sobota, 14 maja 2016

„Podróż do Transylwanii” Czingiz Abdułłajew

Wydawnictwo: Rebis
wydanie: 04.052016r.
przekład: Iwona Tsanev
tytuł oryginału: Pojezdka w Transylwaniu
oprawa: broszura klejona ze skrzydełkami
liczba stron: 264




Transylwania kojarzy się legendarną postacią okrutnego hrabiego Drakuli. Choć niektórzy twierdzą, że istniał naprawdę. Rumuni szerzą jego kult, doszukując się niezwykłych cech. Wierzą, że był bojownikiem o niepodległość i walczył z Turakami. Jednak, jak głoszą legendy, Drakula był krwiożerczym władcą Włoszczyzny i żył w piętnastym wieku. Potwierdzają to jego przydomki Wład Draculea, Wład Palownik. Pochodzenie przydomka Palownik nie budzi większych wątpliwości – hrabia nabijał swych wrogów na pal. Lubił jeszcze swoje ofiary żywcem obdzierać ze skóry. Jednak taki rodzaj kary były wtedy bardzo powszechny, szczególnie w Imperium Osmańskim. To właśnie Wład Palownik stał się dla Briana Stokera inspiracją do stworzenia postaci Drakuli, a jego losy zostały skwapliwie wykorzystane przez Rumunów, aby wabić turystów do miejsc związanych z pierwowzorem słynnego wampira. Co się znakomicie udało. Hrabia zrobił hollywoodzką karierę. Filmy, książki, komiksy, koszulki o krwiopijnym upiorze nadal świetnie się sprzedają. 

Azerbejdżański pisarz Czingiz Abdułłajew też przeniósł akcję swojej powieści do Transylwanii. Abdułłajew napisał ponad 190 powieści, wiele opowiadań i artykułów oraz 60 scenariuszy. Jego książki, przetłumaczone na 30 języków i wydane m.in. w USA, Chinach, Izraelu i Albanii. „Podróż do Transylwanii” należy do składającego się z ponad 100 powieści cyklu o przygodach superagenta Drongo.

Drongo pojawia się od razu na początku powieści. Jest on ekspertem specjalnego komitetu ONZ  do spraw przestępczości i doradcą Interpolu. Przybywa on do Rumunii, gdzie zaproszono też wielu wybitnych ekspertów z dziedziny prawa międzynarodowego i bezpieczeństwa, zajmujących się problemami przestępczości. Organizatorzy zamierzali przekonać wszystkich, że zarówno Rumunia, jak i Bułgaria są gotowe stać się pełnoprawnymi członkami zjednoczonej Europy i wejść do układu z Schengen. Wśród ekspertów są między innymi: komisarz Desire Brule - francuski policjant i jednocześnie znajomy Drongo; Ilona Romanescu-Brescanu - dawna siatkarka i żona byłego już ambasadora Rumunii w Rosji; Lesia Stefanescu i George Teodorescu - pracownicy Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rumunii oraz koordynatorzy odbywającej się konferencji; Eugenia Lungl – ekstremistka, walcząca o prawa mniejszości oraz dość ekstrawagancki profesor z Włoch – Trombetti. Pojawiają się też goście zza Oceanu: Peter Gordon - Profesor Uniwersytetu w Chicago oraz pan Wisler - Profesor Uniwersytetu Georgetown w Waszyngtonie, a także Sidi Kakub al-Mutni - analityk, uważany za jasnowidza, mający na swoim koncie mnóstwo przeprowadzonych śledztw. Mieszanka zatem dość różnorodna. W programie konferencji, oprócz narad i wykładów, zaplanowane były również krótkie wycieczki. Właśnie po to, aby pokazać, że cała Rumunia jest przyjazna i tolerancyjna. Niestety nie wszystko poszło zgodnie ze scenariuszem, ponieważ dwójka zaproszonych gości zostaje zamordowana. Okazuje się, że nie wszystkim zależy na tym, aby ukazać Rumunię jako państwo gotowe do zjednoczenia z Europą. Natomiast podejrzanymi o dokonanie zabójstw stają się wszyscy uczestnicy konferencji.  

Tyle o fabule, gdyż nie ma potrzeby zdradzania tu toku śledztwa ani tym bardziej rozwiązania zagadki. To moje pierwsze spotkanie z azerbejdżańskim autorem i mam mieszane uczucia. Najpierw może o plusach. Ciekawy pomysł miał pan Abdułłajew, aby umiejscowić akcję w Transylwanii. Poznajemy klimat tych okolic, historie, problemy społeczne, a gdzieś nad tym wszystkim unosi się duch Drakuli. Fragmenty dotyczące okrutnego hrabiego to najlepsza część książki. Niestety dużo do życzenia pozostawia kreacja postaci, jak i konstrukcja całej fabuły. Po pierwsze sam Drongo, ekspert do spraw przestępczości, nie jest zbyt wyrazisty. Wprawdzie można przypisać mu jakieś cechy, ale wydaje się raczej pospolity i mdły. Ekspert szybko rozwiązuje zagadkę, a robi to w dość stereotypowy sposób. Zbiera wszystkich w sali konferencyjnej i tam, najpierw wygłasza swój wykład na temat motywów zbrodni, a potem wskazuje przestępcę. Wszyscy są oczywiście zdumieni, a szczególnie rumuńscy policjanci. Takie motywy pojawiały się już w wielu innych kryminałach, zatem to jedynie wzorowanie się na poprzednikach. Zresztą innych odwzorowywań czy nawiązań też nie brakuje. Jeden z uczestników konferencji żartuje, że cała sytuacja z morderstwami jest podobna do kryminału Agaty Christie „Dziesięciu Murzynków”, gdzie wszyscy byli podejrzani. I tutaj autor skonstruował fabułę w podobny sposób. Poza tym miałam wrażenie, że Abdułłajew w usta postaci książki włożył swoje wywody na przeróżne tematy. Bohaterowie dyskutują o karze śmierci, podają swoje stanowiska, rozmawiają o problemie imigrantów, debatują na temat krzywdzącego podziału granic po II wojnie światowej. Każdy ma coś do pozwiedzania na wybrany temat. Takie przedstawianie poglądów na siłę. Dlatego nie podobała mi się tak prowadzona narracja.

Niemniej jednak jestem bardzo ciekawa innych powieści pana Abdułłajew. Skoro cała seria zdobyła uznanie na świecie, to chętnie przeczytałam o innych perypetiach superagenta Drongo. 

 Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz