czwartek, 28 września 2017

„Morderstwa w Somerset” Anthony Horowitz

Wydawnictwo: Rebis
data wydania: 25 września 2017 r.
tytuł oryginału: Magpie Murders  
tłumaczenie:  Maciej Szymański
oprawa: broszura klejona ze skrzydełkami
liczba stron: 544







Zanosiło się na pogrzeb - tak zaczyna się pewien kryminał. Dziewiąty tom z serii o Atticusie Pündzie. Bystry detektyw i jego wierny pomocnik rozwiązują kolejne sprawy. Akcja toczy się w latach czterdziestych XX wieku, co pozwala na zwolnienie tempa: bez telefonów komórkowych, komputerów, zaawansowanych technik kryminalistycznych, bez natychmiastowego dostępu do informacji. I choć sama postać Atticusa wydaje się odrobinę przeintelektualizowana, a końcówka każdej powieści kończy się klasycznie (detektyw zbiera wszystkich podejrzanych w jednym miejscu i tam po wygłoszonym monologu wskazuje sprawcę), to cała historia rozwiązywania zagadek jest ciekawa i wciągająca. I nie byłoby w tym nic oryginalnego, gdyby nie fakt, że Morderstwa w Somerset to kryminał w kryminale.

Akcja zaczyna się w momencie, gdy pani z wydawnictwa, Susan Ryeland, dostaje świeżutki egzemplarz dopiero co napisanej powieści o detektywie Atticusie Pündzie. Wydawnictwo Cloverleaf Books świetnie zarobiło na ośmiu poprzednich książkach Alana Conway'a. Wszyscy czytelnicy czekali zatem na dalsze losy detektywa, gdyż wcześniej zapowiedział on, że w tajemniczy sposób skończy z rozwiązywaniem zagadek. Dlatego Susan czym prędzej zabrała się do czytania owej powieści. My, czytelnicy, też mamy okazję prześledzić perypetię detektywa i sprawę tajemniczych morderstw w Somerset. Somerset to mała miejscowość położona niedaleko Londynu. Pewnego dnia dochodzi tu do tragicznego wypadku. Mary Blakiston, gospodyni w bogatej rezydencji, spada ze schodów. A jak to w małym miasteczku bywa - taka śmierć nie może przejść bez echa. Oliwy do ognia dolewa fakt, że pani Mary nie była lubiana w miasteczku i na każdym kroku miała wrogów. A to już niesie podejrzenia, że może wypadek był nie był wypadkiem. Dodatkowo, parę dni później, w okrutny sposób zostaje zamordowany sam właściciel rezydencji, pan Magnus. A dwa zabójstwa w jednym domu to już nie jest przypadek. Na arenę wkracza zatem detektyw Pünd. Prowadzi śledztwo, przesłuchuje świadków, łączy fakty, wyciąga wnioski. I gdy już chce podać rozwiązanie na tacy - okazuje się, że powieść się kończy i brakuje dwóch ostatnich rozdziałów. Zdziwiony jest czytelnik, jak i sama Susan, której taki obrót rzeczy wydaje się nieprawdopodobny. Alana Conway był raczej pisarzem, któremu zależało na wypromowaniu każdej książki. Na zakończenie historii nie ma jednak co liczyć, gdyż pisarz popełnia samobójstwo. Co też wydaje się dziwne, ponieważ niedokończenie książki było do Alana niepodobne. Mamy więc kolejne śledztwo, które jest odzwierciedleniem zagadki rozwiązywanej na kartach książki. Okazuje się, że fakty i motywy się pokrywają. 

Kolejny raz Anthony Horowitz mnie zaskakuje. Uwielbiam takich pisarzy, którzy mają nietuzinkowe pomysły na całą fabułę i konstrukcję historii. Zagadka goni zagadkę, morderstwa się ze sobą przeplatają, bohaterowie są powiązaniu, motywy zbrodni podobne. A jednak zakończenie w obu przypadka zaskakuje. Podobało mi się również nawiązywanie do kryminałów Agathy Christie. Na przykład przez pojawianie się wyliczanek, anagramów i zagadek słownych. Oczywiście taka konstrukcja ma pewne wady - duża liczba bohaterów, spowolnienie akcji, rozciągnięcie jej w czasie. Jednak sednem takiej historii jest zupełnie co innego. Przede wszystkim to, że sam czytelnik staje się detektywem i nie może się doczekać tego, czy jego podejrzenia będą pokrywać się z tymi, które wydedukuje śledczy z powieści. Polecam, kto ma ochotę?


JEDEN DAM ZA SMUTEK, ZA RADOŚĆ MOŻE DWA.
TRZY DAM ZA DZIEWCZYNĘ, CZTERY ZA CHŁOPAKA.
KTO DA PIĘĆ ZA SREBRO? KTO SZEŚĆ ZA ZŁOTO DA?
I SIEDEM ZA TAJEMNICĘ, O KTÓREJ CICHO-SZA!





Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.

środa, 20 września 2017

„Zapach diabła” Mons Kallentoft

Wydawnictwo: Rebis
data wydania: 12 września 2017 r.
tytuł oryginału:  Djävulsdoften
tłumaczenie:  Anna Krochmal, Robert Kędzierski
oprawa: całopapierowa z obwolutą
liczba stron: 352




„Zapach diabła” to dziesiąta powieść o komisarz policji Malin Fors i pierwsza część nowego cyklu inspirowanego ludzkimi zmysłami. Były już pory roku, żywioły, a teraz są zmysły. Trzeba przyznać, że Monsowi pomysłów na kolejne książki nie brakuje. I gdy wydawać by się mogło, że wszelkie fantazje już wyczerpał, to nagle zaskakuje nową powieścią. Zaskoczenie jest pełne, gdyż akcja z zimnej Szwecji zostaje przeniesiona do tętniącego życiem i kolorami Bangkoku.

Stolica Taljanii to istne the land of smils. Tutaj każdy może udawać kogoś innego i zgubić się w tłumie milionowej ludności. Bangkok to miasto dla  miłośników luksusu, których kusi tajska kuchnia, fascynująca kultura i słynne życie nocne. Drapacze chmur, taksówki motocyklowe, zapach jaśminu i ostrych przypraw, ubrania w stylu tajskim – wzorzyste bluzki o kroju piżamy, szare spodnie w kant i błyszczące buty. Wszystko to składa się na obraz miasta, w którym nie ma moralności. Dlatego nie może istnieć podwójna moralność. Wszystko uchodzi, wszystko jest dozwolone. Do takiego własnie miejsca trafia Malin, która po zdradzie ukochanego mężczyzny i nierozwiązaniu sprawy zabójstwa małego chłopca popadała w alkoholizm. Jej przełożeni dali jej jednak ostatnią szansę i tak wylądowała w Bangkoku, jako oficer łącznikowy w ambasadzie szwedzkiej. Jej praca polega na pośredniczeniu w śledztwach dotyczących wielu nacji oraz takich, które dotyczą Szwecji. Może chodzić o przemyt narkotyków, handel ludźmi, sprawy celne dotyczące nielegalnego handlu wężami i pająkami. 

Problem polega na tym, że Malin, nie udaje się uciec przed złem i przygnębiającymi myślami, ponieważ wszystko nosi jeszcze w sobie. Cały smutek, samotność, wyrzuty sumienia, pragnienia, żale, tutaj w Bangkoku, miażdżą ją od środka jeszcze bardziej. I zamiast wyleczyć się z alkoholizmu, lawiruje na granicy omamów, pijackich wizji i pozostałościach po policyjnej intuicji. Musi pomóc w rozwiązaniu morderstwa pewnej młodej Szwedki, w której dostrzega samą siebie. Malin współpracuje z tajską policją, ale niektóre fakty sama musi tuszować. Tym samym zostaje wciągnięta w wir tętniącego życiem miasta, które oprócz kolorów i zapachów wypełnia korupcja, przemoc oraz śmierć. 

Mons Kallentoft po raz kolejny mnie nie zawiódł. Jestem pełna uznania dla autora, szczególnie jeśli chodzi o pomysł na fabułę. Umiejscowienie akcji w Bangkoku to był strzał w dziesiątkę. Poza tym warsztat pisarski pan Mons ma dopracowany perfekcyjne. Krótkie zdania, równoważniki zdań, minimalizm słowny sprawia, że powieść przenika do głębi duszy. Emocje, zmysły Malin i innych postaci są bardzo wyostrzenie, a czytelnik czuje oddechy bohaterów na twarzy. Poza tym bardzo podobał mi się motyw ośmiornicy. Zamordowana kobieta miała wytatuowanego głowonoga na szyi. Jej osiem ramion wędrowało w stronę podbródka niczym oślizły naszyjnik. A jak to u Monsa, nie mam nic przypadkowego. I nawet tatuaż ma znaczenie. „Nie chcemy się poddać, zrozumieć, że gra skończona. To, co najgorsze w nas, chodzi po świecie i go niszczy. Jesteśmy ośmiornicami, które duszą każde życie, jakie stanie im na drodze”. 
Polecam gorąco!




Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.

niedziela, 3 września 2017

„Mentalista Hitlera” Gervasio Posadas


Wydawnictwo: Rebis
data wydania: 29 sierpnia 2017r.
tytuł oryginału: El mentalista de Hitler
tłumaczenie: Agata Ostrowska
oprawa: broszura klejona ze skrzydełkami
liczba stron: 384





Urugwajski pisarz Gervasio Posadas już w przedmowie przyznaje się do swoich dość nietypowych zainteresowań i pasji. Od zawsze fascynowała go bowiem III Rzesza, a nazizm budził w nim jakąś mroczną, niezbadaną tajemnicę. Już jako młody chłopak zastanawiał się, jak to się stało, że Niemcy, naród tak kulturalny i cywilizowany, ojczyzna wielkich artystów, filozofów i naukowców, uległ wpływowi jednego wizjonera, zdolnego pchnąć go na drogę nieludzkich okrucieństw, „równię pochyłą prowadzącą do apokalipsy, w wyniku której ziemie Europy zaścieliły się milionami trupów”. Dlatego Gervasio Posadas czytał wszystko to, co zawiązane było z nazizmem. Szukał odpowiedzi na pytanie, jak Hitler - przy użyciu praktycznie demokratycznych metod - zdołał dojść do władzy i stać się wodzem absolutnym. Przeglądając różne źródła i opracowania Posadas natknął się na jedną postać - Erika Jana Hanussena. Historia tego tajemniczego jasnowidza, który urodził się w tym samym roku co Adolf Hitler, jest niewiarygodna. A jednak zdarzyła się naprawdę.

Narratorem jest tu hiszpański dziennikarz José Ortega. José zostaje wysłany do Berlina. Dostaje zlecenie relacjonowania wydarzeń politycznych w Niemczech. Wszystko dzieje się od marca 1932 roku do marca 1933, wtedy bowiem - według autora - nastąpiła seria przypadków, zaniedbań i wypadków, które spowodowały dalszy rozwój burzliwych wydarzeń. Wydarzeń, które zmieniły całą Europę. Nasz narrator w nich uczestniczy, mało tego, przebywa w bliskim otoczeniu najważniejszych członków NSDAP. I właśnie w tym czasie poznaje charyzmatycznego jasnowidza. Od początku Hanussen wywiera na niego ogromy wpływ. Przebywanie w jego towarzystwie przypominało dziennikarzowi podłączenie do dynama, elektryzującego i napełnionego energią. Hanussen - szaleniec, zdolny do heroicznych czynów, buntowniczy duch, sztukmistrz, wizjoner, gwiazda ówczesnego świata rozrywki, multimilioner, czy oszust? José Ortega jest z jednej strony zafascynowany tym człowiekiem, podziwia jego odwagę i inteligencję, z drugiej strony wątpi w jego metody pracy. Natomiast czytelnik jest świadkiem ich licznych eskapad, przebywania w zacnym towarzystwie i odwiedzania ekskluzywnych lokali.

Berlin w roku 1932 nie był miastem dla nudziarzy. To tygiel najróżniejszych języków. Miasto wysokich intelektów, z trzema operami i słynną filharmonią, z dwudziestoma tysiącami barów, restauracji i kabaretów. Ekskluzywnych i szemranych. Miasto tonące w muzyce, oferujące najlepszy jazz na kontynencie. Pełne lokali dla heteryków, lesbijek, fetyszów, masochistów, voyeurów i gości hołdujących wszelkim upodobaniom, których istnienia wcześniej nawet sobie nie wyobrażali. Miasto kobiet o jedwabistych włosach, chodzących w futrach, obwieszonych brylantami, pijących drogie szampany.

Fabuła została dopracowana tu po mistrzowsku. Punktem kulminacyjnym jest pożaru Reichstagu w nocy z 27 na 28 lutego 1933. Historia nabiera tempa. Nie ma tu przypadkowych zdarzeń. Wszystko jest spójnie i czyta się to z wypiekami na twarzy. Sami bohaterowie fascynują i przerażają jednocześnie. Była to świetna lekcja historii. Opowieść o człowieku trochę dziś zapomnianym. Niemniej jednak to Hanussen przepowiedział przyszłość dla całych Niemiec, nie zdołał jednakże przewidzieć własnego losu. Polecam!


Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Rebis za co bardzo dziękuję.