poniedziałek, 13 lipca 2015

„Smok Jego Królewskiej Mości” Naomi Novik

Wydawnictwo: Rebis
wydanie: kwiecień 2015
tytuł oryginalny: Temeraire: His Majesty's Dragon
tłumacz: Paweł Kruk
oprawa: broszurowa klejona 
liczba stron: 352






Według licznych mitów i legend smoki obdarzone były dużą inteligencją, potrafiły posługiwać się magią, znały ludzką mowę, a także ziały ogniem. Poza tym posiadały lub strzegły rozmaitych skarbów. Te fikcyjne stworzenia to bardzo częsty motyw w literaturze i filmie, uosabiały dobro lub zło, a w show-biznesie zrobiły wielką komercyjną karierę. Począwszy od naszego smoka wawelskiego, przez Fafnera (smoka z mitologii germańskiej), po smoka chińskiego czy japońskiego. 

Ten stereotypowy wizerunek smoka przełamuje Novik. „Pod wieloma względami wydawał się bardzo dojrzalszy od samego momentu wyklucia, a od tamtej pory chłonął wiedzę o świecie z wielkim entuzjazmem i w zdumiewającym tempie”. [s.101] Mowa tu o Temeraire, bo tak nazywa się smok - bohater tej opowieści. Smok, który uwielbia jak mu się czyta książki i dyskutuje się z nim o sytuacji politycznej w Europie.  Ale po kolei. Akcja toczy się podczas wojen napoleońskich. W okolicach Madery brytyjski okręt, z kapitanem Larence na czele, przejmuje francuski transportowiec z wyjątkowo cennym ładunkiem – smoczym jajem. Nie jet to jakieś nadzwyczajne odkrycie, ponieważ wtedy smoki brały udział w wielu bitwach, a ich obecność nie budziła zdziwienia. Przynajmniej w wersji opowiedzianej przez Naomi Novik.

Zatem smok wykluwa się na pokładzie angielskiego okrętu, a jego opiekunem zostaje sam kapitan. Laurence uznaje to na początku za bardzo pechową złośliwość losu, ale jak na angielskiego dżentelmena przystało, przekazuje swoje insygnia i godzi się z losem awiatora. Wiąże się to z jego degradacją, upadkiem pozycji społecznej, hańbą dla jego rodziców i zerwaniem zaręczyn. Jednakże szybko Laurence i Temeraire stają się nierozłączną parą. Awiator traktował smoka nie jako stworzenie, za które był tylko odpowiedzialny, ale bardziej jako najbliższego towarzysza, przyjaciela, na którym mógł polegać. I dzięki temu mogli stawiać czoło każdemu wyzwaniu. Bowiem Laurence wstępuje do Korpusu Powietrznego, brytyjskiej jednostki smoków i przechodzi intensywne szkolenie bojowe. Smoki mają być wykorzystane od walki powietrznej z Napoleonem.

Całość czyta się szybko i przyjemnie. Duża zasługa w tym dobrego i wyważonego humoru oraz dowcipnych dialogów. Temeraire nie da się nie lubić, jest wręcz uroczy, a Laurence, jako człowiek zasad i honoru, uczy smoka pozytywnych wartości i popróbuje „wychować” smoka typowego angielskiego dżentelmena. Choć taka postawa wydaje się odrobinę sztuczna i naciągana, to jednak ze świecą szukać takiego połączenia i takich relacji. Podobała mi się również alternatywna historia wprowadzenia smoków do wojen napoleońskich. Swoją drogą to ciekawe… Gdyby faktycznie smoki „trochę” pomagały w bitwach, to podział świat i wpływów wyglądałby pewnie zupełnie inaczej. 

  Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz