piątek, 3 czerwca 2016

„Master” Olgierd Świerzewski

Wydawnictwo: Muza
data wydania: 18 maja 2016
oprawa: miękka
liczba stron: 528





„Tworząc chaos dla innych, samemu należało zachować pełną kontrolę”. To motto życiowe Aleksa Rymera, bohatera najnowszej książki Olgierda Świerzewskiego. Po udanym debiucie z roku 2014 („Zapach miasta po burzy”) pan Świerzewski powraca z nową powieścią Master.

Aleks Rymer pracuje w dużej firmie korporacyjnej, która ma swoje siedziby w wielu miejscach na świecie. Studiował na najlepszych uczelniach w Londynie i w USA. Przez wiele lat pracował w centrali firmy Green Stone, która znajdowała się na Wall Street. To właśnie w Nowym Jorku jego narcystyczne ego znajdowało godne miejsce do egzystencji. Wyczuwał tu tętno, energię, jaka płynęła z głębi ziemi. W centrum finansowego świata, ogromnych transakcji, wielomilionowych kontraktów Aleks czuł się jak ryba w wodzie. Chłonął dynamikę świata. Był żywym komputerem służącym do przetwarzania danych. W odnoszeniu sukcesów pomagał mu jego analityczny i bystry umysł oraz zdolność "czytania" ludzkich emocji. Dlatego Aleks był niepokonany w negocjacjach. Zawsze wiedział, kiedy przeciwnik blefuje albo kiedy się czegoś obawia. Był mózgiem korporacji. I tak pracując od świtu do zmierzchu, żyjąc w ciągłej akcji jak żołnierz, kompletnie wyczerpany, ale szczęśliwy, Aleks piął się po szczeblach finansowej kariery. Można się domyślić, że dla kierownictwa firmy był pewnym zagrożeniem. Dlatego niespodziewanie Aleksowi powierzono zadanie kontrolera finansowego w spółce w Warszawie. Zatem pod 20 latach nasz bohater wraca do kraju, kraju pełnego wspomnień i dawnych frustracji. I właśnie w tym momencie zaczyna się akcja powieści.

Aleks dobrze wiedział, że w nowej placówce w Polsce czeka go konfrontacja. Pragnął osiągnąć tam sukces, zatem musiał grać ostro i szybko. Czytelnik dostaje tu genialny portret psychologiczny człowieka, który nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć założony cel. Aleks chce zwyciężać, ale nie dlatego, że jest pazerny na sławę czy pieniądze, ale dlatego, że bez nich czuje się bezbronny i traci kontrolę. A utrata kontroli, nad każdym, nawet błahym elementem jego egzystencji, jest dla Aleksa nie do zaakceptowania. Główny bohater nie uznaje autorytetów, gardzi swoimi rodzicami, którzy do niczego w życiu nie doszli, nienawidzi swojego szefa z Nowego Jorku i na każdym kroku planuje się na nim zemścić. Jedyną osoba, o którym mówi z szacunkiem i uznaniem to jego pierwsza miłość, Ona. Nie podaje jej imienia, wspomina tylko chwile, miejsca spędzone ze straszą od siebie wtedy kobietą. Kobietą, która nauczyła go wszystkiego. Natomiast rozstanie z nią nazywa wolnością, choć tak naprawdę jest to manifest zagubionego człowieka, który woli czynić zło, niż zła doświadczać.
„Ciągle to czułem podczas tych wszystkich lat naszego rozstania. Gdziekolwiek bywałem, relacjonowałem Jej w myślach, dokąd idę, co robię, co widzę. Znałem Ją na tyle, że wiedziałem, co mogło ją zainteresować, ale nigdy nie wiedziałem, jak oceni dane zjawisko, jak skomentuje moje wrażenia z tego, co zobaczyłem”.  

Kobiety Aleksa to osobny rozdział. Wszystkie traktuje instrumentalnie. Mają dawać mu przyjemność. Nie przyjmuje odmowy. Bierze wszystko, na co ma ochotę. Uwielbia luksus i rozkoszuje się nim. Drogie prezenty, ekskluzywne podróżne, komfortowe mieszkania i hotele, nie przywykł do przeciętności. Jednak potrafi się zachwycić nie tylko pięknem kobiecego ciała, ale też wschodami słońca na morzem, szczytami gór, orientalną kuchnią, zapachem porannej kawy.

Sam autor, w udzielonym niedawno wywiadzie, twierdzi, że „Mastera” można czytać nie jako obyczajowy thriller, ale moralitet, w którym na plan pierwszy wysuwają się najbardziej podstawowe pytania o naszą moralną i religijną kondycję. I trudno się z tym nie zgodzić. „Master” to uniwersalny moralitet, a korporacja jest przestrzenią, w której dochodzi do pojedynku wartości. Dawniej były to dwory królewskie, dziś często urzędy, parlamenty, przedsiębiorstwa, a ostatnio nawet wirtualna przestrzeń Internetu, w której ludzie potrafią być równie okrutni i pozbawieni empatii jak Aleks. Wszędzie motywy są te same, zmieniają się jedynie otoczenie i metody - mówi dalej autor. Pan Świerzewski porusza też problem naszych narodowych kompleksów - kompleksu niższości, który każe traktować przedstawiciela Zachodu jako kogoś z wyższej cywilizacji. 

Jak już napisałam wcześniej, many tu genialny rys psychologiczny człowieka, który pozbawiany jest skrupułów i emocji, obraz człowieka, którego pewnie można spotkać na sejmowych korytarzach lub w siedzibach wielkich korporacji. Cały monolog Aleksa uzupełnia narracja trzecioosobowa, gdyż oprócz losów głównego bohatera poznajemy również zespół ludzi, z którymi Aleks współpracuje. To dopiero istny rollercoaster emocjonalny ludzkich pragnień i niespełnionych ambicji. Świetnie są przedstawione sylwetki drugoplanowe. Autor nie domyka niektórych wątków, co jest ogromnym plusem, gdyż możemy siebie wyobrażać ich dalsze losy. 

Dawno nie czytałam tak dobrej książki. Jest ona sporych rozmiarów i wymaga skupienia, potrzeba na nią parę dni, zatem można się nią rozkoszować. Widać tu dopracowanie warsztatu pisarskiego autora. Myśli, czy przemowy, które wypowiada Aleks mogą być też własnym rozliczaniem się z życiem, z przeszłością. Polecam wszystkim. Było to niezwykłe doznanie intelektualne. Poczytajcie o Aleksie, który czuje się panem i władcą w każdym zakątku świata. 




4 komentarze:

  1. Cieszę się, że tak pozytywnie oceniasz tę książkę, bo w najbliższych dniach zabieram się za jej czytanie. Już nie mogę się doczekać! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się. Co do rysu psychologicznego, jest jednym z najlepszym jakie miałam okazję poznać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna recenzja:) Sama mam podobne odczucia po przeczytaniu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z tym, że właśnie rys psychologiczny jest największą zaletą tej książki. Nie można się oderwać!

    OdpowiedzUsuń