piątek, 11 lipca 2014

„Zapach miasta po burzy” Olgierd Świerzewski


Wydawnictwo: Muza S.A. 
data wydania: 30 kwietnia 2014
oprawa: twarda,
liczba stron: 736



„Szachy rozwijają umysł, a może (...), po prostu pozwalają melancholijnie zatopić się w ich nierzeczywistym świecie”. [str.29] Tak twierdzi dziadek głównego bohatera tudzież w tym cytacie pojawią się dwa słowa, które trafnie obrazują całą powieść: Szachy i melancholia.

Szachy. 
Dla niektórych 64-polowa szachownica, to nie tylko gra, czy rozrywka a sposób na życie lub część życia. Tutaj szachy są jednym z bohaterów i po kilku stronach już widać, że ta gra dla autora jest miłością wielką. Czuć tu ogromną pasję, pasję połączoną z ogromną wiedzą, jak i swobodą przekazu. Wszelkie turnieje, rozgrywki, arcymistrzów szachowych, partie, strategie obrony i ataków Olgierd Świerzewski ma w jednym paluszku. Poznajemy tu młodego rosyjskiego chłopca Olega, który zaczyna swoją przygodę z szachami. Targany wieloma wątpliwościami i emocjami próbuje się odnaleźć w otaczającym go świecie. Powoli rodzi się zamiłowanie, gra delikatnie go uwodzi, orzeźwia, promieniuje potęgą. Zaczyna grać w turniejach, w których spotyka się z różnymi przeciwnikami. Te turnieje, podróże, poznawanie rywali, ich sposobu grania i bycia sprawiają, że Oleg zaczyna poznawać samego siebie i swoje umiejętności. Bywa, że pojedynkach, w których się mierzy jest wszystko: walka charakterów, pojedynek ambicji i umysłu, duma narodowa, śmierć króla, narodziny nowej gwiazdy, a nawet polityka. To również pokaz umiejętności aktorskich, taka zabawa w teatr, aby mimiką zmylić przeciwnika. Dać mu odczuć, że się jest zdziwiony jego grą - triki są różne, podnoszenie brwi, nadymanie policzków, kręcenie z dezaprobatą głową, aby z każdym ruchem sprawiać wrażenie zagubionego. Do tego dochodzi szachowa intuicja, duża wyobraźnia, pamięć fotograficzna i wiara we własne umiejętności. 

Melancholia.
„Mógłbym tak opowiadać o tysiącach szczegółów, które, zainspirowany zapachem, kolorem czy uczuciem, starłem się oddać, otworzyć opisać...” [str.9] Autor już w przedmowie zapowiada, że chciał tu oddać swoje młodzieńcze emocje, doświadczenia, marzenia. Przez lata kiełkowały w jego umyśle, a w sercu rodziło się pragnienie, aby odtworzyć atmosferę pojedynku Karpowa z Kasparowem, od którego wszystko się zainicjowało. Akcja powieści zaczyna się w Moskwie w roku 1979, a kończy Londynie w roku 2000. To przekrój przez 21-letnią historię z upadającym Związkiem Radzieckim, to okres dziejowych przemian i politycznych rozgrywek. I tak nostalgiczne przemieszczamy się z bohaterami w fascynujące miejsca. Odwiedzamy Odessę, Afganistan, Dortmund, Leningrad, Nowy Jork, Nowy Orlean, Hawanę, Gruzję, Barcelonę, Paryż, Londyn, Toskanię. Jesteśmy też świadkami katastrofy w Czarnobylu, wypadku na stadionie Spartaku Moskwa, wypadku "Komsomolca". W tych wydarzeniach uczestniczą bohaterowie powieści, ci pierwszoplanowi i drugoplanowi. Bohaterom towarzyszą wielkie emocje i uczucia, często bardzo skrajne. I trzeba przyznać, że autor w piękny sposób pisze o tych uczuciach, przede wszystkim o tęsknocie:

„... przypomnij sobie te słowa, pomyśl o mnie, o przyjacielu, który Cię zdradził dla tej właśnie tęsknoty, dla tej ułudy, dla tej przemożnej siły, która niczym fala porwała mnie i wyrzuciła na nieznany brzeg, obiecując spełnienie. (...) Ból tęsknotę zabija”. [str.114]

„Teraz, siedząc samotnie na parapecie, tuląc swe długie jasne włosy do zimnej szyby, czuła, że tylko resztką sił powstrzymuje swe serce od pęknięcia”. [st.129]

„A ja chcę mocy twórczych, aby to, co uczynię, zapierało dech w piersiach oglądającym, aby odejmowało im mowę z zachwytu, aby pragnęli tego, co stworzę, chcę, by mnie kochano”. [str.159]

„Nasze związki bywają krótkie, powierzchowne, imitują to, czego naprawdę szukamy, czego pragniemy doznawać. Tracimy wówczas cząstkę siebie, czujemy się słabi, niespełnieni, pozbawieni tych silnych emocji i doznań, które mogłyby nas nieść przez życie. Nasza dusza karłowacieje. A chcemy od życia więcej, chcemy czuć drżenie, chcemy prawdziwie pragnąc i móc to pragnienie ugasić w ekstatycznym uniesieniu, które sprawia, że choćby na moment wznosimy się na wysoką wieżą, skąd rozciąga się widok na cały świat”. [str.252]

„Pragnę, by moje zmysły pomogły mi przywołać te chwile, gdy byłaś tak blisko, przez moment tylko dla mnie. Opuszkami palców gładzę przedmioty dookoła, pragnąc tą pieszczotą przemienić je w twe ciało, twoje policzki, twoje dłonie”. [str.254]

Fragmenty opisujące emocje bohaterów to najlepsze momenty w powieści, nie tylko dotyczące tęsknoty, ale i też uczuć podczas pojedynków szachowych. Ogólnie powieść wypada bardzo dobrze, epicki rozmach, znajomość historii Rosji, wszelkich społecznych układów, no i turniejów szachowych. Wszystko to sprawia, że czyta do się przyjemnie, choć momentami jest to powieść nierówna. Są w niej rozdziały urzekające, ale są i też nużące. Odwoływań do sytuacji politycznej, czy autentycznych wydarzeń też jest sporo i trochę rozciągają one fabułę. Również porównywanie warsztatu pisarskiego autora do poczynań Dostojewskiego czy Tołstoja również jest na wyrost. Nie mniej jednak nie można odmówić Olgierdowi Świerzewskiemu polotu i potencjału, bo ten z pewnością posiada. A jak na debiut, to naprawdę bardzo dużo. Można jedynie pozazdrość, że swoją pasję do szachów, własne emocje, uczucia, zapachy z dzieciństwa i młodości udało mu się zapamiętać i przelać na papier. Polecam gorąco!
 

1 komentarz:

  1. Jak na debiut to jestem nieco zaskoczona takim poziomem publikacji. Rzadko zdarza się, aby powieść debiutancka była tak udana. Rozejrzę się za nią.

    OdpowiedzUsuń