wtorek, 23 grudnia 2014

„Bajki dla małych i dużych” Waldemar Łysiak


Wydawnictwo: Nobilis
data wydania: 19.11.2014r.
format: 165 x 235mm
okładka: twarda
ilość stron: 168



Tego bym się nie spodziewała. Łysiak dla dzieci. „Książkę tę poświęcam wszystkim moim wnukom (...) oraz wszystkim grzecznym dzieciom bawiącym się między Tatrami a Bałtykiem”. [s.6] Jednakowoż po przeczytaniu mam pewne wątpliwości czy istotnie jest to książka „dla małych”. Piękne wydana – co zresztą jest standardem w Wydawnictwie Noblis – z wieloma ilustracjami, zdjęciami, rysunkami dzieci. I z dużą czcionką.

Nie czyni to wcale pozycji przeznaczonej dla dzieci. Jednak po większym zastanowieniu stwierdzam, że dwie opowiastki, które przedstawia Pan Łysiak „Trzy kruki, trzy sowy, i kłopot gotowy”, i „O kotku Ambitku, któremu ciągle było mało” zdecydowanie można polecić młodszemu czytelnikowi. Oczywiście największą frajdę będą tu mieli fani twórczości Pana Waldemara oraz czytelnicy nieco starsi. Bowiem w tych dwóch opowiastkach pełno jest aluzji i dygresji do innych utworów, nie tylko literackich, ale i filmów, również do filozofii i wydarzeń historycznych. 

W pierwszej bajce poznajemy trzy młode wilczki Leszka, Czeszka i Ruszka (że niby przypadkowe imiona), które postanawiają przemienić się w kruki, aby potem ożenić się z sowami. Ot, fabuła w skrócie. Oczywiste cele przyświecają im różne i po drodze przeżywają fascynujące przygody oraz spotykają rozmaitych bohaterów. I jak na Łysiaka przystało, nawet w opowiastce dla dzieci, potrafi przemycić inne treści. Mnóstwo tu odwołań do literatury, np. bajki Ignacego Krasickiego „Lis i kruk”, ale pojawiają się jeszcze takie postacie jak: Pasibrzuch, Dziadek Mróz, Królowa Mrozu czy wiedźmy-czarownice. Dostaje się przy okazji politykom, lekarzom i kobietom oczywiście. Oto co mówi jeden z bohaterów, konkretnie pan ślimak, na temat zalet małżeństwa:
„Słowem same przyjemności, panowie krukowie, pod warunkiem, że w bliskiej okolicy nie ma atrakcyjnych sąsiadów, bo wtedy wiotczeją więzy ślubne i ze wszystkich więzów zostaje tylko łańcuch pokarmowy, przy czym wy nie pełnicie w nim już roli konsumenta, a głowa puchnie i puchnie od trosk”. [s.33]

Druga bajka opowiada o pewnym kotku-psotku o imieniu Ambitek. Też nie trudno domyślić się dlaczego takie imię, ciągle pragnął więcej. Zaczęło się od koloru sierści a skończyło lotem na Księżyc. Pełno tu aluzji do literatury „Kot w butach”, „Pan Twardowski”, „Siedmiomilowe buty”, ale i do historii również. Pojawia się  dygresja do ukochanej postaci historycznej Pana Łysiaka, czyli do Napoleona Bonaparte, jak i wyjaśnienie dlaczego to w pewnej bitwie miedzy Anglikami i Francuzami grupa kotów odegrała znaczącą rolę. Tu też dostaje się politykom, którzy „obszczekują jedni drugich”, sportowcom, „którzy ciągle chcą biegać szybciej, rzucać dalej” oraz dziewczętom, które „ciągle szukają atrakcyjniejszych chłopców”. 

Wszystko ma to oczywiście logiczną i spójną całość. Trzeba posiadać niebywały talent pisarski, aby w sposób klarowny, zabawny i pouczający przekazać pewne prawdy o życiu dzieciom. Trzeba mieć ogromną wiedzę interdyscyplinarną, aby w tak swobodny sposób łączyć motywy literackie, filmowe z faktami historycznymi. Ubawiłam się czytające te opowiastki, a z drugiej strony dalej nie mogę wyjść z podziwu kunsztu pióra Pana Łysiaka. Czapki z głów!



2 komentarze:

  1. Miałam książkę "na oku", ale nie kupiłam z jednego powodu:(
    Zatem wielu równie dobrych książek w przyszłym roku, a na dziś tradycyjnych, błogosławionych Świąt i wesołego kolędowania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie przeczytam, lubię książki dla dzieci :) Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń