wtorek, 17 października 2017

„Zapadła dziura. Bone Gap” Laura Ruby

Wydawnictwo: Rebis
data wydania: 10 pażdziernik 2017 r.
tytuł oryginału: Bone Gap
tłumaczenie: Maria Smulewska
oprawa: broszura klejona ze skrzydełkami
liczba stron: 352




„To tylko opowieść, jedna z wielu. Zresztą tamten świat już nie istnieje, jeśli w ogóle kiedykolwiek istniał. Wychodzi jednak mniej więcej na to samo. Ty nie jesteś martwa. Ale wszystko inne tutaj tak
Każdy zna pewnie takie miasteczko, w którym wszyscy wszystko o sobie wiedzą. Wszyscy się znają i każdy ma przykleją już etykietkę. Ten to jest wiernym i kochającym mężem, a ten obok to ma problemy z alkoholem, ten jest taki, a tamten owaki. Klimat iście małomiasteczkowy. 

Na Finna O'Sullivana mówiono "dziwak", "gapa", "lunatyk", a nawet "ten, co z Księżyca spadł". Nie miał przez to łatwego życia. Był wytykany palcem, często wyśmiewany. Gdy miał 15 lat opuściła go matka, wyjeżdżając do większego miasta. Finn został z osiemnastoletnim bratem, który się nim opiekował. Braciom żyło się skromnie, ale dawali sobie radę. Pewnego dnia w stodole obok domu znajdują przestraszoną i zmaltretowaną młodą dziewczynę. Róża nie chce im wyjawiać co się stało, mimo to bracia postanawiają jej pomóc. Dziewczyna zamieszkuje obok w altance. Z biegiem czasu wszyscy zaczynają się do siebie przyzwyczajać. Jednak pewnego dnia Róża zostaje porwana, a jedynym świadkiem jest Finn. Nikt mu nie chce uwierzyć, gdyż chłopiec nie potrafi przypomnieć sobie twarzy porywacza. I tak zaczyna nocna tłuczka Finna w poszukiwaniu Róży. Na granicy jawy i snu chłopiec przypomina sobie różne zdarzenia, które próbuje pookładać i połączyć. Pomaga mu pewna miłośniczka pszczół Petey oraz klacz Noc. Dorodny koń pojawiał się nagle w stodole Finna. Od tego momentu Finn przemierzał przestrzenie miasteczka Bone Gap wzdłuż i wszerz, zaglądając do każdej dziury. Dosłownie. Pędził na swojej klaczy tu i tam, wszędzie i nigdzie, aby móc natrafić na ślad Róży. „Znowu kukurydza do niego gadała”. 

To, co tu realne wydaje się nierzeczywiste, a to, co fantastyczne zyskuje konkretny, sensualny i niemal namacalny wymiar. Dochodzą do tego lokalne przesądy i zaściankowość myślenia. I już mamy klasyczny realizm magiczny. Marzenia, wyobraźnia, sny i wizje odgrywają tu znaczącą rolę. Czytelnik nagle wpada w pola kukurydzy, plącze się w jej korzeniach, a ona faluje i delikatnie porusza swoimi liśćmi. Kołysze, koi, ale jest również pejzażem do nocnych koszmarów.

Dwa inne wątki zasługują tu również na uwagę. Jeden jest związany z prozopagnozją. To takie zaburzenie neurologiczne polegające na upośledzeniu zdolności do rozpoznawania ludzkich twarzy. Ludzie z tym zaburzeniem mają trudności w rozpoznawaniu twarzy bliskich. Autorka świetnie ten motyw wykorzystała, kreując postacie. Drugi wątek jest związany z Polską, gdyż Róża - porwana dziewczyna, jest z pochodzenia Polką i w piękny, sentymentalny sposób wspomina swój kraj oraz mieszkających tam ludzi. 

Piękna, wzruszająca opowieść o empatii, o poszukiwaniu człowieczeństwa, o odrzuceniu, o funkcjonowaniu małomiasteczkowej społeczności. I czy jesteśmy w Polsce, czy w Stanach mentalności ludzi pozostaje ta sama. Polecam gorąco. 




Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.