niedziela, 17 maja 2015

„Umarli mają głos” Marek Krajewski, Jerzy Kawecki

Wydawnictwo: Znak
wydanie: 14 maja 2015r.
oprawa: miękka
liczba stron: 304





Marek Krajewski i Jerzy Kawecki. Pisarz i medyk sądowy. Niniejsza książka to owoc spotkań obu panów. Efekt kilkuletniej współpracy, wielogodzinnych rozmów i konsultacji. Podczas tych regularnych spotkań pan Kawecki opowiadał o zbrodniach i o swojej pracy. Przynosił akta zdjęcia, notatki. Cierpliwie i dokładnie relacjonował. Dostarczał tworzywa gotowego do literackiej obróbki. Pan Krajewski opisywał poznane historie w zmienionych (czasowo, przestrzenie i fabularnie) okolicznościach. Wszystko po to, aby nie naruszyć dóbr osobistych ludzi, którzy w bohaterach reportażu mogli rozpoznać siebie, swoich bliskich czy znajomych. Następnie doktor Kawecki uzupełniał i korygował, a pisarz Krajewski czytał ostateczne wersje. W ten sposób powstał niezwykły dokument? reportaż? kryminał?

Hic locus est ubi mors gaudet succurrere vitae - w tym  miejscu zmarli ratują się, bo uczą żywych. To łacińskie powiedzenie często jest wypisywane nad drzwiami, za którymi odbywają się sekcje zwłok. Nie jest też obce doktorowi Kaweckiemu. Rozumie on bowiem mowę umarłych, a „opowiadane” przez nich historie są nie tylko fascynujące, ale i pouczające. Zadaniem medyka sądowego jest „wysłuchać” mowy zmarłych i opowiedzieć to, co się wydarzyło, by rodzina mogła przeżyć żałobę, by dowiedziała się prawdy. 

Poznajemy 12 tragicznych zdarzeń, między innymi zabójstwo, gwałt, samobójstwo. Opisane są tu też szczegółowo obrażenia zwłok będące ich skutkiem, a następie sposób postępowanie doktora Kaweckiego, poszczególne etapy jego pracy przy stole sekcyjnym, dochodzenie do prawdy. Ta prawie jak oglądanie dobrego serialu kryminalnego. Tylko z tą różnicą, że opisane historie wydarzyły się naprawdę. I to jest najbardziej przerażające. Oglądając jakieś amerykańskie kryminały mamy tę świadomość, że to nas nie dotyczy, że wydarzyło się gdzieś daleko i na potrzeby komercyjne wyobraźnia twórców takich seriali może przekraczać wszelkie granice brutalności. Czytając te historie takiej świadomości nie mamy. Bowiem wszystko to się zdarzyło. Zginął człowiek, miał obrażenia na ciele pozostawione przez sprawcę, a miejsce tych zbrodni jest tuż tuż. Zdaję sobie sprawę, że pan Krajewski pozmieniał przestrzenne okoliczności, ale czytając o zabójstwach koło Jeleniej Góry, krew mroziła mi się w żyłach.

Trudno mi ją zatem ocenić, trudno ją nawet sklasyfikować. Nie jest to typowy kryminał, nie jest to typowy reportaż, raczej są to reportaże kryminalne. Ocenić ją jeszcze trudniej. Z pewnością pomysł na książkę bardzo trafiony. Bardzo lubię ludzi, którzy potrafią dzielić się swoją pasją, czy pracą. A do nich na pewno należą dwaj panowie K.  

Książka pozostanie mi na długo w pamięci. Mój mózg zarejestrował wszystkie wstrząsające zbrodnie. Krwawe historie współczesnej Polski, opowiedziane w sposób bardzo naturalistyczny, dosadny, ze szczegółami i z pisarskim polotem. Polecam 10/10.  


Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu  Znak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz