprawiał, aż w końcu stracił kontrolę nad tym bohaterem, dlatego opowiadania są pod względem warsztatowym bardzo nierówne.

Kull i Conan niewiele mają jednak ze sobą wspólnego, z wyjątkiem okazałej budowy ciała. Nawet oczy posiadają inne, Kull - ma szare, a Conan - przenikliwie niebieskie. Podobne jest tu jedynie tło obu serii: barbarzyńscy bohaterowie, ewoluujący w królestwach bądź imperiach rodem z jakieś mitologicznej przeszłości, mierzą się z podupadającą cywilizacją. Kull, barbarzyńca wśród myślicieli i myśliciel wśród barbarzyńców [str. 21], przybywa z Zachodu, zza morza, z nowszego świata, z kontynentu-wyspy. Kull z Atlantydy nie był człowiekiem zwyczajnym. Szkolonym od niemowlęctwa w twardej i krwawej szkole, o stalowych mięśniach i nieustraszonym umyśle złączonych razem przez koordynację, czyniącą zeń superwojownika, sam dodał do tego odwagę, która nigdy nie zachwiała w nim tygrysiego gniewu popychającego go niekiedy da nadludzkich czynów. [str.152] Banita, pirat, w końcu król Valusii. 

I to właśnie te teksty dały początek nowemu podgatunkowi literatury, nazwanego później przez znawców "fantasty bohaterską", "fantasty epicką" czy "magią i mieczem". I choć wymieszanie elementów historycznych (albo pseudohistotycznych) z fantasty nie było niczym nowym, tak pozbycie się znamion rycerskości i kwiecistego języka unowocześniło formę gatunku. W 1932 roku Howard w eseju "Epoka hyboryjska" wyjaśnia w jaki sposób pewien okres rodzaju ludzkiego uległ zapomnieniu. Zniszczenie świata Kulla, Atlantydy, stało się prehistorią, która utorowała drogę utworom o Conanie, a Atlantydzi stali się Cimmeryjczykami wskutek wielkiego Kataklizmu. W twórczości Howarda dostrzec również można nawiązania do dramatów Szekspira, niektóre sceny Howard budował wzorując się lub paradując sceny z "Makbeta" czy "Juliusza Cezara".

W tekstach o Kull można prześledzić proces twórczy Howarda. I pomimo, że dokonywał tu wielu zmian, pisał kilka wersji jednego opowiadania, styl jego jest nie do podrobienia. Czuć wigor, szybkość, żywotność. Szalone tempo przygód, opisy, każde cięcie miecza wycina sobie drogę do serca czytelników. Dla fascynatów Conana oraz dla fanów fantasty do istna gratka dla ducha, bowiem w niniejszej pozycji zachowane zostały zasady redakcji oparte na wydaniu oryginalnym, czyli teksty w takiej postaci, w jakiej wyszły spod ręki autora. To świetne uzupełnienie trzytomowej serii o Conanie, wydanej też przez Rebis. Osobna sprawa to ilustracje do książki stworzone przez Justina Sweeta, które w niesamowity i uzupełniają treść.

Polecam, poczytajcie: o Kullu o zimnych oczach, ale o gorącym sercu; o Kullu, który, otwiera puszki Pandory jak prezenty urodzinowe; o Kull, który filozofuje szerokim mieczem i ustanawia prawo wojennym toporem; o Kullu, który nawiedza nas w duchu, ponieważ sam jest tak nawiedzany; o Kullu, który nie jest zwykłym przystankiem na drodze Conana, ale sam w sobie niezapomnianym celem podróży. 


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz