niedziela, 8 maja 2016

„Troja. Tarcza Gromu” David Gemmell

Wydawnictwo: Rebis
wydanie: II  15.04.2016r.
przekład: Zbigniew A. Królicki
tytuł oryginału: Shield of Thunder
oprawa: broszura klejona ze skrzydełkami
liczba stron: 520





„Troja. Tarcza Gromu” to kontynuacja wątków z „Pana Srebrnego Łuku”, czyli wykorzystanie mitu o wojnie trojańskiej. I chociaż znamy przyczyny, i skutki tej wojny, całą opowieść czytamy z zapartym tchem, gdyż Gemmell interpretuje ją na swój sposób. Autor zostawił nas w momencie, kiedy Troję zaatakowali Mykeńczycy. Najazd miał zakończyć się ogromnym sukcesem i przynieść wszystkim bogate łupy. Skończyło się jednak inaczej. Priam łaskawie pozwolił opuścić miasto pozostałym przy życiu Mykeńczykom. Wiedział bowiem, że Agamemnon okrutnie rozprawi się z tymi, którym nie udało się zdobyć Troi. I nie pomylił się. Nazwano to później Nocą Lwiej Sprawiedliwości. Tej nocy zamordowano wielu wojowników, którzy przeżyli najazd na Troję, innym ucięto prawe ręce. Jednak dwóm żołnierzom udało się uciec i właśnie to oni wyłaniają się w II tomie na bohaterów pierwszoplanowych. Kalliadesa i Banoklesa od razu ogłoszono banitami oraz wyznaczono nagrodę w złocie dla każdego, kto ich schwyta lub zabije. 

Tymczasem Odyseusz dowiaduje się, że jego przyjaciel, Helikaon, nie żyje, a "Ksantosa" prowadzi Hektor, który dzielnie odpiera ataki mykeńskich piratów. Przez Wielką Zieleń zmierzają królowie ze wschodu i zachodu, aby wziąć udział w igrzyskach oraz zobaczyć ślub Hektora i Andomachy. Wojnę czuć w powietrzu. Wrogowie snują mroczne plany podboju i grabieży. „Wychowano mnie w przekonaniu - jak każdego szlachetnie urodzonego - że rodzina i honor są wszystkim. Pokrewieństwo. Oto, co nas łączy. Atak na jednego członka rodziny oznacza atak na wszystkich. Tak więc wrogowie wiedzą, że jeśli spróbują skrzywdzić któregoś z nas, pozostali staną w jego obronie. Taka jedność gwarantuje bezpieczeństwo. Honor wymaga zemsty na każdym, kto usiłuje stanąć przeciwko nam”. I właśnie rygorystyczne przestrzeganie tego przekonania doprowadziło do wielu konfliktów i wojen, ponieważ wielu pałało żądzą zemsty. Autor nie stroni tu od ukazania czytelnikowi okrutnych bitew z odciętymi kończynami, dogorywającymi rannymi, potem i krwią. Daleki jest od patetyczności opisów chwalebnych czynów i podniosłych zwycięstw. 

Doskonały jest tu rys psychologiczny kobiet: Andromachy, Hekabe, Pirii i Halizji. Każda bohaterka zmaga się tu z osobistymi tragediami. Andromacha próbuje odnaleźć się w nowym mieście, musi odpierać zaloty Priama. Zaczyna spełniać się przepowiednia usłyszana kiedyś od jasnowidza. Uświadamia sobie istnienie trzech miłości - jednej burzliwej i potężnej, drugiej - mocnej jak dąb, a trzeciej - jasnej i wiecznej jak księżyc. Natomiast Hekabe - żona Priamia jest zdana jedynie na siebie. Zmaga się z śmiertelną chorobą, która niszczy jej umysł i wysusza ciało. Królowa jednak do końca chce pociągać za sznurki i mieć poczucie władzy. Piria i Halizja leczą rany na psychice i ciele zadane przez brutalne gwałty. Próbują zapomnieć o traumatycznych przeżyciach, jednak na horyzoncie pojawiają się nowe cierpienia. 

W „Tarczy Gromu” mamy wszystko, co powinno być w dobrej powieści. Są wyraziste postaci, które wyruszają w podróż, a podróż ta odmienia ich życie. U celu podróży rozegrają się nowe spotkania i dramaty, które wpłyną na dalsze ich losy. Kolejną zaletą jest nieprzewidywalność fabuły. Co może wydawać się dziwne, gdyż znamy wynik wojny trojańskiej. Nic bardziej mylnego, autor tak skonstruował losy poszczególnych bohaterów, że komplikuje i gmatwa ich psychikę. Nie ma tu nieskazitelnych i prawych herosów, którzy bronią słabszych. Każdy kryje jakieś tajemnice i potrafi brutalnie rozwiązywać problemy. Czytelnik zżywa się z postaciami i kibicuje im, aby osiągnęli wyznaczony cel. Trudno tu opowiedzieć się po którejś ze stron, zarówno Trojańczycy jak i Mykeńczycy mają swoje wady i zalety. David Gemmell sprzyja jednak trochę bardziej Trojanom. Akcja gna tu do przodu i prawie wcale nie zwalnia. A cała historia olśniła mnie ponowie. 



 Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz