wtorek, 29 lipca 2014

„Żona enkawudzisty. Spowiedź Agnessy Mironowej” Mira Jakowienko

Wydawnictwo: Znak Horyzont
data wydania: 2 czerwca 2014r.
tytuł oryginału: Agnessa
tłumaczenie: DorotaBal
okładka: miękka
liczba stron: 448




„Potrafię sobie wmówić, przekonać samą siebie, odrzucić to, co straszne, przerażające, odejść do innego świata... Przecież najważniejsze jest to, by w żadnych warunkach nie tracić głowy. Nie może mi się nie udać!”. Te słowa wypowiada Scarlett O’Hara z Przeminęło z wiatrem, ale pasują one również do bohaterki tej książki. Te kobiety łączą pewne cechy charakteru: duma, upór, energia, kokieteryjność i kobiecy instynkt. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Scarlett możemy wybaczyć pewne zachowania, ponieważ jej sposób bycia był urzekająco-czarujący. Natomiast Agnessę Mironową cechowała agresywna kobiecość i wcale się tego nie krępowała. 

Agnessa wychowała się w Majkopie na południu Rosji. Jej ojciec był Grekiem, a matka Jakutką. Gdyby nie wybuch rewolucji, Agnessa i jej starsza siostra Lena wiodłyby zwyczajne, monotonne życie żon i matek. Obie siostry były jednak bardzo pewne siebie i miały świadomość swojej nietuzinkowej urody. Wzbudzały zachwyt u mężczyzn już jako nastolatki. Agnessa szybko doszła do wniosku, że jej uroda i wdzięk będą przepustką do światowego życia. Rozkochiwała zatem wielu mężczyzn wokół siebie, a oni lgnęli do niej muchy do lepu. Wyszła za mąż za starszego od siebie (bo tylko dojrzali mężczyźni ją pociągali) czerwonego dowódcę, naczelnika sztabu wojsk pogranicznych Kaukazu Północnego. Czuła wtedy pełnię szczęścia. Domem zajmowała się mama, nie miała dzieci (dokonała parę razy aborcji), więc mogła się skupić na tym, co kochała najbardziej - na wyglądzie, a jej jedynym zmartwieniem było to, w co ma się ubrać. Jednakże pod koniec lat 20. zakochała się w bardzo przystojnym czekiście i uciekła od męża. Dopiero teraz rozpoczęła światowe życie, w boku człowieka, który osobiście odpowiadał za masowe aresztowania, egzekucje i represje, które w latach 30. dotknęły miliony obywateli Rosji. 

Siergiej Mironow (Sierioża) miał wielką słabość do Agnessy i spełniał wszystkie jej zachcianki. Otaczał ich tłum "pochlebców", czyli służby: kucharki, praczki, pokojówki, nawet panie, które zajmowały się przynoszeniem zakupów i oczywiście ubieraniem Agnessy. „Tego właśnie potrzebowałam. Zaćmić je! Zaćmić wszystkie, zetrzeć w proch wszystkie te, które nawet tylko próbują stać się moimi konkurentkami”. [str.106] Tutaj wspomnienia Agnessy są bardzo dokładnie. Pamięta ona każdą sukienkę, wszelkie dodatki, jakie miała na sobie chadzając na różne przyjęcia, rauty, czy oficjalne kolacje. Potrafiła odtworzyć krój sukienki, kolor, to co podawano podczas przyjęć, przekąski, potrawy. 

Sierioża wprowadził żelazną zasadę do domu - z Agnessą o swojej pracy nie dyskutuje. Prowadził dwa życia. W jednym z nich występowała żona, a drugim - sprawy służbowe. Agnessa twierdzi, że nic o jego pracy nie wiedziała, "jakby miała ciągle przymrużone oczy". Skupiała się wtedy jedynie na swoich toaletach i przyjęciach. Czerpała z tego wiele przyjemności, że może sobie pozwolić na drogie suknie, kolie, o których większość kobiet w radzieckim kraju mogła tylko pomarzyć. A im wyżej mąż piął się po szczeblach awansu, tym większy był jej apetyt na luksus.

Kiedy przebywali w Kazachstanie, panował wtedy wielki głód wywołany przez przymusową kolektywizacją i "rozkułaczanie". Przejeżdżali oni wtedy pociągiem wypełniony smakowitymi zapasami i drogimi tkaninami, a wzdłuż trasy walały się trupy ludzi zmarłych z głodu, zdarzały się akty kanibalizmu. Jednak Agnessa nie łączyła tego z pracą męża, była wstrząśnięta widokiem, ale zapamiętała najbardziej to, że wtedy na deser jedli lody o przeróżnych smakach. Nie chciała wiedzieć albo raczej nie dopuszczała do siebie myśli, że tu obok rozgrywały się tragedie ludzkie. Sporo czasu zajęło jej też zrozumienie sytuacji własnej siostry, która mieszkała na Ukrainie. Tam, na początku lat 30. panował jeszcze gorszy głód niż w Kazachstanie. Agnessa nie zdawała sobie sprawy, że gdy Lena w listach prosi ją o żywność, mieszkańcy przymierają tam z głodu. Natomiast ona chciała im wysyłać paczki z materiałami i strojami. Gdy zbliżał się koniec lat 30., dla Sierioży i Agnessy, po tych latach tłustych, miały nastąpić lata chude.  

Mironow był świadomy tego, co go czeka, Agnessa nadal chciała prowadzić światowe życie "przymrużając oczy". Jednak po licznych aresztowaniach najbliższych przełożonych i współpracowników Sierioży przyszedł czas i na niego. W tamtych czasach jednego dnia ktoś był na szczycie władzy, drugiego - siedział w więzieniu i czekał na wyrok. „Oni zabierają też żony! Zabierają też żony!” [str. 201] Agnessy nie zabrali, ale Sierioża po rocznym areszcie został rozstrzelany, w 1940 roku. Natomiast Agnessa po śmierci Mironowa, wyszła za mąż za jego kuzyna, bo jak twierdziła nie mogła żyć jako wdowa, samotnie, za bardzo kochała życie. Zesłania Agnessa i tak doświadczyła. Przez zawistnych sąsiadów została skazana na 5 lat do kolonii poprawczej. Woli życia jednak jej nie zabrakło i nawet w tych nieludzkich warunkach nie załamała się, i nie poddała przeciwnościom. Miała jeden cel - musi przeżyć, mimo wszystko. Wiele razy ocierała się o śmieć oraz przekonała się na własnej skórze, co to znaczy głód. 

Mira Jakowienko spisywała historie stalinowskich łagrów polegając na własnej pamięci, nie używała dyktafonu. Dlatego można mieć zastrzeżenia do niektórych fragmentów. Poza tym Jakowienko spędziła mnóstwo czasu z Agnessą, kobiety nawet się polubiły, więc pewnie niektóre wspomnienia są nieco ubarwione. Jednak znaczna część tych wspomnień jest podparta dowodami i dokumentami, a nawet zdjęciami. Agnessa była bardzo bystrą i spostrzegawczą kobietą, o niesamowitej pamięci fotograficznej. Doskonale odtwarzała spotkania, rozmowy z wysoko postawionymi oficerami radzieckimi, ich żonami, słowa, które wtedy padały. 

Spowiedź Agnessy to nie tylko historia kobiety, która przeżyła wzloty i upadki, kobiety, która z samego szczytu władzy spadła na dno. To przede wszystkim wgląd w obyczajowość, codzienność kierownictwa radzieckiej elity i NKWD, komisarzy ludowych, ich zastępców, ambasadorów. Kolejna kartka z historii systemu totalitarnego. To opowieść o dwóch światach, o ludziach, którzy pławili się w luksusach, a obok inni cierpieli skrajną nędzę i umierali z głodu.
Polecam!

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu  Znak


4 komentarze:

  1. Ależ się cieszę, że ta książka czeka już na mojej półce ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, książka jak najbardziej warta uwagi! A wiesz, który fragment zrobił na mnie największe wrażenie? Wyobraź sobie, że ten, w którym Agnessa opowiada o strachu Siergieja przed aresztowaniem - ten, który był katem i doskonale wiedział, jak działa machina terroru, panicznie bał się, że jego spotka to samo - i rzeczywiście spotkało. To chyba była największa kara dla takich jak on.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - wiedział co może go czekać, dlatego mówił, że gdy go przyjdą aresztować, to sam się zastrzeli. A czasy Wielkiego Terroru są przykładem tego, że "rewolucja pożera własne dzieci" - tak jak Ty napisałaś w swojej recenzji.

      Usuń
  3. Zastanawiałam się nad tą powieścią, teraz widzę, że tematyka będzie mi się podobała...

    OdpowiedzUsuń